Trwa ładowanie...

Sąd Najwyższy zajmie się memem

Wraca sprawa poznańskiego prokuratora, który w gabinecie zawiesił obraźliwy fotomontaż z Jarosławem Kaczyńskim. Jeśli Izba Dyscyplinarna SN uchyli mu immunitet - prokurator usłyszy zarzuty przekroczenia uprawnień i działania na szkodę interesu publicznego.
Share
Sąd Najwyższy: W czwartek  SN zajmie się sprawą kontrowersyjnego mema
Sąd Najwyższy: W czwartek SN zajmie się sprawą kontrowersyjnego memaŹródło: Unsplash.com, Fot: Omar Marques
d4a43lu

Kłopoty prokuratora Krzysztofa Lisieckiego z Prokuratury Rejonowej Poznań-Nowe Miasto zaczęły się po tym, jak ktoś sfotografował wiszącą w jego gabinecie kontrowersyjną grafikę i o sprawie zawiadomił Prokuraturę Krajową.

Chodzi o przerobiony plakat propagandowy z czasów III Rzeszy, na którym wizerunek Adolfa Hitlera zastąpiono sylwetką prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Swastykę na ramieniu zastąpiono logiem Prawa i Sprawiedliwości, dodano też napis: ”Ein Volk, ein PiS, ein Katschor". Stojący za Hitlerem (na oryginalnym plakacie) tłum działaczy NSDAP również wystylizowano na sympatyków partii rządzącej. O sprawie kontrowersyjnego plakatu pierwsza informowała "Gazeta Wyborcza”.

Jarosław Kaczyński żeglarzem? Minister Marek Gróbarczyk: Lubi popływać

W najbliższy czwartek na posiedzeniu niejawnym w drugiej instancji Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego na wniosek Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej zdecydować ma o ewentualnym uchyleniu Lisieckiemu immunitetu prokuratorskiego. Jeśli tak się stanie, śledczy postawią mu zarzuty z art. 216 par. 1 i art. 231 par. 1 kodeksu karnego. Dotyczą one znieważenia osoby publicznej, przekroczenia uprawnień i działania na szkodę interesu publicznego.

d4a43lu

- Prokurator Lisiecki tłumaczył się w śledztwie, że nie wie, kto plakat powiesił, a obrazek można znaleźć w internecie. W toku dochodzenia ustalono jednak, że mógł on być jedyną osobą, która taką grafikę zawiesiła. To nie był prywatny gabinet pana prokuratora, ale pokój przesłuchań. Prokuratura ma być apolityczna, a taka grafika mogła u podejrzanych czy świadków wywoływać wrażenie politycznego zaangażowania przesłuchującego – twierdzi nasz informator związany ze śledztwem.

6 maja b.r. Sąd Dyscyplinarny przy Prokuratorze Generalnym nie wyraził zgody na pociągnięcie Krzysztofa Lisieckiego do odpowiedzialności karnej. Wobec niego toczy się też równolegle postępowanie dyscyplinarne, a za naruszenie godności urzędu i złamanie prawa prokuratorowi grozi kara nagany lub złożenie z urzędu.

To niejedyne kontrowersje wokół śledczego z poznańskiej dzielnicy Nowe Miasto. Kilka lat wcześniej podczas rozprawy apelacyjnej prokurator Krzysztof Lisiecki wstawił się za Jolantą G., - skazaną na dziesięć miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności za zamordowanie kilkunastu szczeniąt, oraz jej partnerem Zygmuntem S., - skazanym na 3 miesiące więzienia za niewłaściwą opiekę nad zwierzętami.

Mimo jednoznacznego polecenia przełożonych (nakazali, by w apelacji domagał się podtrzymania wyroku) prokurator Lisiecki domagał się uchylenia wyroku wobec kobiety i ponownego zbadania sprawy, oraz zawieszenia kary więzienia dla mężczyzny. Ostatecznie sąd do wniosku prokuratora się nie przychylił.

Kiedy w tej sprawie rzecznik dyscypliny wszczął postępowanie wyjaśniające Lisiecki tłumaczył się, że... został źle zrozumiany.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d4a43lu

Podziel się opinią

Share
d4a43lu
d4a43lu
Więcej tematów