WAŻNE
TERAZ

Emocje w Warszawie. Niewiarygodny gol w ostatniej minucie

prawo i sprawiedliwość (strona 67 z 126)

"Trójka źle funkcjonuje". Ostra krytyka szefowej Polskiego Radia ze strony PiS
4:34

"Trójka źle funkcjonuje". Ostra krytyka szefowej Polskiego Radia ze strony PiS

Prawo i Sprawiedliwość chce przekazać mediom publicznym dodatkowe 700 mln zł. Patryk Michalski w programie "Tłit" pytał wicemarszałek Sejmu z PiS Małgorzatę Gosiewską o przyczyny tak dużego wsparcia. Posłanka twierdziła, że to realizacja wyroku Trybunału Konstytucyjnego. - To rekompensata za utracone wpływy z abonamentu - stwierdziła Małgorzata Gosiewska. Patryk Michalski dopytywał ją o przyczyny ustalenia takiej, a nie innej kwoty. W studiu była gorąca wymiana zdań. Wicemarszałek Gosiewska sugerowała, że kwota mogła zostać wyliczona przez Ministerstwo Finansów, na co prowadzący zwrócił uwagę, że poprawkę zgłosił poseł PiS Andrzej Kosztowniak, przewodniczący komisji finansów. - Nie róbmy z poprawki, która jest realizacją wyroku TK, afery, którą pan próbuje robić. Rząd oszczędza. Próbuje niwelować koszty wszystkich kryzysów - stwierdziła Małgorzata Gosiewska. Patryk Michalski przypomniał jej krytyczne słowa na temat obecnego szefostwa Polskiego Radia, które wygłosiła jako członkini rady programowej. - Nie wycofuję się z tej opinii w kontekście Polskiego Radia. Co nie znaczy, że kwestionuję poprawkę na media publiczne - przyznała. Czy Agnieszka Kamińska powinna przestać kierować Polskim Radiem? - Tak, tak uważam. Uważam, że niewłaściwie kieruje tą instytucją. Swoje opinie wyrażałam na posiedzeniu rady programowej. Rada programowa zasadniczo ma podobne zdanie na ten temat. Moja krytyka dotyczy pani prezes tego jednoosobowego zarządu, a nie instytucji. Instytucja jest instytucją publiczną. Wierzę, że wyjdzie na dobre ścieżki. Może za przyczyną pani prezes, w co ośmielam się wątpić. To, że krytycznie oceniam szefa tej instytucji, to nie znaczy, że krytycznie oceniam tę instytucję. Są wspaniali dziennikarze, wspaniałe programy. To, że Trójka źle funkcjonuje, nie znaczy, że Jedynka źle funkcjonuje. Ważni są cudowni dziennikarze, to oni budują markę Polskiego Radia. Nie utrudniajmy im pracy. To apel do pani prezes - podsumowała Małgorzata Gosiewska.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Kaczyński uderzył w kolejną grupę. "Wie, że jego gawędy są słuchane"
3:43

Kaczyński uderzył w kolejną grupę. "Wie, że jego gawędy są słuchane"

