covid (strona 3 z 28)

Szczepić się teraz, czy czekać na nowe preparaty? Dr Grzesiowski wyjaśnia
WIDEO

Szczepić się teraz, czy czekać na nowe preparaty? Dr Grzesiowski wyjaśnia

Minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że dopuszczona zostaje czwarta dawka szczepionki przeciwko COVID-19 dla osób od 60. do 79. roku życia, a także dodatkowe szczepienia dla osób z upośledzoną odpornością. Zdaniem dr. Pawła Grzesiowskiego ta decyzja była oczekiwana i jest zgodna z wytycznymi europejskich agencji. - Jest to decyzja, którą popieram i uważam za uzasadnioną. Jedyne, co mogę skomentować, że czekaliśmy na nią 10 dni po ogłoszeniu przez europejskie agencje. Przez ten czas można było zaszczepić milion ludzi - powiedział w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski ekspert NRL ds. walki z COVID-19. Lekarz został zapytany także o to, czy warto się teraz szczepić, czy może lepiej poczekać na uaktualnione wersje preparatów. - Można byłoby czekać na nowsze wersje, gdybyśmy wiedzieli, kiedy one będą dostępne (...). Europejska Agencja Leków zapowiada, że być może we wrześniu ocena zostanie zakończona (...). Gdybyśmy mieli czekać pewnie do października, listopada na te nowe wersje, to uważam, że teraz powinniśmy działać profilaktycznie i używać szczepionek, które są w magazynach, a nie czekać na szczepionki, które może się pojawiają, a może nie - dodał lekarz. Gość WP odniósł się również do profilaktyki seniorów. - Grupa 80+ już ma od czerwca rekomendację czwartą dawką. Teraz włączono do tej czwartej dawki osoby od 60. roku życia - dodał lekarz. - Co do kolejnych dawek, należy wyrazić nadzieję, że późną jesienią będziemy mieli szczepionki zaktualizowane - wyjaśnił immunolog. - Dzisiaj możemy powiedzieć, że najważniejsze jest działanie bieżące - podkreślił ekspert i przypomniał o letniej fali COVID-19. Lejarz powiedział, że od przechorowania COVID-19 po dwóch trzech miesiącach można przyjąć kolejną dawkę szczepionki.
Sylwia Bagińska Sylwia Bagińska
Armia Kim Dzong Una zaangażowana do walki z epidemią. Dramatyczna sytuacja w Korei Północnej
WIDEO

Armia Kim Dzong Una zaangażowana do walki z epidemią. Dramatyczna sytuacja w Korei Północnej

Korea Północna walczy z COVID-19. Ze względu na coraz poważniejszą sytuację, w stolicy kraju, Pjongjangu, zmobilizowano wojskowych medyków. Od tygodnia państwo zmaga się z coraz większą falą zachorowań. Pierwotnie mówiło się o "tajemniczej gorączce". Krajowa centrala antywirusowa ogłosiła 18 maja 232 880 nowych przypadków gorączki i kolejnych sześć zgonów. Od końca kwietnia odnotowano 62 zgony i ponad 1,7 miliona przypadków gorączki. Szacuje się, że co najmniej 692 tys. osób pozostaje na kwarantannie. Na początku tygodnia Kim Dzong Un wydał rozkaz, by żołnierze-medycy zostali zmobilizowani, a w siedzibie Ministerstwa Obrony Narodowej odbyła się dla nich specjalna uroczystość. Sanitariusze eksponowali opaski z czerwonym krzyżem na mundurach. Wszystko z odpowiednimi efektami wizualnymi pokazała rządowa telewizja. Widzowie mogli oglądać medyków biegnących w zwolnionym tempie do ciężarówek, a następnie jadących ulicami stolicy wśród wiwatów żołnierzy i cywilów. Zadaniem medyków ma być dostawa lekarstw. Tu jednak pojawia się pytanie – jakie to miałyby być leki? Korea Północna ogranicza dostęp do nowoczesnych preparatów zachodniej produkcji. Mieszkańcy stosują zwykle tradycyjne koreańskie środki zaradcze. Sytuację komplikuje fakt, że ten hermetyczny kraj przez cały okres trwania epidemii odrzucał oferty szczepionek na COVID-19. Korea Północna jako pierwsza – bo już w styczniu 2020 r. - zamknęła swoje granice, gdy tylko pojawiły się niepokojące doniesienia o wirusie z sąsiednich Chin. Dopiero w tym miesiącu w kraju Kim Dzong Una oficjalnie ogłoszono pierwszy przypadek COVID-19.