Trwa ładowanie...

Straż Marszałkowska zatrzymała licealistów w Sejmie. Mieli wpinki z hasłami "wolnościowymi"

Uczniowie chcieli sprawdzić, czy w Sejmie panuje cenzura.

Straż Marszałkowska zatrzymała licealistów w Sejmie. Mieli wpinki z hasłami "wolnościowymi"
d4anevt
d4anevt

Straż Marszałkowska Sejmu zatrzymała czterech licealistów, którzy mieli wziąć udział w turnieju historycznym IPN. Nie wpuszczono ich do Sejmu z powodu przypiętych do ubrań wpinek z logo Parady Równości, Refugees Welcome, Nie dla Chaosu w Szkole i Razem.

Internet o sprawie uczniów dowiedział się z wpisu Marceliny Zawiszy. Aktywistka Partii Razem opisała poranne zajście przy bramce bezpieczeństwa w gmachu Sejmu. Przekonana, że "PiS daje młodym uczniom lekcję cenzury", skierowała swoje oburzenie m.in. na marszałka Sejmu RP Marka Kuchcińskiego. Jest on jednym z patronów honorowych II Ogólnopolskiego Turnieju Debat Historycznych IPN. O tym, co się wydarzyło opowiedziała nam członkini zatrzymanej drużyny, uczennica I Społecznego Liceum Ogólnokształcące im. Maharadży Jam Saheba Digvijay Sinhji w Warszawie.

- Przeszliśmy pierwszą bramkę bezpieczeństwa Sejmu. Potem strażnicy przy drugiej tylko na nas popatrzyli, na nasze wpinki i gdzieś od razu zadzwonili. Słyszeliśmy, jak tłumaczą, że są tu ludzie na konkurs, ale mają takie to, a takie wpinki. Nawet powtarzali, co tam jest napisane. Po chwili wyszła do nas kobieta, chyba pracownica Sejmu i niska, konserwatywnie ubrana pani z IPN. Powiedziała, że z tymi wpinkami nas nie wpuszczą - powiedziała o2.pl Julia Nowicka.

Uczennica zapytana o wpinki potwierdza, że mieli je na sobie. Większość to pamiątki po niedawnej Paradzie Równości w Warszawie. Dokładnie jakie można zobaczyć we wpisie Marceliny Zawiszy. Jest znaczek wspomnianej parady, znaczek sprzeciwu wobec reformy szkolnej, tęcza LGBTQ czy inny, zapraszający uchodźców do Polski.

Co na to Kancelaria Sejmu?

Po telefonie do Centrum Informacji dostaliśmy komentarz, wraz z potwierdzeniem, że takie wydarzenie faktycznie miało miejsce. Jedno, co się w nim nie zgadza z relacją uczestniczki, to wspomniana liczba młodych osób biorących udział w finale turnieju. Według Julii Nowickiej w finale zmierzyć się miało 8 czteroosobowych drużyn. Kancelaria marginalizuje incydent pisząc nam o "kilkorgu z 200 uczestników".

d4anevt

Centrum Informacyjne Sejmu informuje, że kilkoro spośród około dwustu uczestników II Ogólnopolskiego Turnieju Debat Historycznych IPN (odbywającego się w Sejmie) chciało wziąć udział w wydarzeniu z przypinkami nie nawiązującymi do tematyki spotkania. Obowiązujące na terenie Sejmu przepisy bezpieczeństwa i organizacyjne przewidują m.in. że przedmioty, które mogą zostać użyte w sposób zagrażający porządkowi powinny być pozostawione w szatni. Uczniów poinformowano, że formuła debaty nie umożliwia udziału z tego typu emblematami. CIS podkreśla, że Parlament - jako miejsce stanowienia prawa - nie powinien być miejscem organizowania happeningów politycznych przez osoby odwiedzające tę instytucję.

Nasza rozmówczyni podkreśliła, że pracownica z IPN nie była w ugodowym nastroju. - Wyraźnie dała znać, że albo znaczki zdejmiemy, albo nie wejdziemy - mówiła Nowicka. Miała też wspomnieć, że taką demonstrację mogą uczniowie robić na "sejmie dzieci". Także o tym, że turniej jest wydarzeniem dotyczącym historii, nie polityki.

- Przecież to nie prawda. Wśród tematów debaty, na które musieliśmy być przygotowani, były także te dotyczące działań władz komunistycznych wobec żołnierzy wyklętych. To jest temat polityczny - denerwuje się uczennica stołecznego LO.

Zapytana, po co właściwie przypinali znaczki, tłumaczy, że z ciekawości. Słyszeli, że w Sejmie panuje cenzura, i chcieli się przekonać, czy tak jest w istocie.

d4anevt

źródło: o2.pl

d4anevt
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

WP Wiadomości na:

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d4anevt
Więcej tematów