Jarosław Kaczyński mówił na ostatnich spotkaniach ze zwolennikami o walce rządu z inflacją, która wciąż jest na wysokim poziomie. Prof. Sławomir Sowiński uważa, że lider partii rządzącej próbuje rozmyć ten problem w swoich wypowiedziach. - Nie sądzę, żeby z tematu inflacji PiS chciał zrobić główny motyw swojej opowieści wigilijnej. To będzie raczej opowieść o dobrym obozie władzy, który walczy z zagrożeniami i próbuje reprezentować punkt widzenia swoich wyborców w złym i niedobrym świecie - mówił politolog w programie "Newsroom" WP. Prowadzący rozmowę Mateusz Ratajczak przypomniał słowa Jarosława Kaczyńskiego, który mówił o lekarzach, którym zależy głównie na pieniądzach. - Słuchałem tej wypowiedzi. Kaczyński zdaje sobie sprawę, że te jego polityczne gawędy są uważnie słuchane i odbierane jako otwieranie kolejnych nowych frontów. Wyobrażam sobie, że może być to próba budowania napięcia i powrotu do igrzysk. Pamiętajmy, że gdy rosną ceny chleba, to każda władza chce wywołać igrzyska. To metoda nieskuteczna. To PiS-owi nie pomaga - ocenił politolog. Prezes PiS mówił również o możliwej wojnie domowej i pacyfikacji prawicy, gdyby obecna opozycja wygrała przyszłoroczne wybory. - Jedną z kluczowych spraw przy tych wyborach i tym, co być może przesądzi o wyniku, będzie mobilizacja bądź demobilizacja elektoratu. PiS ma dużą głębię, jeżeli chodzi o grono wyborców, do których próbuje dotrzeć, ale nie wszyscy ci wybory są zmobilizowani. Część tych wyborców przez ostatnie trzy lata mogła poczuć się PiS-em rozczarowana. To będzie przekaz czasem na granicy alertu czy przestrzegania przed bezwzględnością opozycji, by obudzić wyborców PiS. Jeżeli mówimy, że wyborcy PiS to seniorzy, to obecnie to 8 mln wyborców, a jeśli mówimy, że ci wyborcy mieszkają poza większymi miastami, to połowa polskich wyborców mieszka w miejscach do 20 tys. mieszkańców. To próba obudzenia ich - skomentował politolog.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
"Wyborcy się obawiają". Jasny sygnał po najnowszym sondażu
2:40

"Wyborcy się obawiają". Jasny sygnał po najnowszym sondażu

70 proc. wyborców Zjednoczonej Prawicy chce dalej koalicji Prawa i Sprawiedliwości z Solidarną Polską. Tak wynika z sondażu przeprowadzonego na zlecenie Wirtualnej Polski. Pomimo tarć w koalicji, jej wyborcy chcą, by dalej trwała. Mateusz Ratajczak w programie "Newsroom WP" pytał o to prof. Sławomira Sowińskiego z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. - Wyborcy Zjednoczonej Prawicy są na ogół zmobilizowani, są wierni swoim politykom. Pamiętają, co działo się w Zjednoczonej Prawicy po 2010 r., kiedy wyszło z niej środowisko Solidarnej Polski. Było poczucie, że podziały prawicy szkodzą. Wyborcy się tego obawiają. Myślę, że politycy prawicy to wiedzą. Mamy do czynienia z dość zdumiewającym, ale jednak spektaklem politycznym, obliczonym trochę na to, żebyśmy w poniedziałek rano rozmawiali o tym, a nie o opozycji oraz by wyborca zobaczył silne osobowości. Ten konflikt to niewątpliwie zapowiedź tego, że przed PiS-em, prędzej czy później stanie pytanie, kto będzie nim kierować po odejściu Jarosława Kaczyńskiego - ocenił prof. Sławomir Sowiński. Czy Zbigniew Ziobro ma szansę przejąć przywództwo po prezesie PiS? - Myślę, że siebie tam widzi. Jak popatrzymy na tę ławkę pretendentów, to nie jest teraz zbyt długa. Zbigniew Ziobro próbuje się wśród nich zaprezentować. O to idzie walka. Gdyby Zjednoczona Prawica, nawet jeśli wygra wybory, ale nie była w stanie stworzyć własnego rządu po 2023 r., to pytanie o polityczne przywództwo stanie z całą mocą - stwierdził politolog.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
"Powinien być zdymisjonowany". B. senator PiS o premierze
4:07

