kradzież (strona 16 z 138)

Wtargnęli nocą do sklepu. Maski z horroru miały zmylić kamery
0:51

Wtargnęli nocą do sklepu. Maski z horroru miały zmylić kamery

Złodzieje ze Strzelec Krajeńskich (woj. lubuskie) mieli cwany plan, ale nie przewidzieli jednego. Policja pokazała nagrania z kamer jednego z popularnych dyskontów na terenie miasta, gdzie doszło do włamania i kradzieży. Monitoring nagrał dwóch mężczyzn, którzy nocą splądrowali sklep w maskach z serii popularnego horroru "Krzyk". Jeden ze sprawców był uzbrojony w siekierę, której użył, by dostać się do środka. Następnie zabrał kilka butelek alkoholu o wartości kilkuset złotych. Według relacji służb, sprawcy próbowali analogicznie dostać się do kolejnego supermarketu, ale tym razem nie dali rady wybić szyby i uciekli. Wszystko działo się pod koniec marca. Jeden z podejrzanych został zatrzymany kilka dni po całym zdarzeniu. Kolejny wpadł dopiero na początku czerwca. Za to, co zrobili grozi im nawet 10 lat więzienia. "Mimo, że sprawca był zamaskowany kryminalni szybko wytypowali mężczyznę, który mógł być odpowiedzialny za tę przestępstwa. Kilka dni po włamaniach policjanci zatrzymali jednego z mężczyzn. 20-latek przyznał się do kradzieży z włamaniem. Drugi z wytypowanych mężczyzn zaraz po zdarzeniu wyjechał za granicę. Został jednak zatrzymany przez strzeleckich kryminalnych w piątek (7 czerwca), krótko po tym, jak pojawił się w Polsce. Obaj usłyszeli zarzuty kradzieży z włamaniem do sklepu i usiłowania kradzieży z włamaniem do kolejnego. Grozi im nawet do 10 lat pozbawienia wolności" - wyjaśniła policja.
Gabriel Bielecki

G. Bielecki

Ukradł taksówkę i doprowadził do kolizji. Poważne kłopoty 30-latka
1:04

Ukradł taksówkę i doprowadził do kolizji. Poważne kłopoty 30-latka

Nietypowa kradzież na ulicach Lubina (woj. dolnośląskie). 30-letni mieszkaniec gminy Ścinawa, najpierw ukradł spod jednego z lubińskich serwisów samochodowych taksówkę, która była w naprawie, by później szarżować autem po mieście. Być może cwanemu złodziejowi wszystko uszłoby na sucho, gdyby nie miejski monitoring. Dzięki sporemu materiałowi dowodowemu, policja szybko ustaliła, kim jest sprawca całego zdarzenia. Policja udostępniła nagranie z kamer, na których widać, jak 30-latek rozpędza się na prostej drodze niedaleko warsztatu, by zrobić manewr "driftu" na ręcznym hamulcu, a następnie wjeżdża między auta, stojące akurat na czerwonym świetle na jednym ze skrzyżowań w mieście. "Ścinawianin przechodząc obok salonu zauważył, że na terenie warsztatu stoi taksówka z włączonym silnikiem, przy której pracują serwisanci. Mężczyzna wykorzystał nieuwagę pracowników i przeskakując przez ogrodzenie wsiadł do pojazdu po czym z piskiem opon ruszył w miasto. 30-latek na drogach Lubina szarżował skradzionym pojazdem wykonując niebezpieczne manewry, a w okolicy tamtejszej galerii, przejeżdżając slalomem między innymi autami, doprowadził do kolizji z samochodem marki Ford, którym poruszało się małżeństwo w wieku senioralnym" - wyjaśniła policja. Mężczyzna porzucił po kilkudziesięciu minutach pojazd na jednym z osiedli i uciekł. Kilka dni później wpadł w ręce policji we własnym mieszkaniu. Sprawa trafiła do sądu, a 30-latkowi za to, co zrobił grozi nawet 5 lat więzienia, nie wspominając już o potężnej grzywnie za łamanie przepisów drogowych.
Gabriel Bielecki

G. Bielecki