95-letnia Audrey Lawson-Johnston była ostatnią osobą na świecie, która przeżyła zatopienie statku. Miała wówczas trzy miesiące, przez Atlantyk płynęła z rodzicami i rodzeństwem.
Lawson-Johnston zostawiła trzy córki i dziesięcioro wnuków. W ostatnim wywiadzie dla BBC, udzielonym w maju zeszłego roku mówiła, że życie uratowała jej niania, bo w chwili trafienia statku torpedą rodzice byli na pokładzie, a dzieci w kabinach: - Moja matka była wówczas na pokładzie i spytała stojącego obok mężczyznę, co to jest - on odpowiedział, że torpeda. I tak było, trafiła prosto w statek - opowiadała.
Lusitania zatonęła u południowych wybrzeży Irlandii. Niemcy utrzymywali, że statek był celem wojskowym, bo oprócz pasażerów przewoził też amunicję, czemu twardo zaprzeczali Brytyjczycy. Zdaniem wielu historyków, zatopienie Lusitanii odegrało ważną rolę we włączeniu się USA do I wojny światowej.