Marek Borowski

Marek Borowski to polski polityk oraz ekonomista, pięciokrotnie był posłem (w latach 1991–2005 i 2007–2011), sprawował też mandat senatora VIII i IX kadencji. Znajdował się na stanowisku premiera, ministra finansów i marszałka Sejmu, był też przewodniczącym Socjaldemokracji Polskiej.

Marek Borowski – wykształcenie

Marek Borowski urodził się 4 stycznia 1946 roku w Warszawie, tam chodził do Liceum Ogólnokształcące nr XIV. Marek Borowski jest absolwentem Szkoły Głównej Planowania i Statystyki (obecnie SGH), którą ukończył otrzymując tytuł magistra ekonomii; specjalizował się w międzynarodowych stosunkach gospodarczych. Podyplomowo studiował też finanse. Działał w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej od 1967 roku, a w 1968 roku wziął udział w marcowych protestach, za co został wydalony z uczelni i na jakiś czas musiał przerwać naukę.

Marek Borowski – działalność zawodowa

Marek Borowski rozpoczął swoją karierę zawodową, zatrudniając się w 1968 roku jako sprzedawca w Domu Towarowym „Centrum”, gdzie pracę zakończył w 1982 roku na stanowisku specjalisty ds. ekonomicznych. Później pracował w Ministerstwie Rynku Wewnętrznego jako zastępca dyrektora, a później jako dyrektor departamentu ekonomicznego. Borowski zajmował się pracami nad reformą ekonomiczną Władysława Baki i Zdzisława Sadowskiego.

Marek Borowski – działalność polityczna

Marek Borowski był członkiem PZPR do 1990 roku, od 1989 do 1991 roku pełnił funkcję wiceministra rynku wewnętrznego, zajmował się wtedy prywatyzacją handlu i turystyką. Marek Borowski należał też do grupy założycielskiej Socjaldemokracji Rzeczypospolitej Polskiej; po powstaniu partii objął w niej funkcję wiceprzewodniczącego. W 1991 roku otrzymał mandat poselski, który sprawował od I do IV kadencji Sejmu, początkowo działając też w Komisji Polityki Gospodarczej, Budżetu i Finansów.

Od października 1993 do lutego 1994 roku znajdował się na pozycji wicepremiera i ministra finansów – z pełnienia tych funkcji zrezygnował przez śledztwo w sprawie domniemanych nieprawidłowości prywatyzacyjnych. Propozycja przekształcenia sojuszu SLD w partię polityczną wyszła po raz pierwszy właśnie od Marka Borowskiego. Dołączył on do SLD w 1999 roku, obejmując funkcję wiceprezesa, i należał do niej do 2004 roku. Między październikiem 2001 a kwietniem 2004 był marszałkiem Sejmu IV kadencji.

Wraz z Andrzejem Celińskim, Izabellą Sierakowską, Tomaszem Nałęczem i innymi Borowski założył Socjaldemokrację Polską 26 marca 2004 roku. Polityk wystartował w wyborach prezydenckich 2005, ale odpadł w I turze; wyraził wtedy swoje poparcie dla kandydata Donalda Tuska. W 2006 roku Borowski działał w grupie osób organizujących koalicję Lewica i Demokraci, w tym roku został radnym Sejmiku Województwa Mazowieckiego. W 2007 roku wywalczył mandat poselski, który pełnił do 2011 roku. W latach 2011 i 2015 wyborcy przyznali mu mandat senatorski. Marek Borowski opuścił SDPL w 2015 roku.

Marek Borowski – życie prywatne

Marek Borowski pochodzi z rodziny polsko-żydowskiej, jego ojciec działał w Komunistycznej Partii Polski, był też dziennikarzem dziennika „Życie Warszawy”. Marek Borowski ma żonę i syna.

Marek Borowski – odznaczenia

Marek Borowski otrzymał cztery odznaczenia w 2002 roku: Order Uśmiechu, estoński Order Krzyża Ziemi Maryjnej I klasy, maltański wyróżnienie Honorary Companion of Honour Narodowego Orderu Zasługi i tytuł honorowego obywatela Piły. W 2005 Borowskiemu przyznano Krzyż Wielki Orderu „Za Zasługi dla Litwy”, a w 2014 roku francuskie odznaczenie Oficera Legii Honorowej.

