kosmos (strona 10 z 42)

5000 nowych światów. Przełomowe odkrycie NASA
1:17

5000 nowych światów. Przełomowe odkrycie NASA

21 marca NASA potwierdziło, że znaleziono już 5000 światów poza Układem Słonecznym, a każdy z nich ma swoje unikalne cechy. Wszystkie egzoplanety pojawiły się w recenzowanych badaniach i były obserwowane przy użyciu wielu technik wykrywania lub metod analizy. - To nie tylko liczba. Każdy z nich to nowy świat, zupełnie nowa planeta. Jestem podekscytowany każdym z nich, ponieważ nic o nich nie wiemy - mówił astronom Jessie Christiansen z NASA. Pierwsze dwa kiedykolwiek potwierdzone światy odkryto w 1992 roku. Były to egzoplanety o masie 4,3 i 3,9 masy Ziemi. Odkrycie sugerowało, że galaktyka musiała roić się od rzeczy. Dzięki obserwacjom astronomów wiemy, że we Wszechświecie istnieją egzoplanety bardzo różne od tych, które mamy w naszym własnym Układzie Słonecznym. Gorące Jowisze to na przykład ogromne gazowe olbrzymy na niewiarygodnie bliskich orbitach wokół swoich gwiazd, a bliskość ta powoduje, że temperatury egzoplanet mogą być nawet wyższe niż temperatury niektórych gwiazd. Mini Neptuny zajmują przestrzeń porównywalną do rozmiarów i masy między Ziemią a Neptunem i mogą potencjalnie nadawać się do zamieszkania. Istnieją również superziemia, które są skaliste jak Ziemia, ale nawet kilka razy cięższe. Bezpośrednie badanie egzoplanet jest bardzo trudne – są małe, bardzo ciemne, bardzo odległe i często bardzo blisko jasnej gwiazdy, której światło zagłusza wszystko, co może odbijać egzoplaneta. Z tego powodu wciąż jest wiele rzeczy, o których nie wiemy. Istnieje również wiele światów, które wciąż przekraczają nasze obecne progi wykrywania. - Czuję prawdziwą satysfakcję i podziw dla tego, co tam jest. Nikt z nas nie spodziewał się tak ogromnej różnorodności układów planetarnych i gwiazd. To po prostu niesamowite - mówił William Borucki, astronom z NASA.
To koniec Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. NASA podała, w którym miejscu spadnie
1:11

To koniec Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. NASA podała, w którym miejscu spadnie

NASA ogłosiła, że w 2031 roku Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS) zakończy swoją misję i zostanie ściągnięta na Ziemię. Podano również lokalizacje, gdzie spadną jej pozostałości. W planach jest, aby był to tzw. Punkt Nemo w odległej części Oceanu Spokojnego. Jest to miejsce na Pacyfiku położone pomiędzy Nową Zelandią a wybrzeżem Chile, oddalone o ponad 2500 km od najbliższego skrawka lądu. Jest to cel dla spadających szczątków obiektów kosmicznych. Setki rozbitych satelit lub promów, a także rosyjska stacja kosmiczna Mir, zostały w przeszłości sprowadzone do Punktu Nemo. Rezygnacja z dalszego prowadzenia ISS wynika z coraz bardziej zaawansowanych technicznie i coraz częstszych lotów komercyjnych w kosmos. - Sektor prywatny jest technicznie i finansowo zdolny do rozwoju i obsługi komercyjnych miejsc docelowych na niskiej orbicie okołoziemskiej. Oczywiście NASA włączy się w pomoc - powiedział Phil McAlister z NASA. Informacja o końcu działalności stacji pojawiła się miesiąc po decyzji administracji prezydenta Joe Bidena o przedłużeniu misji ISS z 2024 r. do 2030 roku. Naukowcy z NASA sądzą, że stacja poradzi sobie technicznie przez kolejnych 9 lat funkcjonowania. W grudniu 2021 roku NASA przyznała łącznie 415,6 mln dolarów trzem komercyjnym zespołom - na czele z Blue Origin, kosmicznym przedsięwzięciem Jeffa Bezosa, Nanoracks i Northrop Grumman - aby rozpoczęły pracę nad koncepcjami komercyjnych stacji kosmicznych. NASA oczekuje, że do 2025 roku wybierze co najmniej jeden komercyjny projekt stacji kosmicznej, który będzie certyfikowany do goszczenia astronautów w przyszłych misjach.
Pierwsze takie odkrycie w kosmosie. Znajduje się 4 tysiące lat świetlnych od Ziemi
1
1:11