"Powinien być zdymisjonowany". B. senator PiS o premierze

Jacek Ozdoba ostro atakował premiera w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. - Politycy Solidarnej Polski pozwalają sobie na coraz więcej - powiedziała w programie "Newsroom WP" Agnieszka Kopacz-Domańska. Jej gościem był Jan Maria Jackowski, senator niezrzeszony, dawniej związany z PiS. Polityk nie był zaskoczony słowami wiceministra z partii Zbigniewa Ziobry. - Powiem więcej: pan poseł i minister Ozdoba wyraził przekonanie, które jest powszechne wśród polityków PiS. Jakie pan premier Morawiecki odniósł sukcesy? Polski Ład to katastrofa. Za coś takiego premier powinien być zdymisjonowany. Za to, co zafundował Polkom i Polakom, ten bałagan podatkowy w pierwszym półroczu tego roku. Jeżeli chodzi o przepisy covidowe i ponadwymiarowe zgony - to samo. Jeżeli chodzi o negocjacje z Unią Europejską, godzenie się po cichu na różne rozwiązania bez informowania o tym zaplecza politycznego oraz doprowadzenie do tego, że ani nie ma honoru i suwerenności, ani pieniędzy z Unii, to kolejny dowód na to, że Morawiecki nie odnosi sukcesów. Wręcz przeciwnie - może być przez własne zaplecze polityczne oskarżany o to, o co jest oskarżany. Mnie to nie dziwi - komentował Jan Maria Jackowski. Czy premier Morawiecki dotrwa do końca kadencji na stanowisku? - Dotrwa. Jarosław Kaczyński za dużo zainwestował w Morawieckiego, żeby w tej chwili stwierdzić, że się nie nadaje. Zakwestionowałby swoją intuicję do prowadzenia polityki personalnej i kierowania państwem - ocenił senator niezrzeszony. Agnieszka Kopacz-Domańska pytała również o zwiększenie finansowania mediów publicznych o 700 mln zł. - Zwiększa się budżet wyborczy obozu rządzącego i to jest skandal. Również z moralnego punktu widzenia, bo pracownicy budżetówki nie dostają wzrostu wynagrodzenia o 35 proc., a niektórzy politycy przyjmują narrację, że to rekompensata z powodu inflacji. Tej rekompensaty nie dostają pracownicy budżetówki, czyli nauczyciele, sędziowie, służby mundurowe i aparat urzędniczy. Chodzi o to, by TVP mogła pełnić rolę tuby propagandowej obozu rządzącego w ważnym roku wyborczym - ocenił Jan Maria Jackowski.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
"Poniżej pasa". Senator Jackowski o PiS
3:44

"Poniżej pasa". Senator Jackowski o PiS

Ruski sabotaż - tak posłowie opozycji okrzyknęli ruch Antoniego Macierewicza, który do projektu uchwały potępiającej rosyjski terroryzm wplótł wątek katastrofy smoleńskiej. Uchwała pozostała bez rozstrzygnięcia. O powody takiego zachowania Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w programie "Newsroom WP" Jana Marię Jackowskiego, senatora niezrzeszonego, związanego wcześniej z Prawem i Sprawiedliwością. - To zagadkowa sytuacja. W praktyce parlamentarnej jest zazwyczaj tak, że jeżeli izbie zależy na przyjęciu uchwały czy ważnego dokumentu ponad podziałami, a nie konkretnej ustawy, to uzgadnia się tekst w zespole redakcyjnym. Tu pojawiła się poprawka, która została wrzucona bez konsultacji z innymi klubami. Chodziło o sprowokowanie opozycji do tego, by przyjęła tę poprawkę w obawie przed oskarżeniem o sabotowanie słusznej uchwały. Nie spodziewano się, że siedmiu posłów Zjednoczonej Prawicy nie będzie obecnych i nie było kworum. Opozycja użyła fortelu, zerwała kworum i uchwała nie mogła być procedowana. Sądzę, że będzie procedowana na następnym posiedzeniu, ale bez tej poprawki, którą zgłosił pan poseł Macierewicz - mówił Jan Maria Jackowski. Czy ta poprawka była kompromitująca dla PiS? - W oczywisty sposób. Złamano obyczaj parlamentarny, który przez wiele kadencji był stosowany. Tu mamy do czynienia z zagrywką poniżej pasa ze strony PiS. Można było tę poprawkę proponować w pierwotnej wersji uchwały i wtedy uzgadniać szczegóły. Uniknięto by tego blamażu, który dokonał się w Sejmie. To pokazało, że PiS nie kontroluje Sejmu, nie ma większości bezwzględnej, a ta większość jest podstawą skutecznego prowadzenia procesu legislacyjnego. PiS wpadł we własne sidła przez siedmiu nieobecnych posłów - stwierdził były polityk klubu PiS.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Ogromna przewaga PiS w mediach publicznych. Gorąca wymiana zdań w studiu
5:06

