ministerstwo zdrowia (strona 37 z 79)

Ekspert o apelu MZ i słowach rzecznika. "Nie ma żadnej wiedzy"
WIDEO

Ekspert o apelu MZ i słowach rzecznika. "Nie ma żadnej wiedzy"

NFZ wystosował apel o wstrzymanie zabiegów i hospitalizacji planowych w trakcie trzeciej fali koronawirusa w Polsce. – Ta decyzja była podyktowana ochroną życia i zdrowia ludzi (…). Czy chcielibyśmy mieć na oddziałach intensywnej terapii medycznej dość dużą grupę np. pacjentów po zabiegu endoprotezowania, który nie jest wymagany na cito? A karetki, które będą jechały z pacjentami COVID-owymi na OIOM-y nie dotrą. Nie dotrą, bo właśnie tam będą pacjenci z zabiegów i operacji planowych. To jest zalecenie i jeżeli lekarz, jeżeli Marszałek Senatu – który jest lekarzem – mówi, że to doprowadzi do wzrostu liczby zgonów to znaczy, że lekarze nie potrafią podejmować decyzji w indywidualnych sprawach – powiedział w porannym programie "Tłit" WP rzecznik MZ, Wojciech Andrusiewicz. O komentarz do jego słów poproszony został z kolei prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, który był gościem programu "Newsroom" WP. Ekspert bezlitośnie skomentował wypowiedź rzecznika resortu. – To, co usłyszałem z ust pana rzecznika, jest wręcz niewiarygodne. Jak może nie-lekarz mówić, co lekarz powinien robić? Dam przykład, kierując się wypowiedzią pana rzecznika. Proteza stawu biodrowego – czy wie, w jaki sposób wykonywany jest ten zabieg? Ile osób po zabiegu wymaga intensywnej terapii? Mówmy o konkretach –stwierdził prof. Matyja. – Endoproteza stawu biodrowego wykonywana jest dla osób, które nie mogą normalnie funkcjonować. Przebywają na zwolnieniu lekarskim 1, 2 lub 3 miesiące i nie wiemy, jak długi będzie okres wykonywania procedur – zaznaczył. Jak dodał, przesunięcie terminu zabiegu dla takiego chorego to dodatkowy koszt dla państwa. – Już nie mówię o wydłużeniu okresu rehabilitacji – podkreślił. Pytany o to, czy wypowiedź rzecznika może wynikać z niewiedzy odparł: - Myślę, że (rzecznik – red.) nie ma żadnej wiedzy, na czym polega leczenie i dobrze byłoby, gdyby w takich kwestiach wypowiadał się lekarz, który zna się na tych sytuacjach i wie, kiedy i w jakim momencie powinniśmy wdrożyć planowe leczenie operacyjne. Dla dobra chorych, żeby nie było za późno – oznajmił. – Szanujmy się wzajemnie i nie narzucajmy lekarzom, co mają robić. Decyzje o wdrożeniu leczenia powinny należeć do lekarza. My nie potrzebujemy żadnych zaleceń w tej sprawie – skwitował ekspert.
Przegrywamy walkę z pandemią? Ekspert nie ma wątpliwości
WIDEO

Przegrywamy walkę z pandemią? Ekspert nie ma wątpliwości

Ministerstwo Zdrowia wydało zalecenie, aby w czasie trzeciej fali koronawirusa wstrzymać część zabiegów i hospitalizacji planowych w placówkach medycznych. - To jest dowód na to, że niestety po raz kolejny przegrywamy z pandemią. Teraz mamy do czynienia z trzecią falą epidemiczną i niestety nie przygotowaliśmy się dość dobrze, i przez to musimy część tego personelu, który przyjmowałby pacjentów na tzw. zabiegi planowe, przerzucić do tych tzw. szpitali tymczasowych. Bo lekarzy w Polsce jest najmniej w całej UE – powiedział w programie "Newsroom" WP dr Bartosz Fiałek, lekarz reumatolog odnosząc się do rekomendacji resortu zdrowia. Jego zdaniem, planowa praca lekarzy w połączeniu z "obstawieniem" szpitali tymczasowych jest niewykonalna. – Więc po prostu robi się w miejsce zabiegów planowych jakaś pauzę tylko po to, żeby wyrwać pewnych pracowników i przenieść ich do szpitali tymczasowych – ocenił. Dodał również, że obecnie jesteśmy w stanie wojny z epidemią. – Tę wojnę prowadzimy już od ponad roku – zaznaczył. Podkreślił, że resort powinien wziąć wcześniej pod uwagę apele środowiska lekarskiego i stworzyć tzw. listę rezerwową lekarzy, którzy mogą być oddelegowani do placówek tymczasowych. Oznajmił także, że zalecenia wydane przez MZ mogą skutkować znacznym wzrostem liczby powikłań po nieleczonych chorobach. Szczególnie ważne są – jak twierdził – wczesne wykrycie i terapia pacjentów reumatologicznych. – Niestety obecna medycyna nie jest w stanie leczyć powikłań chorób autoimmunologicznych (…). I to jest wyrok niepełnosprawności – dodał. Dr Fiałek krytycznie odniósł się także do słów rzecznika MZ, który stwierdził, że lekarze – w obliczu zagrożenia życia – nie muszą wprowadzać w życie rekomendacji ministerstwa. – Ministerstwo Zdrowia, jeśli wprowadziłoby nakazem to odroczenie postępowań planowych, wówczas można byłoby się do niego odwoływać: dlaczego nam zakazaliście się leczyć? Pacjenci mogliby mieć pretensje do ministerstwa. A co to znaczy "miękkie rekomendacje"? To znaczy, że spada na nas po prostu cała odpowiedzialność – skwitował.