granica z ukrainą (strona 2 z 2)

Tiry na tory. Tak Ukraińcy obchodzą protesty na granicy z Polską
1:01

Tiry na tory. Tak Ukraińcy obchodzą protesty na granicy z Polską

Sprytny patent Ukraińców na ominięcie blokady polskich przewoźników na granicy. Na platformie X pojawiły się nagrania, ukazujące jadące tiry na składach pociągowych. Jest to pomysł ukraińskich przewoźników na zamieszanie na przejściach granicznych. Od 6 listopada polscy kierowcy w ramach sprzeciwu uprzywilejowania ukraińskich firm transportowych przez UE kosztem polskiego biznesu przepuszczają maksymalnie dwa tiry na godzinę. Stało się tak, gdy Bruksela całkowicie odstąpiła od wymogu uzyskania przez Ukraińców licencji handlowych, które muszą mieć wjeżdżający na Ukrainę Polacy. W rezultacie firmy ukraińskie przejmują polski rynek, a polscy przewoźnicy cały czas ponoszą straty. Wygląda na to, że Ukraińcy znaleźli sposób, jak ominąć polskie protesty i od początku grudnia przejeżdżają granicę drogą kolejową. O szczegółach ukraińskiego planu poinformował w rozmowie z agencją UNIAN Wołodymyr Balin, wiceprezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Samochodowych. - Czwartego grudnia miał odjechać pierwszy pociąg z ładunkiem. W sumie są dwadzieścia trzy takie wagony. Mają pojechać z Ukrainy do Polski, tam rozładować ciężarówki, które potem będą kontynuować jazdę drogami. To jest tak zwany transport ponadgabarytowy – ujawnił Balin. Jak widać na nagraniu cała operacja jest prosta. Najpierw na platformę musi wjechać ciągnik z naczepą, a na niej przedostaje się do Polski na torach. Tego typu operacja dla ukraińskiego przewoźnika to dodatkowy koszt 1,6 tys. euro za jednego tira.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Protest rolników. Bosak nie gryzł się w język na granicy. "To jest absurd"
3:56

Protest rolników. Bosak nie gryzł się w język na granicy. "To jest absurd"

- Otwarcie granic unijnych dla ukraińskich przewoźników bez żadnych kontroli i limitów zrujnowało rynek rolny w Polsce. Produkcja po prostu przestała się opłacać. Ci ludzie ponieśli ogromne straty, trzeba te straty im zrekompensować - mówił obecny na strajku rolników w Medyce Krzysztof Bosak z Konfederacji w rozmowie z reporterem Wirtualnej Polski Jakubem Bujnikiem. Rolnicy z inicjatywy "Oszukana wieś" rozpoczęli w czwartek protest przy przejściu granicznym w Medyce na Podkarpaciu. Protestujący oczekują natychmiastowej reakcji od rządu ws. dopłat za poniesione straty w wyniku ukraińskiej konkurencji, która zalała polski rynek po wybuchu wojny w 2022 r. - Trzeba zapowiedzieć na przyszłość, jak rząd wyobraża sobie dalsze funkcjonowanie rolnictwa w Polsce, jak mamy być miażdżeni konkurencją, która nie spełnia unijnych norm, a korzysta w pełni z unijnego rynku. To jest absurd. To jest złamanie obietnicy, jaką Polsce dała Unia Europejska - przyznał Bosak. - Zapytałem premiera czy protesty są objęte jakąś ochroną ze strony polskich służb specjalnych, bo z moich informacji od protestujących wynika, że strona ukraińska po polskiej stronie przy agresywnym zachowaniu tych, którzy chcą przejechać, pojawił się wicepremier ukraiński i wiele kamer. Moim zdaniem sytuacja jest na tyle napięta, że pretesty powinny być objęte nie tylko ochroną policji, ale powinny być także pod ochroną służb specjalnych - dodał poseł Konfederacji. - Nie widzę specjalnego zainteresowania tym protestem u polskich polityków na pierwszym posiedzeniu Sejmu. Nie potrafię tego zrozumieć. Moim zdaniem te protesty są niewygodne dla wszystkich opcji - zakończył Bosak. Na Podkarpaciu kolejka przed przejściem w Medyce wynosiła w czwartek ok. 34 km, a czas oczekiwania na przekroczenie granicy dla kierowców TIR-ów sięgał k. 127 godzin.
Jakub Bujnik Jakub Bujnik
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki