Oczy świata skierowane znów na USA. Co z planem pokojowym? "Zadanie jest jasne"
Delegacja Ukrainy pod przewodnictwem Rustema Umierowa jest w drodze do Stanów Zjednoczonych – napisał Wołodymyr Zełenski w serwisie X. Przedstawiciele Ukrainy mają rozmawiać m.in. z wysłannikiem Trumpa, Stevem Witkoffem. Prezydent Ukrainy podkreślił, jakie mają zadanie.
Wołodymyr Zełenski poinformował, że sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Rustem Umierow, który kieruje ukraińską delegacją, wyruszył do USA wraz z zespołem.
Prezydent podkreślił, że Umierow złożył dziś raport, a zadanie misji jest jasno określone: szybkie i merytoryczne wypracowanie ustaleń. Wpis wskazuje na priorytet prac delegacji w kontekście współpracy z Amerykanami.
"Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy oraz szef ukraińskiej delegacji Rustem Umierow, razem z zespołem, jest już w drodze do Stanów Zjednoczonych" - napisał Wołodymyr Zełenski w serwisie X.
Mocny głos Polski w PE. "Gracie w orkiestrze Putina"
"Rustem przedstawi dziś raport, a zadanie jest jasne: szybko i merytorycznie wypracować kroki niezbędne do zakończenia wojny. Ukraina kontynuuje współpracę ze Stanami Zjednoczonymi w jak najbardziej konstruktywny sposób i oczekujemy, że rezultaty spotkań w Genewie zostaną teraz wypracowane w Stanach Zjednoczonych. Z niecierpliwością oczekuję raportu naszej delegacji po jej pracach w najbliższą niedzielę. Ukraina działa na rzecz godnego pokoju" - podkreślił Zełenski.
"Plan pokojowy". USA naciskają
Administracja prezydenta USA przedstawiła w ubiegłym tygodniu Ukrainie liczący 28 punktów plan pokojowy, naciskając, by został on zaakceptowany najpóźniej do czwartku - 27 listopada. Według doniesień medialnych plan ten obligowałby Kijów m.in. do nieprzystępowania do NATO, ograniczenia liczebności wojsk do 600 tys. żołnierzy oraz oddania Rosji części terytorium.
W minioną niedzielę w Genewie odbyły się rozmowy delegacji USA i Ukrainy, poświęcone porozumieniu, bazującemu na 28-punktowym planie, który miał zostać opracowany przez przedstawicieli przywódców USA i Rosji – Witkoffa i Kiriłła Dmitrijewa. W Szwajcarii spotkali się sekretarz stanu USA Marco Rubio i – po stronie ukraińskiej - Jermak.
Kijów zakomunikował, że pierwotny projekt planu pokojowego został tam zmieniony i obecnie dokument zawiera 19 punktów.
W czwartek w rozmowie z magazynem "Atlantic" Jermak powiedział, że Ukraina nie odda Rosji terytorium. Jak podkreślił, Kijów jest gotowy, by rozmawiać o linii demarkacyjnej, wyznaczającej terytorium kontrolowane przez obie strony. - Nikt przy zdrowych zmysłach nie podpisałby dzisiaj dokumentu o zrzeczeniu się terytorium - oświadczył Jermak. - Dopóki Zełenski jest prezydentem, nikt nie powinien liczyć na to, że oddamy terytorium. Nie zrzeknie się terytorium - podkreślił.
Magazyn "Atlantic" twierdzi, że ukraińskie stanowisko przed następną rundą konsultacji znacząco ograniczy przestrzeń do osiągnięcia pokoju przez negocjatorów. Rosja nie wysyła żadnych sygnałów, mogących świadczyć o tym, że może wycofać się ze swojego żądania dotyczącego ukraińskiego terytorium, w tym niebędącego pod kontrolą jej armii. Mimo tego, że negocjatorom udało się poczynić postępy w ostatnich dniach, w kluczowej kwestii terytorium mają nadal odmienne zdania. W tym zakresie stanowiska Rosji i Ukrainy wydają się trudne, jeśli nie niemożliwe, do pogodzenia.
Projektu planu pokojowego opublikowanego w ubiegłym tygodniu przez serwis Axios zakłada m.in., że Krym, obwody ługański i doniecki byłyby uznane za de facto rosyjskie, w tym przez USA. Ukraińskie siły miałyby wycofać się z części obwodu donieckiego, którą obecnie kontrolują, a strefa wycofania byłaby uznana byłaby za neutralną zdemilitaryzowaną strefę buforową, uznaną na arenie międzynarodowej za terytorium należące do Federacji Rosyjskiej. Rosyjskie siły miałyby nie wkroczyć do tej zdemilitaryzowanej strefy.