WP

Powstał plan odstrzału dzików z użyciem dronów i noktowizorów. "Likwidacja populacji w 2 miesiące"

Populację dzików trzeba zredukować przez "interwencję myśliwych" – zapowiada minister środowiska Henryk Kowalczyk. Według informacji Wirtualnej Polski, premierowi Morawieckiemu został przedstawiony plan walki z wirusem ASF zakładający masowy odstrzał dzików z użyciem dronów, noktowizorów, kamer termowizyjnych i z pomocą wojska. "To jest wojna" – mówi nam jeden z myśliwych.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Minister środowiska Henryk Kowalczyk w towarzystwie swojego poprzednika Jana Szyszki na obchodach święta myśliwych
Minister środowiska Henryk Kowalczyk w towarzystwie swojego poprzednika Jana Szyszki na obchodach święta myśliwych (WP.PL, Fot: grzegorz łakomski)
WP

Użycie noktowizorów do polowań na dziki umożliwia przyjęta w poprzednim roku ustawa, której zapisy nie były jednak wykorzystywane do walki z postępującym afrykańskim pomorem świń.

Według naszych informacji, plan ograniczenia populacji dzików został przedstawiony premierowi Morawieckiemu i trafił do resortu środowiska. Zakłada on użycie dronów wyposażonych w urządzenia termowizyjne do lokalizacji i policzenia dzików, które mają być likwidowane przez myśliwych. Koła łowieckie mają być zobowiązane do odstrzału 90 proc. namierzonych w danym terenie dzików w ciągu dwóch tygodni. Do usuwania martwych zwierząt ma być wykorzystane wojsko. Plan przewiduje, że użycie nowoczesnych metod sprawi, że "likwidacja populacji dzików potrwałaby najdłużej dwa miesiące". Pionierami w wykorzystywaniu dronów i termowizji są naukowcy z Polskiej Akademii Nauk, którzy dzięki nocnym przelotom dronem liczyli populację jeleni, saren i dzików.

Zdaniem naszych rozmówców, do tej pory resorty rolnictwa i środowiska nie współpracowały przy zwalczaniu ASF przez konflikt kierujących nimi Krzysztofa Jurgiela i Jana Szyszki. Tego drugiego w wyniku styczniowej rekonstrukcji rządu zastąpił bardziej ugodowy Henryk Kowalczyk.

WP
Henryk Kowalczyk, w przeciwieństwie do Jana Szyszki nie jest myśliwym, ale w 2016 roku uczestniczył w obchodach Hubertusa WP.PL
Podziel się

- Szyszko nie był zainteresowany walką z wirusem z pomocą podlegającego mu Polskiego Związku Łowieckiego. Powołanie Kowalczyka zmienia sytuację. Będzie można teraz skuteczniej zmusić myśliwych do odstrzału dzików - przekonuje nasz rozmówca znający szczegóły planu przedstawionego szefowi rządu.

Inaczej problelm widzą myśliwi. - Powinno się pójść dalej i zawiesić ustawę o ochronie zwierząt i prawo łowieckie, by umożliwić skuteczną redukcję populacji dzików. Specjalne środki są potrzebne. To jest wojna. ASF i tak powoduje śmiertelność dzików w granicach ponad 90 procent – mówi nam jeden z myśliwych.

W jego opinii użycie dronów i noktowizorów nie daje gwarancji sukcesu, a większe znaczenie ma szybkość reakcji ministra środowiska na informację o padłych w wyniku wirusa dzikach.

WP

- Do tej pory minister wyznaczał strefy, w których zaczyna się odstrzał dzika dopiero dwa tygodnie po informacji o padłym dziku, dlatego myśliwi nie mogli nic zrobić – tłumaczy.

Z ministrem Kowalczykiem nie udało się nam skontaktować. Rzecznik resortu środowiska Aleksander Brzózka pytany o plan użycia dronów i noktowizorów odpowiedział, że minister nie podjął w tym względzie żadnych decyzji. Dodał, że za zwalczanie ASF odpowiada ministerstwo rolnictwa. Do czasu publikacji tekstu nie uzyskaliśmy też odpowiedzi na pytanie o plan od rzeczniczki rządu Joanny Kopcińskiej.

We wtorkowym wywiadzie dla radiowej Trójki Kowalczyk powiedział, że populację dzików trzeba zredukować, co "wymaga interwencji myśliwych". Dementował jednak pojawiające w mediach informacje, że sam jest myśliwym. Pytany, dlaczego brał udział w obchodach Hubertusa, Kowalczyk wyjaśnił, że jest to święto nie tylko myśliwych, ale też rolników i myśliwych. - Szczególnym szacunkiem darzę rolników i leśników – podkreślił szef resortu środowiska.

Wirus afrykańskiego pomoru świń (ASF) pojawił się w Polsce w lutym 2014 roku. Na początku siedliska choroby występowały przy granicy z Białorusią. Od tego czasu wykryto ponad sto ognisk choroby u świń i ponad 500 u dzików. W grudniu zeszłego roku pojawiły sie pierwsze przypadki choroby po zachodniej stronie Wisły.

WP
Polub WP Wiadomości
WP
WP