Ogromna przewaga PiS w mediach publicznych. Gorąca wymiana zdań w studiu

Politycy Zjednoczonej Prawicy mają aż 81 proc. czasu antenowego w Polskim Radiu. - To jest misja publiczna? - pytał w programie "Tłit" Patryk Michalski. Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek próbował zaprzeczyć danym przekazanym przez publiczną rozgłośnię. - Uważam, że każda strona sceny politycznej ma miejsce, by wyrażać swoje poglądy i swoje zdanie, zarówno w telewizji publicznej jak i radiu publicznym - mówił Rafał Bochenek. - Panie pośle, pan udaje, że nie słyszy liczb, które są faktami. 81 proc. wy, kontra 19 proc. opozycja. Nie widzi pan dysproporcji? - pytał Patryk Michalski. - Proszę sobie włączyć pierwszy lepszy program publicystyczny i zobaczy pan jaki jest rozkład gości. Widzowie sami to oceniają, dlatego tak chętnie oglądają telewizję publiczną. Zarzucacie wszystko, co możecie telewizji publicznej i robicie z tele3wizji publicznej czarnego luda, ale tak nie jest. Telewizja publiczna ma gigantyczną oglądalność. Przypominam sobie doskonale co się działo, gdy była kampania pana prezydenta Andrzeja Dudy w 2015 r. W kluczowym momencie kampanii wyborczej, choć pan prezydent miał obecne kamery ówczesnej telewizji publicznej, to te konferencje nie były transmitowane, a wypowiedzi były wyrywane z kontekstu - mówił Rafał Bochenek. - Minęło 7 lat. Nawet jeżeli ta ocena jest krytyczna, to wy macie być jeszcze bardziej źli, czy macie doprowadzić do tego, by telewizja spełniała standardy, choćby w parytecie gości - pytał Patryk Michalski. - Politycy Platformy Obywatelskiej bardzo często nie przyjmują zaproszeń do tych programów. Bardzo często oglądając "Stefę Starcia" w niedzielny wieczór widzę, że dziennikarze skarżyli się, że nikt z polityków PO nie chciał przyjść do studia. Może piłka leży po ich stronie? Kierowali 50 zaproszeń do Donalda Tuska z prośbą, by pojawił się w studiu, bez odzewu. Są kierowane zaproszenia do polityków opozycji, którzy nie przyjmują tych zaproszeń - komentował rzecznik PiS.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
"Rzetelna informacja". Rzecznik PiS o TVP
5:51

