zgony (strona 2 z 5)

Wolski o demografii Rosji. "Jedno wielkie oszustwo"
WIDEO

Wolski o demografii Rosji. "Jedno wielkie oszustwo"

W Rosji żyje 146 mln 424 tys. 729 osób – wynika ze wstępnych danych opublikowanych przez Rosstat na dzień 1 stycznia 2023 roku. Populacja Rosji w 2022 r. zmniejszyła się więc o ponad 550 tys. osób. Wiarygodność tych danych budzi jednak wątpliwość. Federalna Służba Statystyki Państwowej szacuje liczbę ludności na podstawie danych z ostatniego spisu – płynnie dodając liczbę urodzeń i przyjazdów do Rosji i odejmując zgony oraz emigrujących za granicę. Tylko w 2021 r. w Rosji zmarło 2,4 mln osób - najwięcej od czasów II wojny światowej. Sprawę jasno stawia Jarosław Wolski, politolog, publicysta i analityk wojskowy. Na swoim kanale na YouTube "WoW – Wolski o wojnie" ekspert podkreśla, że "Rosję czeka demograficzna zapaść". Gościem odcinka pt. "Demografia Rosji – jedno wielkie oszustwo" był Ariel Drabiński, statystyk i badacz demografii. Ekspert przytoczył liczby, które jasno pokazują, jak Rosjanie zniekształcają dane demograficzne. - 12 mln ludzi w Rosji nie jest w stanie podać swojego obywatelstwa, a żeby było zabawniej to 20 mln Rosjan nie wie czy pracuje. Z kolei aż 23 mln Rosjan nie wie jakie ma wykształcenie – wyliczał Drabiński. - Gdy weźmiemy pod uwagę te dane to zaczynamy wątpić w jakość rosyjskiego spisu powszechnego. Wygląda to tak, jakby pobieżnie spisano imigrantów lub po prostu dopisano kilka milionów obywateli – dodał badacz demografii. Dlaczego oficjalne dane w Rosji są nieprawdziwe? Co doprowadzi Rosję do demograficznej zapaści? Więcej informacji i materiałów na kanale Jarosława Wolskiego.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Rośnie liczba ofiar koronawirusa. Lekarz: "Polacy, nic się nie stało"?
WIDEO

Rośnie liczba ofiar koronawirusa. Lekarz: "Polacy, nic się nie stało"?

- Rzeczywiście wydaje się, że liczba nowych przypadków się ustabilizowała. Niestety, w ślad za falą największej liczby zachorowań, mniej więcej z opóźnieniem tygodniowym, dziesięciodniowym, idzie fala hospitalizacji, a za nią z kolei po kolejnych kilku dniach przychodzi fala zgonów. Niestety, przypuszczam, że maksymalne liczby zgonów jeszcze mamy przed sobą - stwierdził gość programu "Newsroom" w WP dr Konstanty Szułdrzyński z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii CSK MSWiA, członek Rady Medycznej przy premierze Mateuszu Morawieckim, oceniając obecną sytuację epidemiczną w Polsce. - Dla mnie ten fakt, że te liczby zakażeń spadają, nie stanowi jednak wielkiej satysfakcji. Zginęły tysiące ludzi, które zginąć by nie musiały, gdybyśmy prowadzili rozsądną politykę - podkreślił dr Szułdrzyński. - Kluczowy błąd popełniliśmy w momencie, w którym wszystkie kraje europejskie wprowadziły ograniczenia w rozprzestrzenianiu się wirusa, szczególnie pomiędzy osobami niezaszczepionymi, co skłoniło znacznie większą liczbę ludności do szczepień. Te szczepienia, jeśli nawet do końca nie uchroniły przed narastaniem liczby nowych przypadków, to bardzo mocno zredukowały liczbę zgonów. Zobaczmy, że w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, to w Niemczech liczba zgonów jest kilkukrotnie, przynajmniej czterokrotnie niższa niż u nas. I to jest ta liczba zgonów, której udałoby się uniknąć, gdybyśmy wprowadzili taką politykę, która się w tych krajach po prostu sprawdziła - ocenił gość programu "Newsroom". - Dobrze, że od 1 grudnia zostały wprowadzone obostrzenia. Bo ich niewprowadzanie, a zwłaszcza trąbienie na prawo i lewo, że obostrzeń nie ma i nigdy nie będzie, dawało poczucie, że nic się nie dzieje. Jest taka słynna polska pieśń "Nic się nie stało, Polacy nic się nie stało" i zawsze ponosimy honorowe porażki. Tylko jeśli chodzi o gole, to można by te porażki jeszcze jakoś przeboleć, ale jeśli chodzi o życie tysięcy naszych współobywateli, to nie wiem, czemu przechodzimy nad tym tak lekko - ocenił dr Konstanty Szułdrzyński.
Violetta Baran Violetta Baran