Pierwsze takie odkrycie w kosmosie. Znajduje się 4 tysiące lat świetlnych od Ziemi

Astronomowie z Curtin University of Technology w Bentley w Australii odkryli tajemniczy obiekt, który emituje sygnały radiowe. Znajduje się około 4 tysiące lat świetlnych od Ziemi. Nazwali go GLEAM-X. Nie jest podobny do niczego, co wcześniej widzieliśmy – napisali naukowcy w badaniu opublikowanym 26 stycznia w czasopiśmie "Nature". Migoczący obiekt znajduje się w obrębie Drogi Mlecznej. Średnio 3 razy na godzinę emituje w kierunku Ziemi ogromne ilości energii. Został wykryty podczas przeglądu fal radiowych Drogi Mlecznej. Według naukowców GLEAM-X pojaśniał gwałtownie w ciągu około 60 sekund, na krótko stając się jednym z najjaśniejszych obiektów na niebie, po czym nagle ponownie zniknął w ciemności. Około 20 minut później pojawił się z powrotem – stale świecąc, osiągając maksymalną jasność, po czym po minucie zgasł raz jeszcze. Możliwe, że tajemnicza struktura kosmiczna jest dowodem na istnienie nowego typu obiektu gwiezdnego, który do tej pory istniał tylko w teorii. - Ten obiekt pojawiał się i znikał w ciągu kilku godzin podczas naszych obserwacji. To było zupełnie nieoczekiwane – podała główna autorka badania Natasha Hurley-Walker, radioastronom z Curtin University of Technology w Bentley w Australii. – To było trochę straszne dla astronoma, ponieważ na niebie nie ma nic takiego – dodała. Obserwacje będą kontynuowane, a naukowcy zapowiadają badanie obiektu na innych długościach fal radiowych. Jednocześnie rozpoczną się poszukiwania podobnych struktur kosmicznych.
Silny rozbłysk słoneczny. NASA publikuje nagranie
0:58

Silny rozbłysk słoneczny. NASA publikuje nagranie

NASA opublikowała materiał wideo przedstawiający potężny wybuch słoneczny, który miał miejsce w piątek 21 stycznia. Rozbłysk został wyemitowany chwilę po godzinie 7 czasu polskiego. Zdarzenie zaobserwowało Solar Dynamics Observatory, które bada dynamikę aktywności słonecznej, czyli zmian zachodzących w atmosferze Słońca. "Rozbłyski słoneczne to potężne wybuchy energii. Mogą wpływać na komunikację radiową, sieci energetyczne, sygnały nawigacyjne oraz stanowić zagrożenie dla statków kosmicznych i astronautów" – podała w oświadczeniu NASA. Wydarzenia z piątku doprowadziły do wzrostu promieniowania rentgenowskiego ze Słońca, tworząc niewielkie i krótkie zaciemnienie fal radiowych nad Ameryką Południową i Oceanem Indyjskim. Moc rozbłysków wyraźnie obrazuje uwalnianie dużych wyrzutów plazmy i pola magnetycznego z korony słonecznej. Wygląda to jak jasny błysk światła. NASA stale prowadzi obserwacje Słońca z użyciem Solar Dynamics Observatory. Przechwytuje obrazy pokazujące aktywność gwiazdy centralnej Układu Słonecznego. Takie zjawisko sprzyja powstaniu zorzy polarnej. Większość burz słonecznych jest zwykle nieszkodliwa. W przeszłości mieliśmy do czynienia z intensywniejszymi rozbłyskami. W 1582 r. jeden z nich został nazwany "wielkim pożarem", który był widziany w dziesiątkach miast w Europie i Azji. Ludzie w tamtych czasach nie byli świadomi, że wydarzenie to było potężną burzą słoneczną. Współcześni astronomowie wykorzystują burze do przewidywania przyszłej aktywności słonecznej.