prof. katarzyna pisarska

Rozmowy o Polsce na szczycie G20. "Dynamika nie sprzyja Rosji"
WIDEO

Rozmowy o Polsce na szczycie G20. "Dynamika nie sprzyja Rosji"

Joe Biden zebrał przywódców NATO obecnych na szczycie G20, by porozmawiać z nimi o sytuacji w Polsce. O znaczenie działań Bidena Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w Programie Specjalnym Wirtualnej Polski prof. Katarzynę Pisarską. - Administracja amerykańska wiedzie prym w tym konflikcie - oceniła wykładowczyni Szkoły Głównej Handlowej. - Gdyby nie jasne wsparcie Stanów Zjednoczonych dla Ukrainy i te ogromne pakiety pomocowe, które do końca przyszłego roku mają oscylować na kwotę prawie 20 mld dolarów, to Ukraina pewnie byłaby dziś pod okupacją rosyjską. Amerykanie wzięli bezpośrednią odpowiedzialność za konflikt i pomoc Ukrainie. Sami nie są stroną konfliktu, choć pewnie Rosja uważa inaczej - dodała prof. Pisarska. - Czytałam szereg komentarzy z krajów afrykańskich i azjatyckich na temat szczytu G20 i w tych krajach zwracano uwagę, że temat Ukrainy zdominował szczyt. Amerykanie, ale również Brytyjczycy i Francuzi narzucili agendę. Bez ustabilizowania tej wojny, co leży w odpowiedzialności Rosji, nie będzie ani stabilizacji gospodarczej czy w zakresie dostępu do żywności w wielu regionach świata. Nie można też zająć się sprawami ważnymi dla innych krajów - jak zmiany klimatyczne. Dobrze, że doszło do spotkania między prezydentem Bidenem a prezydentem Xi Jingpingiem, gdzie również uspokojono atmosferę sporu chińsko-amerykańskiego. Rosja to obserwuje. Choć nie było tam Putina, tylko Ławrow, to Rosja zdaje sobie sprawę, że dynamika rozmów jej nie sprzyja. Najnowsze ataki są trochę pod publikę rosyjską, żeby pokazać, że Rosja ma kontrolę i siłę w tej wojnie, ale wiemy, że to nie złamie Ukraińców. Dynamika jest po stronie Ukrainy i ważne jest, żebyśmy w odpowiedziach na takie sytuacje (wybuch w Przewodowie - red.) postępowali tak, by nie zaszkodzić sprawie ukraińskiej, a raczej pomóc - podkreśliła przewodnicząca rady Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Rosja uznana za kraj terrorystyczny? W jednym przypadku ma to największy sens
WIDEO

Rosja uznana za kraj terrorystyczny? W jednym przypadku ma to największy sens

Rosja nie została wykluczona ze szczytu G20, pomimo głosów sprzeciwu. - To nasza optyka, optyka Zachodu. Optyka państw kluczowych dla G20, czyli Indii, Chin i nawet Indonezji, jest zupełnie inna. Te państwa chcą widzieć Rosję w formacie G20, uważają ją za ważnego partnera międzynarodowego, który jest równowagą dla Zachodu. Mają szerokie interesy z Rosją. Musiałoby się wydarzyć coś bardzo dramatycznego, czego sobie nie życzymy, czyli np. użycie broni nuklearnej. Być może część państw południa jednak zdecydowałoby się wtedy obrać wyraźną stronę w tym konflikcie. Na razie Indie i Chiny takich apetytów nie mają. Nie można mieć złudzeń co do Chin, one pozostaną bliskim sojusznikiem Rosji. Powinniśmy się cieszyć, że Chiny nie wspierają Rosji militarnie. Klęska Rosji na froncie ukraińskim jest nie po myśli Chin - oceniła prof. Katarzyna Pisarska w Programie Specjalnym Wirtualnej Polski. - Jest tam rozmowa o umocnieniu Rosji, bo jej osłabienie osłabi chińskie marzenia o zniszczeniu międzynarodowej dominacji amerykańskiej. Chiny nie mogą tego zrobić bez współpracy z Rosją - mówiła wykładowczyni Szkoły Głównej Handlowej. - Ukraina nawoływała, by uznać Rosję za kraj terrorystyczny. Czy jest to możliwe? - To się już dzieje. Można to zrobić w ramach różnych forów, mogłaby to zrobić Unia Europejska. Na razie poszczególne państwa uznają Rosję za kraj terrorystyczny. Zrobiła to Republika Czeska, zrobiły to państwa bałtyckie, Polska również może uznać Rosję za kraj terrorystyczny i pewnie tak należy zrobić. Najważniejszym państwem są tu Stany Zjednoczone. Odbywa się tu bardzo silna kampania Ukraińców skierowana do Kongresu, by Rosję za takie państwo uznać. To ogranicza możliwość współpracy z takim państwem, ale też zwiększa skuteczność egzekwowania sankcji przez firmy i podmioty prywatne. Z punktu widzenia Ukrainy i świata Rosja jest państwem terrorystycznym. Wykorzystuje rakiety, by zastraszyć ludność cywilną, łamie konwencje. Jest państwem terrorystycznym, ale uznawanie tego oficjalnie ma sens, gdy robią to państwa, które mogą z tego wyciągnąć konsekwencje, a takim państwem są USA - dodała przewodnicząca rady Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Ekspertka krytycznie o NATO. "To wzmacnia przekonanie Putina"
WIDEO

Ekspertka krytycznie o NATO. "To wzmacnia przekonanie Putina"

- Odpowiemy, jeśli Rosja użyje na Ukrainie broni masowego rażenia - zadeklarował prezydent USA Joe Biden po spotkaniu z przywódcami NATO i G7 w Brukseli. Jak dodał, sposób odpowiedzi będzie zależał od sposobu użycia przez Rosję tej broni. - Odpowiemy proporcjonalnie - zapowiedział Biden. Co na to prof. Katarzyna Pisarska z Fundacji Pułaskiego? - Za tymi słowami na razie nie kryją się konkrety. Myślę, że jedną z dużych słabości naszej dotychczasowej komunikacji było to, że NATO mówi, czego nie zrobi: nie wjedziemy na Ukrainę, nie postawimy naszych wojsk na granicy, nie będziemy się angażować bezpośrednio. To tylko wzmacnia przekonanie Putina, że Ukraina jest jego, (...) że w końcu ten konflikt wygra - komentowała w programie "Newsroom" WP. Pisarska przyznała, że nie ma przekonania, że jest bardzo jasny plan, jakie działania podejmie NATO w przypadku eskalacji konfliktu. - Powiedzmy sobie szczerze, sankcje w przypadku takiego pogwałcenia prawa międzynarodowego, użycia broni chemicznej, nie wystarczą - oznajmiła. Pisarska zwróciła też uwagę, że administracja Bidena jest pod bardzo dużą presją własnego społeczeństwa. - Jestem tym bardzo zaskoczona. W ostatnich latach społeczeństwo amerykańskie było bardzo zmęczone konfliktami, nie chciało kolejnych Iraków, Afganistanów. Biden, jak Trump, przychodził z obietnicą, że Stany Zjednoczone nie zaangażują się już w żadne wojny. Teraz prawie 90 proc. republikanów i 45 proc. demokratów uważa, że Joe Biden robi za mało, żeby pomóc Ukrainie. To ciśnienie będzie rosło. Wiele się jeszcze może wydarzyć - stwierdziła.
Natalia Durman Natalia Durman
Gorzkie słowa pod adresem Niemiec. "Szkoda, że musiało do tego dojść"
WIDEO

Gorzkie słowa pod adresem Niemiec. "Szkoda, że musiało do tego dojść"

- Amerykanie dużo nauczyli się z kryzysu w 2014 roku, kiedy nakładaliśmy sankcje na Rosję związane z aneksją Krymu. Dziś jest bardzo duża refleksja w administracji Joe Bidena, która wówczas częściowo była również administracją Baracka Obamy, że wtedy te sankcje były zbyt lekkie - mówiła prof. Katarzyna Pisarska (Europejska Akademia Dyplomacji) w programie "Newsroom" WP. Jak podkreśliła, "obecne sankcje nie są jeszcze sankcjami atomowymi". - To są sankcje, które odcinają rosyjski kapitał, banki od kapitału zachodniego, nie pozwalają bankom rosyjskim pożyczać pieniędzy na rynkach zachodnich. To są sankcje, które nakierowane są na osoby z otoczenia Władimira Putina - mówimy o wielu miliardach dolarów zamrożonych aktywów oligarchów w bankach zachodnich, ale też zwykłych urzędników rosyjskich, o czym trzeba pamiętać - wyjaśniła. Pisarska podkreśliła, że sankcje zostały ogłoszone nie tylko przez prezydenta Bidena. - Kanclerz Niemiec Olaf Scholz ogłosił, że certyfikacja gazociągu Nord Stream 2 została ostatecznie zawieszona, co oznacza, że w najbliższym przewidywalnym czasie ten gazociąg nie zostanie uruchomiony. To jest bardzo dobra wiadomość dla Polski. Walczyliśmy o to długo, przekonywaliśmy naszych przyjaciół z Niemiec. Szkoda, że musiało dojść do takiej eskalacji, żeby Niemcy zrozumieli, że dalsze uzależnianie Europy od gazu, odcinanie Ukrainy od możliwości tranzytowych, jest niezgodne z naszym wspólnym interesem - mówiła. - Nie miejmy złudzeń. Rosja jest przygotowana na te sankcje. Rosja przygotowuje się na poważne sankcje przypuszczalnie przez ostatnią dekadę. Natomiast najważniejsze jest szybkie działanie i to się wydarzyło. Pokazaliśmy, że reagujemy natychmiast - podsumowała Pisarska.
Natalia Durman Natalia Durman