"Jeśli ktoś zdołał podłożyć bomby przed odlotem, to na pewno nie Rosjanie"
Tupolew nie zdążył wylądować w Smoleńsku, a za ochronę samolotu na warszawskim lotnisku odpowiadało wojsko. Jeśli ktoś zdołał podłożyć bomby przed odlotem, to na pewno nie Rosjanie. Jeśli zaś trafiłyby one pod kadłub po remoncie w Samarze, to polskie służby musiały je na długo przed lotem odnaleźć, a jednak z jakiegoś powodu tego nie zgłosiły - pisze w felietonie przesłanym do Wirtualnej Polski Kazimierz Turaliński.