WAŻNE
TERAZ

Trump może "zabić NATO". Mark Rutte z trudną misją w Waszyngtonie

tłit (strona 66 z 214)

Afera Pegasusa. Mocny komentarz polityka Lewicy
WIDEO

Afera Pegasusa. Mocny komentarz polityka Lewicy

- Nie wiem, czy będziemy mieli komisję śledczą, ale sprawę trzeba wyjaśnić. Pegasus to jest inwigilowanie opozycji i niewygodnych przeciwników politycznych. Afera Pegasusa to jeden z elementów utrzymania władzy przez PiS. PiS robi to w recydywie. Panowie Kamiński i Wąsik w przeszłości za podobne przestępstwa byli skazani wyrokami. To oznacza, że ta władza ma to w DNA - podsłuchiwanie opozycji. Afera Watergate jest klonem afery polskiej - mówił w programie "Tłit" Wirtualnej Polski szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski. Polityk stwierdził, że "nie wierzy w to, że Ziobro i prokuratura polityczna tę sprawę wyjaśni". - Dlatego, że nie ma intencji wyjaśnienia tej sprawy. Dobrze, że prezes Banaś się tego podejmuje - podkreślił. Gawkowski. Mówił też o spotkaniu posłów Lewicy, Wiesława Szczepańskiego i Pawła Krutula, z prezesem NIK. - Usłyszeli, że sprawa jest poważna, że prezes Banaś nie zamierza przejść obok niej obojętnie i będzie podejmował różnego rodzaju decyzje, żeby tę sprawę wyjaśnić - przekazał. Pytany, czy politycy Lewicy też mogli być podsłuchiwani, odparł, że "każdy swój telefon będzie sprawdzał indywidualnie". - Ja wiem, że PiS nie odpuszcza nikomu. Tu nie chodzi o kolor flagi politycznej, tu chodzi o zorganizowane działanie grupy przestępczej, która w sposób nielegalny podejmowała środki operacyjne przeciw konkurentom politycznym. Premier Morawiecki może zakłamywać rzeczywistość, ale my nie wierzymy w to, co mówi - oznajmił. - Dwa dni temu miałem okazję złożyć oficjalne zapytanie do premiera, wraz z grupą posłów Lewicy. Prosimy o ujawnienie przez premiera całej listy inwigilowanych osób, które są związane politycznie - poinformował Gawkowski.
Natalia Durman Natalia Durman
Czy 2022 będzie rokiem wyborów parlamentarnych? Prof. Marciniak: "Rozegra się bitwa o przywództwo opozycji"
WIDEO

Czy 2022 będzie rokiem wyborów parlamentarnych? Prof. Marciniak: "Rozegra się bitwa o przywództwo opozycji"

- Czy myśli pani, że w 2022 roku będą wybory parlamentarne w Polsce? - zapytał prowadzący programu "Tłit" w WP. - Myślę, że nie, bo nikomu się to nie opłaca. Bilans korzyści i strat jest dokonywany i aktualizowany bardzo często, ponieważ mamy w perspektywie piątą falę oraz nie widać, żeby europejski Fundusz Odbudowy był już uruchomiony - powiedziała prof. Ewa Marciniak, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Prowadzący dopytywał także, czy rządowej większości opłaca się czekanie oraz czy w 2022 roku dojdzie do zjednoczenia opozycji. - Myślę, że 2022 rok będzie jakąś nową formą kompozycyjną po stronie opozycyjnej, chociażby dlatego, że mamy powrót Tuska, który uważa się za lidera opozycji, czego nie uznają liderzy innych ugrupowań. Choćby Szymon Hołownia, który zarówno wiosną, jak i jesienią tego roku był liderem rankingów społecznego zaufania prowadzonych przez różne ośrodki. Do tej listy należy dodać także Rafała Trzaskowskiego, dlatego wydaje mi się, że między tymi trzema politykami rozegra się pewnego rodzaju bitwa o przywództwo na opozycji. Dzisiaj widać, że lista opozycyjna jest niemożliwa, bo ambicje i tożsamość programowa poszczególnych partii na to nie pozwalają. Opozycji nie opłaca się, by przyspieszone wybory się teraz odbyły. 2022 będzie rokiem pewnej dekompozycji opozycji albo jej konsolidacji - powiedziała prof. Marciniak.
"Co ja jestem, niewolnikiem?!". Kukiz się zdenerwował
WIDEO

