szczepienia na koronawirusa

Impas ws. weryfikacji szczepień. Lekarz: To dla mnie niepojęte
WIDEO

Impas ws. weryfikacji szczepień. Lekarz: To dla mnie niepojęte

Po miesiącach zapowiedzi wciąż nie wiadomo co z weryfikacją szczepień. Nadal nie przyjęto ustawy "lex Hoc", a z obozu rządzącego dochodzą sprzeczne informacje na temat weryfikacji szczepień przez pracodawców. - To jest dla mnie niepojęte. To rzecz najprostsza, jaką można sobie wyobrazić. Nie jest to regulacja jedyna, o jakiej mówi środowisko medyczne. Środowisko medyczne w 95 proc. jest zgodne, co do pewnych pryncypiów dot. medycyny i aspektów medycznych w walce z koronawirusem. Środowisko medyczne w 70-80 proc. jest zgodne, co do strategii. My o niej mówimy od kilku miesięcy - powiedział w programie "Newsroom" WP lekarz Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych. - Mówimy o trzech podstawowych postulatach, które się nie zmieniły, które latem może już nie będą miały sensu, ale nieuchronnie zmniejszyłyby liczbę problemów związanych z hospitalizacjami, zgonami i powikłaniami covidowymi. Jakie to regulacje? Przypomnijmy kwestie, o których ględzimy w debacie publicznej. Paszporty covidowe niewątpliwie spowodowałyby pewien rozdział osób zaszczepionych od niezaszczepionych w pewnych sytuacjach, które można uzgodnić politycznie. Można to uregulować w sposób oczywisty, żeby nikt nie pomyślał, że to "sanitaryzm" - już nie mogę słuchać tego słowa - albo jakaś inna dyskryminacja. Docelowe obowiązkowe szczepienia i kontrole DDM-u. To jedna wielka fikcja - skomentował lekarz.
Obowiązek szczepień i obostrzenia w Polsce. Arłukowicz mówi o sytuacji na zakupach
WIDEO

Obowiązek szczepień i obostrzenia w Polsce. Arłukowicz mówi o sytuacji na zakupach

Szczepienia obowiązkowe dla wszystkich? W Platformie Obywatelskiej słychać różne głosy na temat obowiązkowości szczepień przeciwko koronawirusowi. Patryk Michalski zapytał o to w programie "Tłit" Bartosza Arłukowicza, europosła PO i byłego ministra zdrowia. - Odpowiadam w swoim imieniu. Jestem lekarzem pediatrą i dla mnie szczepienia obowiązkowe nie są niczym nadzwyczajnym - stwierdził Bartosz Arłukowicz. - Czym innym jest opinia w sprawie szczepień obowiązkowych - moja jest jednoznaczna, nie mam wątpliwości, że tak powinno być - a czym innym jest odpowiedź na pytanie, czy ustawowy nakaz szczepień doprowadzi do wzrostu liczby szczepień. Nie do końca, jeżeli rząd nie robi nic w sprawie przestrzegania minimalnych restrykcji - dodał. Były minister zdrowia przytoczył sytuację z niedawnych zakupów. - W hipermarkecie widzę 70 proc. ludzi bez maseczek. Próbowałem wielokrotnie reagować. Pewnego dnia zwróciłem się do kasjera, który był w maseczce i zadałem mu pytanie, trochę nie przemyślawszy odpowiedzialności, która na nim spoczywa: dlaczego obsługujecie ludzi, którzy są bez maseczek. Spojrzał na mnie wzrokiem samotności i powiedział: "Panie ministrze, co ja mam zrobić? My zostaliśmy z tym sami". To jest kluczowa odpowiedź na pytanie odnośnie tego, w jaki sposób rząd ma zdolność wpływania na bezpieczeństwo ludzi. Co ma ten kasjer zrobić? Pobić się z tymi ludźmi? Od tego są służby państwa, żeby chronić życie ludzi - podsumował.
Rezygnują z drugiej dawki szczepionki na COVID-19. Dr Grzesiowski przemówił do wyobraźni
WIDEO

Rezygnują z drugiej dawki szczepionki na COVID-19. Dr Grzesiowski przemówił do wyobraźni

