"Oddałam córkę w ręce diabła". Wstrząsająca relacja matki podopiecznej ośrodka w Jordanowie

- Fakty, zdjęcia, nagrania mówią same za siebie. Wydaje mi się, że choćby chciały (siostry prezentki - red.), to nie oczyszczą się z zarzutów - mówiła w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski Marta Lisak, matka poszkodowanej podopiecznej DPS-u w Jordanowie.

- U sióstr zakonnych Nastka miała być bliżej Boga. A oddałam ją do piekła - mówi Marta. - U sióstr zakonnych Nastka miała być bliżej Boga. A oddałam ją do piekła - mówi Marta
Źródło zdjęć: © Wirtualna Polska | Maciej Stanik
Patrycjusz Wyżga

Gościem programu "Newsroom" Wirtualnej Polski była Marta Lisak, matka poszkodowanej podopiecznej DPS-u w Jordanowie. To ośrodek, w którym miało dochodzić do systemowej przemocy. Doświadczyły jej dzieci oraz niesamodzielni intelektualnie dorośli. Jak ustalili dziennikarze WP, na porządku dziennym było m.in. wiązanie do łóżek, zamykanie w klatce czy bicie mopem.

Marta Lisak przyznała, że powrót do przeszłości i tego, co przeżyła jej córka, był trudny. - Myślę, że warto takie sprawy nagłaśniać. Być może uda się jeszcze kogoś uratować z tego DPS-u - mówiła.

"Nasze dzieci nie kłamią"

Pytana o reakcje, jakie wywołał reportaż dziennikarzy Wirtualnej Polski, Marta Lisak przyznała, że zależało jej na maksymalnym nagłośnieniu sprawy i na kontrolach w ośrodku. - Mam nadzieję, że wszystko potoczy się w dobrym kierunku, że osoby odpowiedzialne za tą katastrofę dzieci zostaną ukarane. I że to już nigdy w życiu się nie powtórzy w żadnej placówce - podkreśliła.

Horror w DPS w Jordanowie. "Sprawiedliwości stała się zadość"

Mama Anastazji odniosła się też do słów przełożonej sióstr prezentek, która stwierdziła, że zgromadzenie padło ofiarą zemsty ze strony byłej pracownicy ośrodka. - Fakty, zdjęcia, nagrania mówią same za siebie. Wydaje mi się, że choćby chciały, to nie oczyszczą się z zarzutów. To jest słowo przeciwko słowu - przyznała.

Już wcześniej Marta Lisak złożyła zawiadomienie do odpowiednich służb. Uruchomiło to kontrole, które jednak niczego nie wykazały. - Wtedy byłam sama przeciwko DPS-owi. Dzisiaj jest nas więcej: są pracownicy, którzy odeszli z pracy, są też inni rodzice. Sprawiedliwości stało się zadość - zaznaczyła.

Kobiecie udało się zabrać córkę z ośrodka, co przyniosło korzyści dla jej zdrowia. - Po rocznym pobycie w domu trafiła do fantastycznej placówki, która zapewnia jej należytą opiekę. Jest tam bardzo kochana i wspierana. Ma przeróżne terapie, zajęcia manualne. Jej zachowanie znacznie się poprawiło. Jesteśmy na bardzo dobrej drodze do powrotu do zdrowia - opowiadała.

Nie zmienia to faktu, że w życiu matki obecna będzie już zawsze nutka niepewności. - Teraz jestem bardziej wyczulona. Naprawdę czuwam mocno nad tym, co się dzieje z moim dzieckiem. Słucham dokładnie, rozmawiam i mam nadzieję, że to się nigdy nie powtórzy - zaznaczyła.

W odpowiedzi na pytanie o to, na co powinni zwrócić uwagę rodzice, których dzieci znajdują się w podobnych ośrodkach, Marta Lisak za kluczowe uznała słuchanie. - To, że nasze dzieci są obciążone przeróżnymi chorobami, nie świadczy, że one kłamią lub zmyślają. Jesteśmy najlepszymi psychologami dla naszych dzieci - podkreśliła. - Każdy niepokojący sygnał weźmy sobie na serio i do serca. Kontrolujmy, sprawdzajmy, utrzymujmy kontakt z naszymi dziećmi - apelowała.