"Co ja jestem, niewolnikiem?!". Kukiz się zdenerwował

- Jeśli dzisiaj Paweł Kukiz mówi o tym, że znalazł zbliżenie z Kaczyńskim i razem będą realizować program Pawła Kukiza, to gdzie jest realizacja tego programu? Nic nie ma. To jest ściema ze strony Pawła Kukiza, że on ze względu na jakiś interes publiczny poszedł tam, gdzie poszedł. Poszedł tam, bo mu się to opłaca. To jest kwestia osobistych korzyści Pawła Kukiza i jego kolegów. Niech powiedzą wprost: sprzedali się - powiedział rzecznik Platformy Obywatelskiej Jan Grabiec w RMF FM. Co na to Paweł Kukiz? W jego ocenie polityk PO "kłamie". - Jest podpisana przez pana prezydenta ustawa antykorupcyjna, która np. uniemożliwi w przyszłości proceder tego typu, że pani Janowska wróciła do klubu PiS w zamian za to, jak można domniemywać, że została dyrektorem w Bełchatowie i pobiera ok. 40 tys. zł miesięcznie. Takiego procederu od kolejnej kadencji nie będzie mogło być - ani w przypadku, kiedy PiS obejmie władzę, ani w przypadku, kiedy PO obejmie władzę - mówił w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. - Oprócz tego będzie istniał obowiązek rejestru umów partyjnych, wpłat partyjnych i rejestru umów w samorządach. Do tej pory to wszystko było niezbyt transparentne, np. aneksów już się nie publikowało, a wszystkie "wały" w samorządach robiło się przede wszystkim w aneksach. Może tego się boi pan Grabiec - kontynuował Kukiz. - Weszło kilka ustaw rolnych, wkrótce wejdą ustawy konopne. Kolejna sprawa to sędziowie pokoju, którzy już wyszli z Kancelarii Prezydenta. Weszła też ustawa o wyrównanie świadczeń dla opiekunów osób niepełnosprawnych - wymieniał lider Kukiz'15. - Ja tak naprawdę dążę do realizacji postulatów, które PO miała na sztandarach lata temu - jednomandatowe okręgi wyborcze, pozbawianie posłów immunitetu... To jest program Platformy, do którego ona nie chce wrócić, bo to ich odsuwa, w przypadku przejęcia władzy, od możliwości łupienia państwa - stwierdził Kukiz. Poseł odniósł się również do stwierdzenia Grabca, że "nie jesteśmy zainteresowani przetargiem na Kukiza". - Równie dobrze można ogłosić przetarg na mamę pana Grabca. Jak tak można powiedzieć? Co ja jestem, niewolnikiem do kupienia? To świadczy o bufonadzie tego człowieka - ripostował. - Oni mają mi czelność mówić, że Kukiz się sprzedał? Jakim prawem? - podsumował lider Kukiz'15.
Natalia Durman Natalia Durman
Był podsłuchiwany z Giertychem. Użył mocnych słów
WIDEO

Był podsłuchiwany z Giertychem. Użył mocnych słów

Adwokat Roman Giertych i prokurator Ewa Wrzosek byli inwigilowani przy pomocy oprogramowania szpiegującego Pegasus. Podsłuchiwano m.in. rozmowy Giertycha z Donaldem Tuskiem, ale też np. z wicemarszałkiem Sejmu z PSL Piotrem Zgorzelskim. - Spodziewałem się podsłuchiwania polityków. Oczywiście nie jest sympatycznie, jeżeli pan się dowiaduje, że zainfekowano panu w ten sposób telefon, że idzie pan na spotkanie prywatne, czy w intymnych sytuacjach okazuje się, że nie jest pan sam, bo jakiś zwyrodnialec, który chce zaspokoić swoją chorą ciekawość, słucha pana, podgląda pana... Prywatność została przekroczona (...). Komuś w chorej głowie powstał pomysł, żeby za pomocą systemu dedykowanego przestępcom i terrorystom podsłuchiwać współobywateli - komentował Zgorzelski w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. Pytany, kogo ma na myśli, używając słowa "zwyrodnialec", odparł: "Dowiemy się wszystkiego. Wszystko przemija, nawet najdłuższa żmija. Ta władza też przeminie i będą komisje śledcze". Zgorzelski przypomniał, że minister Mariusz Kamiński miał prawomocny wyrok skazujący za przekroczenie uprawnień. - Jeśli ktoś raz przekroczył uprawnienia, nie ma stuprocentowej pewności, że nie będzie miał pokusy zrobić tego drugi raz - podkreślił. - Wolne sądy są coraz bardziej w interesie PiS, bo będą przed nimi stawali (...). Kropla drąży skałę. Ta władza kruszeje - podsumował Zgorzelski.
Natalia Durman Natalia Durman