Trwa ładowanie...
d2jecbf
Ks. Andrzej Dymer nie żyje. Duchowny uderzył w biskupów

Ks. Andrzej Dymer nie żyje. Duchowny uderzył w biskupów

Sprawa czynów pedofilskich szczecińskiego księdza Andrzeja Dymera, który mimo zarzutów przez 25 lat nie został w żaden sposób ukarany przez kościelne władze wzbudziła ogromne oburzenie społeczne. Dominikanin o. Paweł Gużyński w programie "Newsroom WP" stwierdził, że najlepszym rozwiązaniem dla polskiego episkopatu jest obecnie podanie się w całości do dymisji i oddanie się do dyspozycji papieża. Zakonnik ocenił, że polscy hierarchowie kościelni mają ogromne trudności z odnajdowaniem się w dzisiejszej rzeczywistości i rozumieniem funkcjonowania świata. Gużyński stwierdził, że opór Kościoła wobec wyciągania konsekwencji wobec księży oskarżonych o pedofilie jest głęboko zakorzeniony w jego władzach. Dominikanin zdradził również, że trwają intensywne prace nad stworzeniem instytucji kościelnej złożonej z wiernych, czyli tzw. świeckiego ramienia Kościoła, które miałoby wpływ na funkcjonowanie wspólnoty. Gużyński stwierdził, że prawo do decydowania o losach Kościoła wierni nabywają poprzez chrzest i nadszedł czas, by z tego prawa mogli skorzystać.

Proszę ojca, nie żyje ksiądz AndrzRozwiń

Transkrypcja:

Proszę ojca, nie żyje ksiądz Andrzej Dymer. O jego śmierci poinformowano dziś, ale wcześniej mogliśmy obejrzeć dokument TVN-u, w którym pokazano jak ksiądz przez 25 lat unikał w zasadzie jakiejkolwiek odpowiedzialności za czyny pedofilskie, które popełnił. Można powiedzieć, że najdłuższy, nawet nie proces, ale właściwie najdłuższe takie postępowanie związane z czynami pedofilskimi w historii polskiego Kościoła i chyba Polski polskiej praworządności. Zachowując szacunek dla śmierci i osoby zmarłej, nie sposób spytać - dlaczego mamy takie sytuacje, że przez 25 lat księża unikają jakiejkolwiek odpowiedzialności za czyny pedofilskie? I to zarówno ze strony Kościoła, jak i państwa polskiego, i polskiego prawa. To musielibyśmy znowu powtórzyć mnóstwo zdań, słów, które już padły, tak, odnoszące się do tego zjawiska oporu, jaki jest głęboko osadzony w strukturach władzy Kościoła i w sposobie sprawowania władzy przez osoby odpowiedzialne w Kościele. Tu już bardzo wiele powiedziano i myślę sobie, że nie ma sensu tego powtarzać, bo my to już wszyscy wiemy. Teraz jest czas na co innego. Teraz jest czas na przykład na to, żeby jeśli ta sprawa, o której wszyscy wiedzieli, była wciąż traktowana jako sprawa, która może nie wybuchnie, tak, może nam nie przyniesie szkody, to znaczy, że myślenie części hierarchów jeszcze się nie zmieniło, a to znaczy, że oni już w tym momencie wypadają z gry. Jedyne uczciwe postawienie sprawy i postępowanie w tej chwili powinno być takie, że Episkopat podaje się do dymisji i mówi wyraźnie: przepraszamy, nie daliśmy rady, niech nas w tym momencie papież zweryfikuje. Bo skoro wszyscy wiedzieliśmy o tej sprawie i ktokolwiek z Episkopatu łudził się, że ta sprawa nie wyjdzie na jaw, że nie stanie się sprawą dyskusji publicznej, no to znaczy, że ci hierarchowie, ci biskupi mają trudności z rozpoznawaniem świata, który ich otacza i spraw, które się w nim dzieją - tak delikatnie powiem. Ja mogę tylko apelować o coś takiego w tym momencie, że ja naprawdę szanuję urząd biskupa. Ja naprawdę wierzę w to, że biskup w Kościele jest osobą ważną i centralną, jeśli potrafi sprawować swój urząd. Natomiast chciałbym zaapelować do księży biskupów w ten sposób: kochani, ja nie jestem człowiekiem idealnym. Bardzo często obruszacie się z tego powodu, że ja was krytykuję. Ja nie jestem żadną chodzącą doskonałością, mam też swoje błędy i swoje grzechy na sumieniu. Ale kochani księża biskupi, nie odbierajcie mi nadziei i wiary w to, że w prostocie serca można żyć Ewangelią, bo ja tą Ewangelią chcę żyć. Nie odbierajcie mi tego przez swoje decyzje, swój sposób postępowania. Ja rozumiem, że ten apel jest wystosowany do Episkopatu, ale może trzeba go skierować dalej, trzeba go skierować do Watykanu i powiedzieć: drogi papieżu Franciszku, już koniec, po prostu koniec zabawy w chowanego, czas po prostu wkroczyć z butami i podziękować biskupom i polskim hierarchom kościelnym, i wprowadzić jakiś, nie wiem, zarząd komisaryczny, można powiedzieć językiem politycznym. To w Kościele akurat niespecjalnie jest możliwe, właśnie ze względu na ukształtowaną strukturę władzy i kulturę jej sprawowania. Ja jeszcze raz, bo przy innych okazjach o tym mówiłem, powtórzę: podjęliśmy od ponad dwóch miesięcy takie bardzo ważne wyzwanie, działanie - to się nazywa Kongres Katoliczek i Katolików. Tutaj pracujemy bardzo ostro i bardzo ciężko nad tym, żeby stworzyć świecką alternatywę - nie alternatywę, przepraszam - świeckie ramię Kościoła. Czyli twór kościelny złożony z ludzi świeckich, który byłby partnerem do dyskusji i wspólnego podejmowania decyzji z biskupami. Do tego dążymy, bez tego rodzaju... No ale to cały czas będzie pewnego rodzaju organ doradczy, a nie organ decyzyjny. Nie, nie, nie, panie redaktorze, nie, nie, nie. Właśnie my nie chcemy organu doradczego. Tylko tak jak wyraźnie powiedziałem - świeccy na mocy chrztu mają prawo decydować o losach Kościoła i trzeba ich do tego dopuścić.
d2jecbf
d2jecbf
Więcej tematów