Jak wynika z informacji podawanych przez Ministerstwo Zdrowia, coraz więcej osób przestaje zgłaszać się po drugą dawkę szczepionki przeciw COVID-19. Na chwilę obecną jest to aż 9 tys. takich przypadków. Czy Polacy faktycznie nie chcą się szczepić i dlatego unikają drugiej dawki? Gość "Newsroom" WP, dr Paweł Grzesiowski uważa, że należy spojrzeć na to z zupełnie innej strony. - Z punktu widzenia statystycznego 9 tys. w stosunku do prawie 11 mln to jest bardzo niewielka liczba osób. Ja raczej uważam to za potwierdzenie, że absolutna większość ludzi chce się szczepić drugą dawką. Problem tych 9 tys. wymaga dokładnego sprawdzenia, jakiej szczepionki i z jakiego powodu te osoby odmówiły. Czy to była np. szczepionka firmy AstraZeneca, czy to były jakieś przypadki losowe, czy te osoby np. są ozdrowieńcami i odkładają szczepienia na późniejszy termin. To trzeba sprawdzić dlatego, że każdy przypadek jest indywidualny. Musimy być bardzo ostrożni, żeby na tej podstawie nie wyciągać zbyt pochopnych wniosków – stwierdził ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej. A co może się stać, jeśli zrezygnujemy z przyjęcia drugiej dawki szczepienia na COVID-19? Jak tłumaczy rozmówca Agnieszki Kopacz, przede wszystkim chodzi o brak kompletnej ochrony i duże ryzyko z tym związane. - Jest problem, przede wszystkim z odpornością i jej trwałością dlatego, że dwie dawki zapewniają praktycznie 100-procentową ochronę przed śmiercią z powodu COVID-19 (…). Więc mamy problem z tym, że osoba, która nie zaszczepi się pełnym schematem, nie osiągnie tej pełnej ochrony. Druga sprawa, że tak naprawdę nie wiemy, jak długo po jednej dawce ta odporność będzie się utrzymywać (…). Nie mamy przecież badań, bo rejestracja dotyczy schematów dwudawkowych. Ktoś, kto ryzykuje, nie przyjmując drugiej dawki, dokonuje pewnego eksperymentu na własnym organizmie. Wolałbym takiego eksperymentu nie prowadzić i nikogo nie zachęcam do takich sytuacji – przekonuje dr Paweł Grzesiowski.
Szczepienie na COVID prosto z ulicy. Szef przychodni z Rzeszowa wyjaśnił
WIDEO

Szczepienie na COVID prosto z ulicy. Szef przychodni z Rzeszowa wyjaśnił

- Słychać głosy, że można po prostu tutaj przyjść i zaszczepić się z ulicy. Były takie przypadki czy nie? Jak to się stało, że 20- i 30-latkowie, którzy nie są medykami ani mundurowymi, są zaszczepieni? - dopytywał w rzeszowskiej przychodni reporter WP Klaudiusz Michalec. - To są promile. Na 100 tysięcy szczepień, które wykonaliśmy, mogło się tak zdarzyć - odpowiedział Stanisław Mazur, prezes lokalnego Centrum Medycznego "Medyk". - A z czego ten błąd wynikał? - drążył dziennikarz. - Wydaje mi się, że to nie był błąd. Byli tacy młodzi z widoczną niepełnosprawnością, niewidomi lub z zespołem Downa. Tak, wszystkich wpuszczałem i będę wpuszczał - przekazał prezes Mazur. Reporter WP przytoczył historię 50-letniej kobiety, która bez niepełnosprawności również została zaszczepiona w rzeszowskim punkcie. - Wszystkie szczepionki, które były rozmrożone pod koniec dnia zostały wykorzystane - przyznał Mazur. Według lekarza opisywane historie to "margines", a media zachowują się "tendencyjnie". Szef przychodni pytany był także o badania kliniczne nad szczepionką J&J. Preparat tej firmy ma wkrótce trafić do ośrodka. - Nie muszę się z tego tłumaczyć, bo nie ma to nic wspólnego z polityką ani z Narodowym Programem Szczepień. W dodatku mam podpisaną umowę o zachowaniu poufności - przyznał w rozmowie lekarz.
Marek Mikołajczyk Marek Mikołajczyk