Kobieta wspomniała też rozmowę, do której doszło pod zabraniu córki z Jordanowa. - Zadzwoniła do mnie siostra dyrektor, jak gdyby nic. Była bardzo miła, uśmiechnięta. Pytała, jak sobie córka radzi, jak my sobie radzimy - relacjonowała w odpowiedzi na pytanie o to, czy siostry prezentki próbowały odpowiedzieć na zarzucane im nieprawidłowości.

"Oddałam córkę w ręce diabła"

Marta Lisak opowiedziała również o trudnościach, z którymi zmagają się rodzice zmuszeni powierzyć swoje dziecko podobnym placówkom. - To, że nasze dzieci są w DPS, nie znaczy, że pozbyliśmy się problemu i tych dzieci nie kochamy i nie chcemy. Jest odwrotnie: bardzo je kochamy i to jest nasze głośne wołanie o pomoc. Żeby ktoś nam podał rękę i pomógł - podkreśliła.

Kobieta liczyła, że jej córka najlepszą pomoc otrzyma w ośrodku prowadzonym przez zakonnice. - Kiedy dowiedziałam się o tym, byłam bardzo spokojna. Wydawało mi się, że oddaję swoje dziecko w ręce Boga, że kto inny zapewni jej takie ciepło, miłość i dobroć jak nie siostry zakonne. Niestety okazało się inaczej. Oddałam córkę w ręce diabła - przyznała dodając, że "w takich momentach człowiek naprawdę traci wiarę w Boga".

Na koniec Marta Lisak wyraziła rozczarowanie brakiem reakcji ze strony rzecznika praw dziecka. - To powinna być podstawa, od którego powinno się wszystko zacząć - powiedziała. - Każda tego typu placówka powinna mieć zaostrzone kontrole. Mam nadzieję, że po tej tragedii, która wydarzyła się w Jordanowie, te kontrole zostaną zwiększone. A my wszyscy będziemy bardziej wyczuleni na tego typu placówki i ich funkcjonowanie - mówiła.

Czytaj też:

Źródło artykułu: WP Wiadomości
Wybrane dla Ciebie
Działo się w nocy. Trump ostrzegł Iran
Działo się w nocy. Trump ostrzegł Iran
"Nie do pomyślenia". Niemiecka prasa komentuje azyl dla Ziobry
"Nie do pomyślenia". Niemiecka prasa komentuje azyl dla Ziobry
Niebywała skuteczność dzielnicowego. Zatrzymał 195 osób w 12 miesięcy
Niebywała skuteczność dzielnicowego. Zatrzymał 195 osób w 12 miesięcy
Przełom w sporze o ambasadorów? Nawrocki zaprosi Sikorskiego
Przełom w sporze o ambasadorów? Nawrocki zaprosi Sikorskiego
Atak na Krzywy Róg. 45 tys. osób bez prądu
Atak na Krzywy Róg. 45 tys. osób bez prądu
"To jego problem". Trump odpowiedział premierowi Grenlandii
"To jego problem". Trump odpowiedział premierowi Grenlandii
Dramat w Kijowie. W sklepach zabrakło chleba
Dramat w Kijowie. W sklepach zabrakło chleba
Wulgarny gest Trumpa. Pokazał środkowy palec
Wulgarny gest Trumpa. Pokazał środkowy palec
Iran konfiskuje Starlinki. Musk udostępnił internet za darmo
Iran konfiskuje Starlinki. Musk udostępnił internet za darmo
Trump zakpił z Bidena. Zaczął udawać kaszel
Trump zakpił z Bidena. Zaczął udawać kaszel
"Bardzo mocne działania". Trump grozi Iranowi
"Bardzo mocne działania". Trump grozi Iranowi
Czarzasty o Ziobrze. "Ręka mi nie zadrży"
Czarzasty o Ziobrze. "Ręka mi nie zadrży"