Jak rząd walczy z pandemią? Marek Borowski mówi wprost
WIDEO

Jak rząd walczy z pandemią? Marek Borowski mówi wprost

- Jak każdy rozsądny Polak słucham specjalistów i zastanawiam się, czy realizowane są rekomendacje. Niestety wygląda na to, że nie. Postawmy sobie proste pytanie: mamy epidemię, czy jest jakiś sposób na to, żeby ona wygasła, przygasła, żeby nie przynosiła tyle ofiar? Jest tylko jeden sposób - szczepienia. Wszyscy to wiedzą - mówił w programie "Newsroom" WP senator KO Marek Borowski. - Logika pokazuje, że trzeba robić wszystko, żeby ludzie się szczepili. I to "wszystko" w innych krajach wygląda tak, że paszporty covidowe są przepustką do funkcjonowania w społeczeństwie. Nie wejdziesz do restauracji, do kina, do teatru, na imprezę jeśli nie pokażesz albo zaświadczenia o szczepieniu, albo negatywnego testu - podkreślił. W ocenie Borowskiego rządzący publicznie opowiadają "bzdury". - Dlaczego się nie podejmuje takich decyzji? Ten rząd opiera swoje poparcie na ludziach, którzy są szczególnie podatni, mówiąc delikatnie, na różnego rodzaju mitach, strachach, w tym na antyszczepionkowcach. Oni się po prostu boją podjąć taką decyzję, bo im słupki sondażowe spadną - tak im się wydaje. Ja uważam, że to nieprawda, że gdyby takie działania podjęli wcześniej, w sposób jasny, wyraźny, zdecydowany ograniczyli liczbę zgonów, to raczej by zyskali w opinii publicznej. Ale tam jest takie działanie, że codziennie robi się jakiś sondaż, patrzy się na wyniki tego sondażu i podejmuje się decyzje zgodne z sondażem - stwierdził Borowski.
Natalia Durman Natalia Durman
Borowski najpierw pochwalił Kaczyńskiego. Ale potem już tylko wbijał szpile
WIDEO

Borowski najpierw pochwalił Kaczyńskiego. Ale potem już tylko wbijał szpile

- To było bardzo ładnie zrobione, jeśli chodzi o show, jeśli chodzi o PR - stwierdził w programie "Newsroom" w WP były wicepremier i minister finansów, senator KO Marek Borowski. Tak odniósł się do pytania o zaprezentowany przez rządzących Polski Ład. - Natomiast teraz to się zaczyna pruć. Ta tkanina, ta materia jest cienka w różnych miejscach. Dwa są najbardziej widoczne: to samorządy, które stracą gdzieś ok. 12 mld złotych, a to się przełoży na bardzo poważne konsekwencje dla każdego Polaka oraz ci, którzy są samozatrudnieni, a takich osób jest cała masa. To nie są żadni bogacze, to są ludzie obok nas, fryzjerzy, kosmetyczki, drobni przedsiębiorcy, którzy świadczą różnego rodzaju usługi. Oni zostaną ukarani wyższym podatkiem, ze względu na to, że składka zdrowotna zostanie podwyższona i nie będzie odejmowana od podatku. Te dwie rzeczy widać od razu. Natomiast coś, co będzie wychodziło stopniowo, to że jest to typowy plan pisowski, to znaczy rozdać ludziom pieniądze, i liczyć na to, że oni tak się ucieszą, że pójdą głosować na PiS. A to, że ten plan nie popycha Polski do przodu, nic nie mówi o tym, jak zwiększyć inwestycje, jak zwiększyć wydatki na badania i rozwój, jak poprawić technologię w przemyśle, czyli krótko mówiąc, jak dogonić zachód, to tego w tym planie nie ma. A trzeba dodać, że strategia odpowiedzialnego rozwoju, która została przyjęta 5 lat temu i która przewidywała te wszystkie działania, zakończyła się kompletną klapą, porażką. I cicho o niej, pan premier nie był uprzejmy rozliczyć się z tego i wrzuca nowy piękny ład - dodał. Pytany o przemówienie wicepremiera, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego podczas prezentacji Polskiego Ładu odparł: "To mi bardzo przypominało przemówienie Gomułki z dawnych czasów". - Pani tego nie może pamiętać, ale być może na starych filmach pani to widziała. Otóż Władysław Gomułka nie dość, że mówił takim monotonnym głosem, to przede wszystkim wchodził w jakieś szczegóły. Jeśli mówił o rolnictwie to mówił, że teraz krowy będzie się inaczej wyprowadzać na pastwiska. I tak nauczał rolników, jak uprawiać rolę, a tokarzy jak toczyć. Tak samo występuje Jarosław Kaczyński. Jak on pięknie opowiadał o tych domach, które samemu się będzie budować, bez kierownika budowy, do 70 metrów, ale z płaskim dachem. Chociaż z płaskim dachem - powiedział, ale jakiś stryszek tam będzie, więc będzie można coś urządzić. No, coś pięknego - stwierdził Marek Borowski.
Violetta Baran Violetta Baran
"Jak z Ojca chrzestnego". Borowski powiedział więcej o Banasiu i PiS
WIDEO

