Trwa ładowanie...
d43l7k2
Przegrywamy walkę z pandemią? Ekspert nie ma wątpliwości

Przegrywamy walkę z pandemią? Ekspert nie ma wątpliwości

Ministerstwo Zdrowia wydało zalecenie, aby w czasie trzeciej fali koronawirusa wstrzymać część zabiegów i hospitalizacji planowych w placówkach medycznych. - To jest dowód na to, że niestety po raz kolejny przegrywamy z pandemią. Teraz mamy do czynienia z trzecią falą epidemiczną i niestety nie przygotowaliśmy się dość dobrze, i przez to musimy część tego personelu, który przyjmowałby pacjentów na tzw. zabiegi planowe, przerzucić do tych tzw. szpitali tymczasowych. Bo lekarzy w Polsce jest najmniej w całej UE – powiedział w programie "Newsroom" WP dr Bartosz Fiałek, lekarz reumatolog odnosząc się do rekomendacji resortu zdrowia. Jego zdaniem, planowa praca lekarzy w połączeniu z "obstawieniem" szpitali tymczasowych jest niewykonalna. – Więc po prostu robi się w miejsce zabiegów planowych jakaś pauzę tylko po to, żeby wyrwać pewnych pracowników i przenieść ich do szpitali tymczasowych – ocenił. Dodał również, że obecnie jesteśmy w stanie wojny z epidemią. – Tę wojnę prowadzimy już od ponad roku – zaznaczył. Podkreślił, że resort powinien wziąć wcześniej pod uwagę apele środowiska lekarskiego i stworzyć tzw. listę rezerwową lekarzy, którzy mogą być oddelegowani do placówek tymczasowych. Oznajmił także, że zalecenia wydane przez MZ mogą skutkować znacznym wzrostem liczby powikłań po nieleczonych chorobach. Szczególnie ważne są – jak twierdził – wczesne wykrycie i terapia pacjentów reumatologicznych. – Niestety obecna medycyna nie jest w stanie leczyć powikłań chorób autoimmunologicznych (…). I to jest wyrok niepełnosprawności – dodał. Dr Fiałek krytycznie odniósł się także do słów rzecznika MZ, który stwierdził, że lekarze – w obliczu zagrożenia życia – nie muszą wprowadzać w życie rekomendacji ministerstwa. – Ministerstwo Zdrowia, jeśli wprowadziłoby nakazem to odroczenie postępowań planowych, wówczas można byłoby się do niego odwoływać: dlaczego nam zakazaliście się leczyć? Pacjenci mogliby mieć pretensje do ministerstwa. A co to znaczy "miękkie rekomendacje"? To znaczy, że spada na nas po prostu cała odpowiedzialność – skwitował.

Panie doktorze, jak pan rozumie toRozwiń

Transkrypcja:

Panie doktorze, jak pan rozumie to zalecenie NFZ-u, żeby wstrzymać planowe zabiegi. To jest taki krzyk rozpaczy i dowód na to, że przegrywamy po prostu z epidemią? Tak, to jest dowód na to, że niestety po raz kolejny już, po raz trzeci, bo wiemy, że teraz mamy do czynienia z trzecią falą epidemiczną, niestety nie przygotowaliśmy się wystarczająco dobrze i przez to musimy część tego personelu, który przyjmowałby pacjentów na tak zwane zabiegi planowe, po prostu przemycić do tych tak zwanych szpitali tymczasowych. No bo lekarzy w Polsce jest najmniej w Unii Europejskiej - 2,4 na 1000 mieszkańców, najmniejszy odsetek we wszystkich krajach Unii Europejskiej. I niestety nas nie da się sklonować. Jeżeli będziemy planowo pracować i przy okazji mamy jeszcze obstawiać szpitale tymczasowe, które muszą być uruchamiane, bo widzimy już dzisiaj ponad 17 tysięcy nowych przypadków zakażeń SARS-CoV-2. Tak więc po prostu robi się w miejscu planowym jakąś pauzę, tylko po to, żeby wyrwać pewnych pracowników i przenieść ich do szpitali tymczasowych. Dobra, ja rozumiem to tłumaczenie, ale rozumiem też trochę drugą stronę i tą decyzję pana ministra, a właściwie NFZ-u na polecenie pana ministra. Bo wie pan, my zawsze słyszymy, że jest wojna, prawda, że są w ogóle wyjątkowe czasy, walczymy z epidemią. Jak jest wojna i człowiek pracuje w korporacji, to też może zostać zaciągnięty do wojska, żeby strzelać z karabinu, prawda. Normalnie tego nie robił, plany miał inne, no ale jest wojna - to może da się to jednak w ten sposób wytłumaczyć? Tę wojnę prowadzimy, bo zgadzam się z panem redaktorem i ze wszystkimi, którzy tak twierdzą - to jest wojna biologiczna, faktycznie. Ale tę wojnę prowadzimy już od ponad roku. Tak więc my apelowaliśmy do Ministerstwa Zdrowia, aby stworzono tak zwaną listę rezerwowych czy listę rezerwową lekarzy, którzy w momencie nagłego, dynamicznego wzrostu nowych potwierdzonych przypadków SARS-CoV-2, właśnie będą oddelegowani do pracy. To byłoby po pierwsze dobre dla pracowników ochrony zdrowia, bo byliby przygotowani na to, że mogą faktycznie w czasach wojny, zarazy, dynamicznego przyrostu nowych zakażeń być oddelegowani gdzie indziej do pracy, a po drugie nie trzeba byłoby właśnie teraz hamować planowych operacji, planowy hospitalizacji, dlatego że będziemy musieli wyrwać lekarzy. Lista rezerwowych to był bardzo dobry pomysł i to był pomysł wyprzedzający ewentualną trzecią falę epidemiczną. Niestety nie został on stworzony, więc musimy łapać się właśnie tych rozwiązań, takich bardziej chaotycznych, nieprzygotowanych. Panie doktorze, pan napisał na Twitterze mocne zdanie, cytuję: "Wstrzymanie planowych przyjęć dla moich pacjentów reumatologicznych to wyrok niepełnosprawności". Jest tak? Choroby reumatologiczne, które nie zaczną być leczone, czyli najpierw trzeba je rozpoznać w tym oknie terapeutycznym, jak my to nazywamy, czyli w momencie, kiedy leczenie może zahamować albo spowolnić przebieg choroby. Natomiast ci pacjenci już teraz to obserwują. Przychodzą do nas późno, przychodzą po oknie terapeutycznym, już nawet z powikłaniami. Niestety obecna medycyna nie jest w stanie leczyć powikłań chorób autoimmunologicznych w kontekście zapalnym, mówię tutaj o układowych chorobach tkanki łącznej i artropatiach zapalnych, czyli moich chorobach reumatycznych. I to jest niestety wyrok niepełnosprawności, ponieważ choroby reumatyczne, przede wszystkim te choroby dotyczące stanów, tak zwane artropatie zapalne, są głównym źródłem niepełnosprawności. W Polsce i na świecie. Mówiąc krótko, po pandemii jest pan przekonany, że po prostu takich osób będzie więcej, to już jest przesądzone. Zdecydowanie tak, bo one już się pojawiły. Teraz kolejne ograniczenia w dostępności do świadczeń medycznych spowodują wypadanie kolejnych pacjentów z kolejki, wydłużanie ich ewentualnego procesu diagnostyczno-terapeutycznego, wydłużanie w czasie, czyli odkładanie go w czasie, i niestety to wpłynie negatywnie i zwiększy tę liczbę osób, która będzie potrzebować, będzie mieć powikłania i niestety nie będziemy w stanie tych powikłań wyleczyć. Tak więc to na pewno jest przesądzone. Ale panie doktorze, dzisiaj rano w programie Tłit w Wirtualnej Polsce rzecznik ministra zdrowia mówi, apelując trochę do waszej wiedzy, do waszych umiejętności, waszego doświadczenia, mówi: przecież nikt nie będzie zmuszał lekarza do tego, żeby podejmował takie decyzje, które zagrażają życiu pacjenta, więc lekarz doskonale wie, kogo może operować, a kogo nie musi akurat w tej chwili. Panie redaktorze i szanowni państwo, ja to powiem, jaki to jest zabieg Ministerstwa Zdrowia/ Ministerstwo Zdrowia, które wprowadziłoby nakazem to odroczenie postępowań planowych, czyli hospitalizacji zabiegów, wówczas można by było się odwoływać właśnie do Ministerstwa, dlaczego nam zakazaliście się leczyć i pacjenci mogliby w jakimś stopniu mieć pretensje do Ministerstwa. Natomiast co to znaczy "miękkie rekomendacje", bo takiego sformułowania użył rzecznik. To znaczy, że jeżeli przyjmiemy - to znaczy, że spada na nas po prostu całą odpowiedzialność. Jeżeli my przyjmiemy pacjenta i zakazi się nowym koronawirusem - lekarz winny, konował, przyjął pacjenta, przecież jest COVID. A nie przyjmiemy pacjenta - lekarz konował, doprowadził do powikłań pacjenta. Niestety to jest kłopot. Ale to jest w tym celu robione.
d43l7k2
d43l7k2
Więcej tematów