WAŻNE
TERAZ

Trump zdecydował ws. Hiszpanii. USA zerwą całkowicie handel

bezrobocie

Koszmar pracy w przedwojennej Polsce. Szef mógł niemal wszystko
WIDEO

Koszmar pracy w przedwojennej Polsce. Szef mógł niemal wszystko

W latach 30. XX w. bezrobotna rodzina żyła nie na granicy nędzy, a poniżej jej. Tylko nieliczni otrzymywali zasiłki. Cały artykuł przeczytasz na portalu WielkaHistoria.pl. Bezrobotni, jak i pracujący musieli umieć sobie poradzić. Jak? W Warszawie w bezrobotnej rodzinie statystycznie wydawano 19 zł miesięcznie na osobę (dziś to byłoby ok. 300 zł). W związku z tym 1/4 dzieci nigdy nie jadła śniadania, a połowa dostawała na obiad tylko chudą zupę. 39 proc. bezrobotnych nie miało bielizny na zmianę, a co drugi prał ubrania w samej wodzie, bo ludzi nie stać było na mydło. W takich realiach godzono się niemal na każdą pracę, byleby przeżyć. Skutkiem tego były słabe zarobki dla pracowników. Jak podaje WielkaHistoria.pl, lepiej zarabiano w przemyśle, niż rzemiośle. Płaca robotnika nie przekraczała tam 150 zł, czyli współcześnie ok. 2 tys. zł. Realny koszt żywności w przeliczeniu był podobny do tego, jaki mamy dziś, ale zarobki Polaków były aż kilka razy niższe. Problemem była ciągła niepewność – brak stabilności zatrudnienia - umowy często zawierano ustnie, nie dotrzymując warunków. Pracowników obowiązywała kaucja na wypadek strat w firmie czy uszkodzenia sprzętu. Dzięki dużej rotacji pracodawcy potrafili jeszcze zarobić na wpłacanej kaucji. Z czasem wprowadzono przepisy o ubezpieczeniach, które okazały się być fikcją. Płacono składki, ale już np. świadczenia medyczne były dodatkowo płatne. W międzywojniu doszło do tzw. wielkiego postępu. Wprowadzono wtedy 8-godzinny dzień pracy, ograniczono pracę nocną i pracę dzieci. Z czasem powołano nawet inspekcję pracy. Każde nowe zarządzenie było jednak nagminnie łamane przez pracodawców. Tekst: WielkaHistoria.pl.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
PiS prostuje swoje słowa. "Złapaliśmy ich na gorącym uczynku"
WIDEO

PiS prostuje swoje słowa. "Złapaliśmy ich na gorącym uczynku"

PiS sprostowało wypowiedź o skali bezrobocia za rządów PO-PSL. To efekt pierwszego pozwu w trybie wyborczym w tej kampanii. PiS podało dane zawyżone o 0,6 proc. za wysokie. - PiS, nie czekając na rozprawę, musi sprostować. To pokazuje jak PiS po raz kolejny chciał oszukać Polaków, ale złapaliśmy ich na gorącym uczynku. W trybie wyborczym jest o tyle dobrze, że jest to załatwiane w ciągu 48 godzin, więc wycofują się rakiem. Każdą wypowiedź analizujemy i będzie reagować od razu. Czekaliśmy na ten czas, kiedy w trybie wyborczym będzie można iść do sądu od razu - komentował w programie "Tłit" poseł KO Dariusz Joński. W czasach rządów PO-PSL był posłem SLD i krytykował wtedy Donalda Tuska za wysoki poziom bezrobocia. - Stoję na ulicach, zebrałem kilka tysięcy podpisów i opinii. Polacy boją się drożyzny i wysokich rat kredytu. Nie słyszałem ani razu, że ktoś obawia się bezrobocia. Kaczyński nie zrobił nic, by było niższe. Taką mamy demografię. Mogliśmy się w wielu sprawach różnic i mieć różne opinie. Żyjemy w kraju, w którym PiS ukradł nam Polskę i stworzył wymiar sprawiedliwości, w którym czują się bezkarnie. Z posłem Michałem Szczerbą pokazaliśmy kilkadziesiąt afer. Żadna nie została rozstrzygnięta. Wszyscy walczymy o to, by Polskę odzyskać. Wtedy mieliśmy do czynienia z jednym zegarkiem, a teraz mamy wagon zegarków - dodał.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki