W dzisiejszych sklepach coraz częściej można spotkać osoby, które przebierają się za świętego Mikołaja, jednak nie zawsze wywołują one uśmiech na twarzach dzieci. Czytałam ostatnio o albumie wydanym w Stanach Zjednoczonych, na który składają się zdjęcia przerażonych min dzieci. Te miny to ich reakcja na widok sympatycznego grubaska w czerwonym płaszczu. Jak się okazuje, nie dla każdego widok świętego jest miły. I nie zmienia tego fakt, że plakaty z wizerunkiem św. Mikołaja zaczynają pojawiać się w sklepach i na billbordach już pod koniec października.
Tak więc mamy tu do czynienia z bohaterem oswojonym, ale nie przez wszystkich akceptowanym w równym stopniu. Dziś za mieszkańca dalekiej Laponii przebierają się zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Na takim sezonowej działalności można zarobić już od kilkudziesięciu do kilkuset złotych za wizytę. A przecież nawet święty ma wydatki, więc każdy dodatkowy pieniądz jest mile widziany.
Tylko co z czasem, gdy już do naszych domów zawita święty Mikołaj? Obawiam się, że w przyszłości sama schowam się do czerwonej skarpety, może nie ze strachu przed samym staruszkiem, ile uciekając przed rachunkami, związanymi z wydatkami świątecznymi.
A Wy jakie macie odczucia w stosunku do św. Mikołaja? A może macie w swoim otoczeniu osobę, która przebiera się za brodatego starca?