relacje

Kwaśniewski bez ogródek. Mówi o zamiarach wobec Polski
2:31

Kwaśniewski bez ogródek. Mówi o zamiarach wobec Polski

Były prezydent Aleksander Kwaśniewski, pytany w programie "Newsroom" w WP o ocenę obecnych relacji Polski z USA z tymi, które miały miejsce za czasów jego prezydentury, odparł, że obecnie "sytuacja jest trudniejsza". - Nie mieliśmy wtedy wojny w Ukrainie. Rosja nie była tak niebezpieczna, jak jest dzisiaj. Wojna, w której uczestniczyliśmy, czyli ten Irak, no to jednak było daleko i jakoś bezpośrednio na nas nie wpływało. Nie mieliśmy uchodźców itd. - wyliczał Kwaśniewski. - Ale gdy chodzi o stosunki polsko-amerykańskie, myślę, że tutaj wytworzyliśmy pewien poziom jakiejś stabilności, który daje gwarancję, że nic złego nie powinno się wydarzyć - dodał. Kwaśniewski podkreślił, że praktycznie ze wszystkimi prezydentami amerykańskimi mieliśmy kontakty. - Dobre i z Clintonem, i Bushem, i Obamą, i Trumpem, i Bidenem. I myślę, że tak samo będzie teraz, podczas drugiej kadencji Trumpa. Amerykanie potrzebują Polski. Choć musimy się wyleczyć z takiego myślenia, że my jesteśmy jakimś super ważnym, ale jesteśmy ważnym partnerem. Teraz tym bardziej ważnym, że przyfrontowym - dodał. - Amerykanie nie mają - bo nie mają powodów mieć - jakichś niedobrych zamiarów wobec Polski. Być może kłopotem za chwilę, takim praktycznym, będzie ta akcja deportacji, bo może się okazać, że sporo Polaków pracujących nielegalnie w Stanach Zjednoczonych może podlegać tym deportacjom i to, oczywiście, zepsuje nastrój. Ale mimo wszystko jestem spokojny, gdy chodzi o relacje polsko-amerykańskie, także z Donaldem Trumpem w jego nowym wydaniu - dodał Aleksander Kwaśniewski.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Violetta Baran Violetta Baran
Kotlina Kłodzka trzy miesiące po powodzi. "Jesteśmy załamani. Nie wiemy, co robić"
8:37

Kotlina Kłodzka trzy miesiące po powodzi. "Jesteśmy załamani. Nie wiemy, co robić"

- Jesteśmy załamani, nie wiemy, co teraz robić. Nie wiemy, czy nam państwo będzie pomagało dalej, czy już nas zostawią - mówią Wirtualnej Polsce mieszkańcy Lądka-Zdroju i Kłodzka, którzy ucierpieli w powodzi. Reporterowi WP Jakub Bujnikowi opowiadają, że niektórzy śpią w mokrych mieszkaniach, domach, bo nie mają wyjścia. - Co mogą, to robią, nowe tynki kładą, ale to też bez sensu, bo zaraz grzyb wyjdzie. Jest okres zimy, to już nie wyschnie. Także takie będą święta, bardzo smutne - dodają ci, którzy ucierpieli podczas wrześniowej powodzi. Dramat ofiar ostatniej powodzi trwa. Mieszkańcy Dolnego Śląska z dotkniętych żywiołem miejscowości przyznali nam, że do tej pory nie otrzymali odpowiedniej pomocy od rządu i często muszą radzić sobie na własną rękę. Przedsiębiorcy i mieszkańcy Stronia Śląskiego, Żelazna, Lądka-Zdroju i Kłodzka mówią, jak dokładnie wyglądały ich ostatnie tygodnie. - Od państwa te pierwsze 10 tys. zł dostaliśmy po miesiącu. Po trzech miesiącach dostaliśmy wypłatę 50 tys. zł. Straty z samego domu mamy wycenione na ok. 200 tys. Czekamy, być może te pieniądze będą wpływać - słyszymy. - Czekamy, dostaliśmy 50 tys. zł, ale to jest kropla w morzu potrzeb. Mam 600 tys. całkowitej straty. Może i nawet więcej - usłyszeliśmy wyliczenia od kolejnych poszkodowanych. Wielu ludzi straciło dach nad głową i wciąż nie wie, kiedy powróci do normalnego życia. Obejrzyj cały materiał z Kotliny Kłodzkiej trzy miesiące po powodzi.
Jakub Bujnik Jakub Bujnik
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Ukraińcy w Polsce. Mówią, co będzie dalej z pieniędzmi
8:15

Ukraińcy w Polsce. Mówią, co będzie dalej z pieniędzmi

Relacje polsko-ukraińskie. Uczestniczki #debatykobiet w WP pytane były o napięcia na linii Kijów-Warszawa, wątek ukraińskiego zboża i pomoc dla Ukraińców mieszkających w Polsce. - Wojna w Ukrainie to także wojna w obronie Polski i całej Europy. Lewica mówi "tak" równym prawom dla Ukraińców. Przywilejom i dyskryminacji mówimy "nie" - skomentowała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. W kontrze odpowiedziała jej przedstawicielka Konfederacji. - Pani powiedziała: "nie" dla przywilejów, "tak" dla pomocy. Mam przed sobą głosowanie w sprawie specustawy ukraińskiej, którą pani środowisko polityczne poparło. Jakie jest więc pani stanowisko? - zapytała Anna Bryłka. - Specustawa, na którą pani się powołuje, zrównywała właśnie uprawnienia polskich pracowników z pracownikami z Ukrainy, mającymi pozwolenie na pracę. Żeby nie być gołosłowną zacytuję: "osoby z Ukrainy, na polskim rynku pracy uzupełniły ogromny deficyt, który powstaje z przyczyn demograficznych (...) osoby z Ukrainy ratują naszą sytuację". To słowa głównego ekonomisty Pracodawców RP, chyba jego nie można posadzić o lewactwo - odpowiedziała Dziemianowicz-Bąk. Joanna Mucha z Trzeciej Drogi przyznała, że PiS bardziej ceni sobie prowadzenie kampanii, niż zachowywanie dobrych relacji z Ukrainą. - Musimy wrócić do pozycji lidera, tego "hubu dyplomatycznego" - skomentowała Mucha. - Wspominano tu wcześniej o kwestii zboża. Nie ma co ukrywać, że Polska i Ukraina ma w pewnych obszarach rozbieżne interesy - stwierdziła Anna Bryłka z Konfederacji. - Pomoc w postaci otwarcia rynku unijnego na import z Ukrainy nie jest do końca prawdą. To pomoc agroholdingom z międzynarodowym kapitałem, które użytkują tereny na Ukrainie i nie ma to nic wspólnego z pomocą biednym Ukraińcom. Trzeba realizować swoją rację stanu. Sytuacja z kryzysem zbożowym i niekontrolowanym importem artykułów rolno-spożywczych może doprowadzić do utraty bezpieczeństwa żywnościowego Polski - ostrzegła przedstawicielka Konfederacji. Jako ostatnia głos zabrała członkini Bezpartyjnych Samorządowców. - Broniąc polskiego rynku i rolników powinniśmy doprowadzić do wprowadzenia kaucji za przewóz i transport żywności z Ukrainy oraz by Ukraińcy pracujący w Polsce nie nadużywali systemów społecznych - podsumowała Urszula Barbara Krawczyk.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski