"Afera wiedeńska". Ruch prokuratury

Według Tomasza Kaczmarka agenci mieli jeździć do domu publicznego w Wiedniu na polecenie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika
Według Tomasza Kaczmarka agenci mieli jeździć do domu publicznego w Wiedniu na polecenie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika
Źródło zdjęć: © EAST_NEWS | Wojciech Olkusnik
Sylwester Ruszkiewicz

08.03.2024 20:29

Jak ustaliła WP, Prokuratura Okręgowa w Łodzi sprawdza, czy nie doszło do przekroczenia uprawnień przez skazanych w aferze gruntowej agentów CBA podczas wyjazdu do domu publicznego w Wiedniu. Według byłego agenta Biura Tomasza Kaczmarka, doszło do tego na polecenie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika.

- Prokuratura Okręgowa w Łodzi została wyznaczona do postępowania w tej sprawie. Na tym etapie prowadzone są czynności sprawdzające. Chodzi o zawiadomienie posła Koalicji Obywatelskiej Romana Giertycha i grupy innych posłów. Zawiadomienie powstało w związku z emisją odcinka "Superwizjera TVN". Zwróciliśmy się o materiały do redakcji i stosowne dokumenty do CBA. Po zapoznaniu się z dokumentacją podejmiemy decyzję co do wszczęcia śledztwa w tej sprawie – mówi Wirtualnej Polsce Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Chodzi o złożone 23 stycznia przez tzw. zespół ds. rozliczeń rządu PiS zawiadomienie o możliwości podejrzenia popełnienia przestępstwa przez Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, gdy obaj stali na czele Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Sprawa ma związek z informacjami ujawnionymi w TVN24 przez byłego funkcjonariusza CBA Tomasza Kaczmarka.

Agent Tomek ujawnił, że kilkanaście lat temu ówcześni szefowie CBA Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik zlecili mu zabranie do Wiednia funkcjonariuszy CBA Grzegorza P. i Krzysztofa B. Obaj w grudniu zeszłego roku zostali prawomocnie skazani na rok więzienia za nielegalne działania CBA w sprawie "afery gruntowej", w tym samym wyroku co Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Agent Tomek o wyjeździe do Wiednia. Jest drugie zawiadomienie

- Cel wizyty był pozorny, abyśmy odnaleźli fabrykę produkującą maszyny do gier losowych. To był tylko pretekst do tego, aby ci panowie zostali wynagrodzeni za swoje wierne działanie w postaci spędzania dwóch dni w domu publicznym w Wiedniu. Za ich pobyt w domu publicznym, hotelach, za posiłki, alkohol płaciłem pieniędzmi z funduszu operacyjnego – mówił agent Tomek.

W rozmowie na antenie TVN24 Kaczmarek tłumaczył, że pieniądze na pobyt w domu publicznym pochodziły z funduszu operacyjnego CBA.

- Dostałem polecenie służbowe, żeby tych ludzi tam zawieźć, zapłacić za ich pobyt, ponieważ jako funkcjonariusz pod przykryciem dysponowałem pieniędzmi na kontach legendowych, które miałem stworzone - dodał.

Zdaniem agenta Tomka, Wąsik i Kamiński "rozliczyli te pieniądze trzy, cztery dni przed tym, jak zostali odwołani ze stanowisk". - Wiedzieli, co wydarzyło się w Wiedniu, jak wyglądały imprezy, na co pieniądze zostały spożytkowane - na uciechy i potrzeby cielesne ludzi, którzy zostali wynagrodzeni za swoją wierną służbę - mówił. 

Zawiadomienie złożono z art. 231 par. 2 Kodeksu karnego, które mówi o nadużyciu uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu uzyskania korzyści majątkowych bądź osobistych. Za przestępstwo z podanego artykułu grozi nawet 10 lat pozbawienia wolności. 

Z naszych informacji wynika, że śledczy równolegle zajmują się również drugim zawiadomieniem w tej sprawie, które 13 lutego złożyło nowe kierownictwo CBA. Biuro zawiadomiło prokuraturę o możliwości "przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej" oraz "poświadczenia nieprawdy".

Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (870)
Zobacz także