W środę wieczorem Sejm odrzucił wniosek KO o wyrażenie wotum nieufności ministrowi edukacji i nauki Przemysławowi Czarnkowi. Więcej o wynikach głosowania przeczytacie tutaj.
Jako pierwszy podczas debaty głos zabrał Rafał Grupiński z Koalicji Obywatelskiej, który ocenił, że minister Czarnek "postanowił wygasić światło w polskiej edukacji". - Z takim ministrem polska szkoła dalej nie pojedzie - tłumaczył polityk.
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
Grupiński zwrócił się również do przedstawicieli PiS. - Nie jesteście już demokratyczną partią. Wykorzystacie wszystko, nawet wiarę, by zachować władzę. Tak upodobniliście się do komunistów, że przejęliście ich język. Używacie języka wykluczania. Waszą stolicą jest ciemnogród, nie Warszawa - powiedział poseł.
- Polska szkoła jako pierwsza w historii zniosła kary cielesne. Pan minister mówi, że to jeden z najważniejszych środków wychowawczych. Jeszcze dalej idzie jego ulubienica, pani kurator Nowak - dodał polityk KO.
Parlamentarzysta zwrócił się także do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. - Coraz bardziej fanatyczna staje się pana drużyna - powiedział Grupiński. - Zamiast bawić się w Herostratesa polskiej edukacji, proszę wykazać męską cnotę: spakować się i odejść - z takimi słowami zwrócił się z kolei do ministra Czarnka.
Tymczasem posłowie Lewicy przynieśli na salę plenarną ponad 100 000 podpisów złożonych pod obywatelskim wotum nieufności wobec niego. Według wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego pudełka z podpisami były puste. Na dowód wzburzeni parlamentarzyści pokazali dokumenty. - Te kartki zmieściłyby się w jednym pudełku - odparł Terlecki.
Gorąco w Sejmie. Zareagował Ryszard Terlecki
Następnie głos zabrała Agnieszka Górska z Prawa i Sprawiedliwości. Przypomniała, że za rządów PO-PSL m.in. "zamrożono podwyżki nauczycieli, wypychano 6-latków do szkół bez zgody rodziców". - To kosztowało Polaków ponad 200 milionów złotych - mówiła posłanka.
Po chwili musiała jednak przerwać, ponieważ politycy opozycji zaczęli podnosić głos i uderzać w pulpity. - Rozumiem, że to są bolesne dla państwa sprawy, ale wysłuchajcie tego - powiedział marszałek Ryszard Terlecki.
Z kolei Cezary Tomczyk stwierdził, że słowami m.in. wicemarszałka naruszono powagę Sejmu. Poseł KO zwrócił uwagę, że na komisji, która rozpatrywała wniosek ws. wotum, nie pojawił się minister Czarnek. - Nie chciał stawić czoła argumentom - skwitował polityk.
Jednak zarzuty ze strony PiS nie skończyły się na wystąpieniu posłanki Górskiej. - To wy chcieliście seksualizować dzieci. To wy wyrzuciliście do kosza podpisy obywateli o nauczaniu dla sześciolatków. Likwidowaliście stołówki, biblioteki i gabinety stomatologiczne. Odarliście zawód nauczyciela z godności i szacunku. Musieliśmy to wszystko naprawiać - oświadczyła Urszula Rusecka z PiS.
Na mównicy pojawiła się również Krystyna Szumilas z KO, która w przeszłości była szefową ministerstwa edukacji. - Chce pan potraktować rodziców jak prezes Kaczyński premiera: szef rządu może podjąć każdą decyzją pod warunkiem, że uzyska zgodę prezesa - powiedziała posłanka.
Wątek słynnych już "cnót niewieścich" przewijał się także w innych wystąpieniach. - To nie posłuszeństwo i skromność. To odwaga i siła - tłumaczyła Agnieszka Dziemaniowicz-Bąk z Lewicy, która dodała, że "jest tu w imieniu dziewczyn, które Czarnek chciałby nie wychować, a wytresować". - We Wrocławiu spotkałam 16-letnią Magdę, która boi się, że do jej szkoły wejdą fundamentalistyczni fanatycy z Ordo Iuris - podała posłanka.
Z kolei Krzysztof Bosak z Konfederacji stwierdził, że "Lewica panoszy się na uczelniach, a naukowcy są upokarzani wnioskami o granty pisanymi do polskiego rządu w obcym języku". - Zatrzymajcie ten obłęd. Polska szkoła potrzebuje profesjonalizmu i powstrzymania obłędu Lewicy - dodał Bosak.
Przemysław Czarnek o demoralizacji dzieci. Wspomniał też "o lewackich bojówkach na uczelniach"
Głos zabrał sam zainteresowany. - Skompromitowaliście się dzisiaj na wiele sposobów - tak Przemysław Czarnek zwrócił się do posłów opozycji. Minister wskazał, że cytowano m.in. fragment jego publikacji sprzed 10 lat.
- Organicznie brzydzicie się wolnością. Trafiliśmy w samo sedno problemu i to was tak boli. To rodzice będą wyrażać zgodę na organizację pozarządową w szkole. To wy, panie pośle Grupiński, chcecie w Poznaniu demoralizować dzieci - w ten sposób minister przywołał słowa posła KO.
I dodał, że zgadza się z argumentami Krzysztofa Bosaka. - Pakiet wolności akademickiej staje do pierwszego czytania. Musimy zrobić tak, aby lewackie bojówki na uczelniach przestały terroryzować młodzież i naukowców. Chcemy, żeby nikt nie był karany za głosowanie swoich poglądów i wartości, bo to gwarantuje konstytucja - tłumaczył Czarnek.
W obronie ministra stanął premier Mateusz Morawiecki. - Będziemy bronić prawa naszych dzieci do normalnej szkoły, bez lewackiej indoktrynacji - oświadczył szef polskiego rządu. - Chcemy takiej polskiej szkoły, która uczy i wychowuje - dodał.
- Chcemy szkoły neutralnej światopoglądowo, która będzie wychowywać w duchu patriotyzmu. Wprowadzimy prawdziwą wolność do dyskusji na uczelniach. Jesteśmy obrońcami wolności - podkreślił Morawiecki.
"Przemysław Czarnek musi odejść". Wotum nieufności dla ministra?
Wniosek o odwołanie szefa MEiN złożyli posłowie Koalicji Obywatelskiej w czerwcu.
We wtorek sejmowa Komisja Edukacji zarekomendowała odrzucenie wniosku o wotum nieufności, a sam zainteresowany nie pojawił się na posiedzeniu, co nie umknęło uwadze opozycji. - Mamy debatować nad wnioskiem o odwołanie pana ministra Czarnka i dobrą tradycją jest to, że na taką dyskusję przychodzą ministrowie - stwierdziła m.in. Krystyna Szumilas, posłanka Koalicji Obywatelskiej.
Z kolei wiceminister Tomasz Rzymkowski przekonywał m.in., że szef resortu broni "konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania swoich dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami". Dodał, że "nikt nie zrobił więcej w walce z wszechobecną cenzurą i poprawnością polityczną na uczelniach wyższych, niż obecny szef MEiN".
Zamieszanie w Sejmie. Braun wywołany przez Witek
Witek powtórzyła, że nie pozwoli Braunowi złożyć wniosku formalnego, bo nie ma maseczki. Poseł prosił wtedy o podstawę prawną.
Po jej podaniu marszałek Sejmu wykluczyła posła Grzegorza Brauna z obrad. Ten przed wyjściem zostawił przy jej stanowisku książki dotyczące pandemii koronawirusa. Ich tytuły to: "Fałszywa pandemia. Krytyka naukowców i lekarzy. Maski cz. 3" i "Fałszywa pandemia. Krytyka naukowców i lekarzy. Szczepionki, Fototerapia, Leczenie cz. 4".
To nie jedyny incydent podczas sejmowego posiedzenia. Z wnioskiem formalnym wystąpiła poseł Kamila Gasiuk-Pihowicz z KO o odroczenie obrad Sejmu. Polityk nawiązała do wypowiedzi Witek z Otynia: "Tu jest Polska, nie Unia".
- Takie słowa pasują do przewodniczącego rosyjskiej Dumy, a nie marszałek polskiego Sejmu - powiedziała Gasiuk-Pihowicz. Wtedy na sali zaczęto krzyczeć: "Tu jest Polska".
Inny wniosek złożył minister Przemysław Czarnek. - Sejm jest miejscem debaty merytorycznej, a nie miejscem na pajacowanie - mówił, zagłuszany przez posłów opozycji.