Trwa ładowanie...
deubzqm
Rakiety spadają na Izrael. Polka ma schron w pokoju córki

Rakiety spadają na Izrael. Polka ma schron w pokoju córki

Gościem programu "Newsroom" Wirtualnej Polski była Karolina van Ede-Tzenvirt, która mieszka w Izraelu. Kobieta przekazała, że w tej chwili jest bezpieczna. - Mieszkam w Jerozolimie. Tutaj gorąco było przedwczoraj (wtorek - przyp. red.) i to też nie można powiedzieć, że było tak, jak w Tel Awiwie - dodała Polka. Przekazała, że mieszka w nowoczesnym budownictwie i ma w domu schron. - Gdy coś się dzieje, to biegniemy do pokoju mojej córki i zamykamy się - wyjaśniła Karolina van Ede-Tzenvirt. Poinformowała, że takie schrony są normą w budownictwie izraelskim. - Przedwczoraj pojechałam na uroczystość rodzinną do Tel Awiwu. Pojechałam pod deszcz rakiet. To było dla mnie zupełnie nowe w Izraelu, mimo że mieszkam tu już 20 lat - powiedziała rozmówczyni Mateusza Ratajczaka. - Rakiet latających nad moją głową nigdy nie widziałam - zaznaczyła Polka.

Zacznę od najważniejszego pytania,Rozwiń

Transkrypcja:

Zacznę od najważniejszego pytania, absolutnie najważniejszego - czy jest pani w tej chwili bezpieczna? Tak, jestem bezpieczna na szczęście. Mieszkam w Jerozolimie, więc właściwie tutaj gorąco było tylko przedwczoraj. I to też nie można powiedzieć, że było to tak jak w Tel Awiwie. Tak że jesteśmy bezpieczni. Ja mieszkam jeszcze w nowoczesnym budownictwie, to znaczy, że mam w domu schron. Jeden z moich pokoi to jest po prostu schron, tak że w razie gdyby coś się działo, po prostu biegniemy do pokoju mojej córki i zamykamy się. Ale co to znaczy, że ma pani w domu schron? To znaczy, ten pokój, rozumiem, został przystosowany do tego, żeby zapewnić wam bezpieczeństwo? Tak, jeden pokój w każdym mieszkaniu w nowoczesnym budownictwie jest po prostu umocniony, ma bardzo grube ściany, ma pancerne drzwi, ma pancerne okno. Tak że jeżeli trzeba, to wszyscy tam biegniemy. Natomiast w starszym budownictwie niestety takie schrony są po prostu wspólne gdzieś pod ziemią, w piwnicy całego budynku, całego budynku mieszkalnego. Tam wszyscy biegną. Albo ci, którzy idą po ulicy, albo też mieszkańcy domów. Pani Karolino, żeby skończyć ten wątek. Ja rozumiem, że to nie jest tak, że pani pomyślała o tym, że trzeba mieć schron w domu, tylko po prostu jest on w standardzie przygotowany. Nie, nie, po prostu kupiłam mieszkanie, które było zbudowane chyba jakieś 11 lat temu i po prostu ten schron już tam jest. To już w tej chwili jest norma w budownictwie izraelskim. I sądziła pani, że będzie musiała używać tego pokoju właśnie w takim celu? Mówi pani, że to jest pokój córki na co dzień. Nie myślałam, tak, nie myślałam. Nie myślałam, że kiedykolwiek w nim usiądę. W 2014 roku rzeczywiście też zawyły syreny dwa czy trzy razy w Jerozolimie i siedzieliśmy w środku. I w tym roku również. Chociaż muszę powiedzieć, że myśmy słyszeli, ja mieszkam w takiej dzielnicy, która była bardzo daleko od tego, gdzie rzeczywiście kilka z tych rakiet, dwie, o ile się nie mylę, wylądowały. Tak że myśmy słyszeli tak naprawdę te syreny, które wyły kilka dzielnic od nas. To nie były nasze syreny. Ale jednak na wszelki wypadek weszliśmy do środka. Natomiast wczoraj, przedwczoraj właściwie pojechałam zupełnie naiwnie do Tel Awiwu na pewno uroczystość rodzinną i po prostu pojechałam prosto pod deszcz rakiet. I to było dla mnie rzeczywiście zupełnie nowe w Izraelu, mimo że mieszkam tutaj już 20 lat. Byłam tutaj kiedy była Intifada, kiedy wybuchały autobusy. Parę lat temu była też taka fala nożowników na ulicach. Natomiast właściwie takich rakiet latających nad moja głową nie widziałam. Oczywiście można to zobaczyć, właśnie teraz widzimy te rakiety, które latały nad tym całym środkowym Izraelem. Ja tam właśnie się wybrałam. Jechaliśmy samochodem z dziećmi, nagle słyszymy syreny i znów pomyślałam: no dobrze, gdzieś tam daleko to się dzieje i słyszymy te syreny. Wyszliśmy z samochodu - wszyscy w Izraelu znają, jakie są zasady tego, co należy zrobić, kiedy słyszy się syreny. Każde miejsce w Izraelu ma konkretny czas na ucieczkę od momentu wystrzelenia rakiety do momentu, kiedy ona doleci do tego konkretnego punktu, w którym się jest w Izraelu, mija konkretny czas. W Tel Awiwie to jest półtorej minuty. Miejsca, które są dużo bliżej Strefy Gazy to jest nawet parę sekund. Tak że my wszyscy wiemy o tym, że musimy, jeżeli nie mamy schronu, żeby do niego pobiec, to należy szukać na przykład klatki schodowej albo najmocniejszego miejsca w domu, albo jakiegoś podziemnego parkingu, albo po prostu położyć się, wyjść z samochodu i położyć się na ulicy.
deubzqm
deubzqm
Więcej tematów