PiS deklasuje wszystkich. Najnowszy sondaż
Na nic zmiana warty w Nowoczesnej, dramatyczne boje posłów Platformy Obywatelskiej o ustawy sądownicze czy wniosek o wotum nieufności dla rządu Beaty Szydło. Prawo i Sprawiedliwość utrzymuje rekordowe poparcie i w najnowszym sondażu miażdży wręcz politycznych rywali.
29.11.2017 | aktual.: 25.03.2022 13:06
Gdyby wybory do Sejmu odbyły się w najbliższą niedzielę, PiS wygrałoby je z bardzo dużą przewagę. Na partię Jarosława Kaczyńskiego zagłosowałoby aż 47 proc. wyborców - wynika z sondażu Instytutu Badań Pollster dla se.pl i "Super Expressu". To oznacza, że ugrupowanie mogłoby sięgnąć po samodzielną władzę.
Na drugim miejscu znalazła się Platforma Obywatelska z wynikiem 17 proc. Trzecie miejsce przypadło Ruchowi Kukiz'15. Na ugrupowanie Pawła Kukiza zagłosowałoby 10 proc. ankietowanych.
Tuż za podium uplasowała się Nowoczesna, z nową już liderką Katarzyną Lubnauer. Chęć głosowanie na tę partię wyraziło 9 proc. pytanych o preferencje polityczne.
Piąte miejsce zajęły Sojusz Lewicy Demokratycznej i Polskie Stronnictwo Ludowe (po 5 proc. wskazań). Wynik poza progiem wyborczym osiągnęły Partia Razem (4 proc.) oraz Wolność Janusza Korwin-Mikkego (3 proc.).
Co może zaszkodzić PiS?
Czy tak znacząca przewaga PiS może zaskakiwać? Zdaniem politologa prof. Antoniego Dudka nie, bo partia Jarosława Kaczyńskiego znajduje się w apogeum swoje popularności. Jego zdaniem to przede wszystkim efekt działań w polityce społecznej i dobrych wyników polskiej gospodarki.
- Zaś opozycja swoją retoryką nie przemawia do Polaków i jest coraz mniej skuteczna, bo używa języka nieprzekonywującego dla centrum. A ono przesądza i daje kilkanaście procent albo opozycji albo rządzącym. Przy opozycji zostali już tylko ci najbardziej zdeterminowani zwolennicy - mówi Dudek w rozmowie z se.pl.
W jego opinii tak korzystne wyniki badań sondażowych sprawią, że PiS nie cofnie się w realizacji swoich planów ani o krok. Prof. Dudek zaznacza, że poparcie dla rządzącego obozu może spaść, kiedy w państwowej kasie zabraknie pieniędzy na kolejne wydatki socjalne. -
Chyba, że wybuchnie jakaś afera. Zobaczymy zresztą, jak Polacy zareagują na zmianę premiera, bo moim zdaniem to nastąpi i być może to zaszkodzi PiS - dodaje politolog, przypominając, że prezes PiS cieszy się mniejszą popularnością niż obecna szefowa rządu.