chile

Potężne kule ognia. Samolot runął na ruchliwą ulicę
1:13

Potężne kule ognia. Samolot runął na ruchliwą ulicę

Przerażająca katastrofa lotnicza uchwycona przez świadka. Agencja AP udostępniła nagranie, na którym widać moment rozbicia się samolotu. Wszystko z okna nagrał świadek Sergio Gonzalez. Do ponurego zdarzenia doszło w mieście Talca w Chile, gdzie strażacy od kilku dni walczą z pożarami. Na materiale świadka można zauważyć, jak samolot najpierw o coś zahacza, a następnie zapala się i uderza o ruchliwą jezdnię. Jak wyjaśnił Carlos Medina, który znajdywał się na tej feralnej ulicy w czasie wypadku, pilot niefortunnie otarł się skrzydłem o słup, co było konsekwencją późniejszych wydarzeń. Dowódca lokalnej policji Diego Brante potwierdził śmierć pilota i przekazał, że spadająca maszyna uderzyła jeszcze w osobówkę, którą podróżowały trzy osoby. Cała trójka przeżyła, ale została przetransportowana do szpitala. Pilot pomagał w walce z ogniem, rozprzestrzeniającym się niedaleko lotniska, gdzie od kilku dni płoną lasy. Stąd decyzja o podjęciu działań lotniczych w celu szybkiego poradzenia sobie z problemem. Zmarły pilot to Fernando Solansa, który należał do jednostki Krajowej Korporacji Leśnej (CONAF). Krajowa Korporacja Leśna (CONAF) z przykrością zawiadamia, że ​​dzisiaj, 15 stycznia 2024 r., około godziny 16:30 (12:30 w Polsce - przyp. red.), w gminie Talca, podczas prac przeciwpożarowych, miał miejsce wypadek lotniczy. W wyniku tego nieszczęśliwego zdarzenia potwierdzona została śmierć pana Fernando Solansa, narodowości hiszpańskiej, pilota modelu samolotu Turbo Trush, eksploatowanego przez linię lotniczą Air Andes SPA, która świadczy usługi dla CONAF" - napisano w oświadczeniu do wypadku.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Przebadali kości rybaka sprzed 5 tys. lat. Zaskakujące wyniki badań naukowców
1:02

Przebadali kości rybaka sprzed 5 tys. lat. Zaskakujące wyniki badań naukowców

Był myśliwym-zbieraczem, żył 5 tys. lat temu i zginął w wyniku utonięcia w słonej wodzie – naukowcy rozwiązali zagadkę starożytnych kości, odkrytych w północnym Chile. Ujawniono, że to szczątki topielca. To były przełomowe badania. Eksperci z Uniwersytetu w Southampton w Anglii pierwszy raz wykorzystali nowoczesne narzędzia kryminalistyczne na starożytnych kościach, by ustalić przyczynę śmierci mężczyzny. Chodzi o szczątki rybaka z epoki neolitu, znalezione w masowym grobie na wybrzeżu. Eksperci potwierdzili, że przyczyną śmierci mężczyzny było utonięcie w płytkiej wodzie. W kościach zbadano obecność okrzemków – grupy jednokomórkowych glonów. Znalezienie ich sugeruje, że dana osoba utonęła. Przeprowadzono także szereg analiz mikroskopowych z pobranego szpiku kostnego. Umożliwiło to wyszukanie większej liczby mikroskopijnych cząstek. W trakcie tak dokładnych analiz udało się ujawnić skamieniałe glony, jaja pasożytów i osad z płycizny. Szczątki które przebadano należą do mężczyzny w wieku od 35 do 45 lat. Wiadomo, że był myśliwym-zbieraczem. Odkrycie otworzyło nowe możliwości oceny szczątków prehistorycznych przodków z wykorzystaniem nowoczesnych technik. Badania prowadzono na stanowisku archeologicznym Copaca 1, które znajduje się ok. 29 km od miasta Tocopilla. To tu znajduje się grób z trzema dobrze zachowanymi szkieletami z epoki kamienia. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie "Journal of Archaeological Science".