"Rzetelna informacja". Rzecznik PiS o TVP

Prawo i Sprawiedliwość chce przekazać dodatkowe 700 mln zł dla mediów publicznych. Patryk Michalski spytał o to Rafała Bochenka, rzecznika Prawa i Sprawiedliwości, który w programie "Tłit" mówił również, że rząd szuka oszczędności. - Panie redaktorze, tam też pracują ludzie. To placówki nie tylko w Warszawie, ale w całej Polsce. To stacje radiowe, to jednostki telewizyjne. To środki dla ludzi, którzy pracują i współpracują, bo TVP nie produkuje wszystkich programów sama - tłumaczył Rafał Bochenek. Pytany o liczbę pracowników mediów publicznych odpowiedział: - Myślę, że kilka tysięcy plus firmy i przedsiębiorstwa, które współpracują. To dość duża grupa. To nie są podwyżki, ale wszyscy borykamy się z trudnościami. Rozumiem, że jest próba stworzenia wrażenia jakbyś tylko telewizji dawali wsparcie. Wsparcie jest kierowane do różnych instytucji. Wiele muzeów otrzymuje dotacje. One też są waloryzowane z roku na rok. Mamy z uwagi na kryzys zamykać muzea? - mówił rzecznik PiS. Patryk Michalski dopytywał czy tak wysoka waloryzacja to nagroda za wspieranie rządu. Dopytywał o misję TVP, podawał przykłady pasków telewizyjnych oraz wymieniał telewizyjne ataki na opozycję i Donalda Tuska. - Misja informacyjna, edukacyjna, misja szerzenia kultury i informowania o tym, co dzieje się w świecie sportu. Gdyby nie TVP, to pewnie byłoby trudno o dobrze przygotowane relacje z mistrzostw w Katarze. TVP jest instytucją publiczną. Państwo ma obowiązek ją wspierać i ta telewizja powinna istnieć i realizować ustawowe zadania. Mnie bardziej bulwersuje to, że w latach rządów PO-PSL z budżetu państwa finansowano prywatne telewizje, które były prywatnymi firmami. Mnie bardziej bulwersuje, że pieniądze publiczne były kierowane do prywatnego biznesu. Proszę nie obrażać widzów, którzy oglądają tę telewizję, bo ma dużą oglądalność i to boli opozycję. Uważam, że jest tam rzetelna informacja na temat tego, co dzieje się w parlamencie, świecie sportu i kultury - komentował rzecznik PiS.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Wytyka błędy Morawieckiemu. To wiceminister jego rządu
2:27

Wytyka błędy Morawieckiemu. To wiceminister jego rządu

Czy rząd w obecnym kształcie przetrwa do przyszłorocznych wyborów? Patryk Michalski pytał o to Jacka Ozdobę, rzecznika Solidarnej Polski. - Sądzę, że pewna modyfikacja mogłaby się pojawić. Zobaczymy jaka będzie decyzja. Liderem Zjednoczonej Prawicy jest pan premier Jarosław Kaczyński. Jesteśmy w koalicji. Liderem Solidarnej Polski jest pan minister Zbigniew Ziobro. Oni we dwóch powinni decydować - stwierdził Jacek Ozdoba. Co powinno się wydarzyć, by Solidarna Polska wyszła z rządu? Patryk Michalski dopytywał, czy partia Zbigniewa Ziobry to rozważa. - Są błędy dotyczące relacji z Unią Europejską. W tej chwili zaczynamy wchodzić w stan przedzawałowy - powiedział Jacek Ozdoba. - Wszystkie opcje są na stole. Ważne, żebyśmy nie przyjmowali rozwiązań, które będą niekorzystne dla Polski. Transfer suwerenności został przekazany. Oszukano całą Polskę, oszukano również pana prezydenta. Pan premier żyrował te rozwiązania, a minister Konrad Szymański gwarantował. Jeżeli minister ds. europejskich, który mówi do parlamentu, że żadne euro nie będzie zablokowane, to mamy te pieniądze czy nie? To histeryczne błędy! Za chwilę mamy kolejne podatki, transfery suwerenności, elementy szantażu Polski. Mamy powiedzieć, że ktoś jest zdymisjonowany i nie ma tematu? Trzeba być konsekwentnym pod względem reformowania i odpowiedzialności, którą bierze się za cały obóz i za całe państwo. Dzisiaj ważne jest to, żebyśmy skończyli z etapem popełnianych błędów. Na pewno błędem jest relacja z Unią Europejską - ocenił rzecznik Solidarnej Polski.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki