Takich słów dotąd nie było. Zełenski o "finalizowaniu działań"
Rozmowy oparte na punktach genewskich będą kontynuowane – napisał Wołodymyr Zełenski. Po raz pierwszy w oświadczeniu ukraińskiego prezydenta padły słowa o "finalizowaniu działań".
Wołodymyr Zełenski poinformował w sobotę wieczorem, że ukraińska delegacja jeszcze tego samego dnia wieczorem ma być w Stanach Zjednoczonych. W krótkim wpisie podkreślił kontynuację dialogu w oparciu o tzw. punkty genewskie.
Dodał, że dyplomacja pracuje, a strona amerykańska prezentuje konstruktywne podejście. Można to odczytać jako sygnał, że Kijów liczy na postęp w najbliższych dniach i doprecyzowanie ustaleń podczas rozmów w USA.
"Dialog oparty na punktach genewskich będzie kontynuowany. Dyplomacja pozostaje aktywna. Strona amerykańska wykazuje konstruktywne podejście, a w nadchodzących dniach możliwe jest doprecyzowanie ustaleń" - napisał Wołodymyr Zełenski w serwisie X.
Mocny głos Polski w PE. "Gracie w orkiestrze Putina"
"Całkiem realne jest sfinalizowanie działań w nadchodzących dniach, aby ustalić, jak zakończyć wojnę z godnością. Delegacja ukraińska ma niezbędne wytyczne i oczekuję, że będzie działać zgodnie z jasnymi ukraińskimi priorytetami" - podkreślił.
Rozmowy pokojowe?
Za rozmowami pokojowymi negocjatorów Trumpa z Rosją kryją się nadzieje na otwarcie rosyjskiej gospodarki dla amerykańskich inwestorów, część z których już szykuje się do powrotu do Rosji - podaje w sobotę "Wall Street Journal". Według dziennika kuszenie intratnymi interesami jest świadomą strategią Kremla.
"WSJ" opisuje w sobotnim tekście trwające od wielu miesięcy próby Rosjan, zwłaszcza wysłannika Władimira Putina Kiriłła Dmitrijewa, by roztaczać przed przedstawicielami administracji Trumpa perspektywę lukratywnych interesów w Rosji.
Jak pisze dziennik, opracowany przez trzech negocjatorów, z zawodu biznesmenów - Steve'a Witkoffa, zięcia prezydenta Jareda Kushnera i Dmitrijewa - plan pokojowy dla Ukrainy w rzeczywistości wychodził znacznie poza wypracowanie ugody w celu zakończenia konfliktu.
"Prywatnie wytyczali oni ścieżkę, by wyrwać z kryzysu rosyjską gospodarkę, wartą 2 biliony dolarów – a amerykańskie firmy jako pierwsze wyprzedziłyby europejskich konkurentów w walce o dywidendy" - pisze gazeta.
"Kusząc wielomiliardowymi kontraktami na metale ziem rzadkich i energię, Moskwa mogłaby zmienić mapę gospodarczą Europy – jednocześnie wbijając klin między Amerykę a jej tradycyjnych sojuszników" - dodaje. Dla Kremla miałby też być to sposób na pominięcie tradycyjnych kanałów dyplomacji i skoncentrowanie rozmów w wąskim gronie doradców Trumpa związanych z biznesem.
Źródło: Ukraińska Prawda/PAP