"Jak z Ojca chrzestnego". Borowski powiedział więcej o Banasiu i PiS

Prezes NIK Marian Banaś mówił w ostatnim wywiadzie, że nie tylko na niego są szukane haki, ale także na innych polityków Zjednoczonej Prawicy. W programie „Newsroom” WP Agnieszka Kopacz pytała o to Marka Borowskiego, senatora KO. – Jeśli prześledzimy politykę PiS-u od momentu przejęcia władzy, czyli od roku 2015, a także działalność mediów publicznych, szczególnie telewizji, to zauważymy, że oczernianie, szczucie jednych na drugich, zbieranie haków są trwałymi elementami tej polityki – mówił Borowski. Jego zdaniem PiS w taki sposób walczy z oponentami. – Zarówno zewnętrznymi, czyli opozycją, jak i wewnętrznymi jak Gowin czy Ziobro. Zresztą, nie mam najmniejszych wątpliwości, że Ziobro, jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny nazbierał już sporo informacji, których nie zawaha się użyć – stwierdził senator KO. Jak dodał, "to, co prezes NIK wysyła do prokuratury, poleży sobie tam w szufladzie, ale w każdej chwili może być wyciągnięte". – To, co teraz dzieje się między Banasiem a rządem jest przecież żywcem wyjęte z filmu "Ojciec chrzestny". Banaś straszy ujawnianiem tego, że najwyżsi funkcjonariusze złamali prawo. Druga strony straszy z kolei szefa NIK i urządza naloty na mieszkanie jego syna. W normalnym demokratycznym kraju coś takiego nie może mieć miejsca. Ale my takim krajem nie jesteśmy – stwierdził Borowski.
Marek Borowski przeprowadza eksperyment. Z nożem i stoperem
WIDEO

Marek Borowski przeprowadza eksperyment. Z nożem i stoperem

- Tutaj powiedziano już wiele i jeszcze wiele się powie na temat tego, dlaczego ta ustawa jest fatalna. Ja chcę zwrócić uwagę tylko na jeden jej aspekt, ale moim zdaniem zupełnie wystarczający - stwierdził senator Marek Borowski z KO, któremu zezwolono na wystąpienie z mównicy sejmowej. Zgoda ta miała związek z pewnym eksperymentem, który przeprowadził podczas swojego wystąpienia, dotyczącego ustawy o głosowaniu korespondencyjnym. Senator zwrócił uwagę na fakt, że członkowie komisji, którzy mają policzyć głosy, mają wszystkie czynności wykonywać wspólnie - nie mogą podzielić się na zespoły. - Zrobimy pewien eksperyment - stwierdził i uruchomił stoper. - Sprawdzimy, ile to zajmie czasu - tłumaczy. - Ja tu mam nożyk, to jest uwaga do ministra, by wyposażył w nie członków komisji, bo trzeba tę kopertę tak rozciąć, by nie uszkodzić tego, co jest w środku - stwierdził. Otwierał następnie po kolei różne części pakietu i wykonywał przewidziane przez ustawodawcę czynności. Ich wykonanie zajęło mu 1 minutę i 34 sekundy. Borowski wyliczył, że skoro otwarcie jednej koperty i zliczenie jednego głosu zajmuje ponad minutę, to policzenie głosów w komisji w Krakowie zajmie jej członkom 4 tys. godzin (przy założeniu, że głos odda ok. 40 proc. wyborców, czyli 240 tys. osób). - Gdyby członkowie komisji, pracując wspólnie - jak nakazuje ustawodawca - liczyli te głosy przez 24 godziny na dobę, to zajęłoby im to 166 dni - stwierdził. - Czy wy nie rozumiecie, jaki potworek wyprodukowaliście? Dlaczego zgadzacie się, żeby Szalony Kapelusznik z Nowogrodzkiej robił to, co chce? - mówił senator Borowski.
Violetta Baran Violetta Baran