Jechali z Sebastianem M. Stanęli przed sądem
Przed sądem w Piotrkowie Trybunalskim toczy się proces Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1 we wrześniu 2023 roku. Zeznania złożyli pasażerowie jadący z oskarżonym.
W czwartek swoje zeznania w tej sprawie złożyli świadkowie, którzy podróżowali z oskarżonym. Patryk K. i Arkadiusz N., opowiadali o chwili wypadku. Patryk K. wspomniał, że słyszał krzyk Sebastiana chwilę przed zderzeniem.
- To była moja pierwsza podróż z Sebastianem. Charakterystyczne, że czułem taki spokój, który został zakłócony przez krzyk Sebastiana. Krzyknął "O, k…!" i zaraz poczułem uderzenie. Nie wiem, jak doszło do tego wypadku. Nie pamiętam. Ale wydawało mi się, że to trwało bardzo długo od zderzenia do zatrzymania auta - zeznał świadek.
Zeznania kolegów Sebastiana M.
Odpowiadając przed sądem zasłaniał się niepamięcią, ale potwierdził swoje wcześniejsze zeznania złożone w śledztwie, że po wypadku wysiadł z BMW o własnych siłach i z gaśnicą pobiegł do auta kia, ale po drodze usłyszał od świadków, że nie ma już po co iść.
Ziobro wróci do Polski? Politycy w Sejmie zdradzili, co myślą
W śledztwie Patryk K. zeznał też, że Sebastian M. od początku mówił, że kierujący drugim pojazdem (kia) wyjechał bezpośrednio przed BMW, nie dając możliwości uniknięcia zderzenia.
Arkadiusz N., pasażer z tylnego fotela BMW przyznał, że nic nie pamięta, bo był wtedy pod wpływem alkoholu. - Z opowieści kolegów wiem, że po zderzeniu przeleciałem z tylnego fotela do przodu, a po zderzeniu z BMW kia spaliła się. Ludzie niestety też - zeznał świadek przed sądem.
Ponieważ zeznał, że nic nie pamięta, sędzia odczytała jego zeznania ze śledztwa. W nich też najczęściej pojawiały się odpowiedzi "nie pamiętam".
- Siedziałem z tyłu za kierowcą. Musieliśmy jechać lewym pasem, bo pamiętam barierki autostradowe po mojej lewej stronie. W pamięci mam slajdy, urywki, a później, że leżałem w karetce - zeznawał w śledztwie.
Dodał w zeznaniach, że z Sebastianem M. widział się następnego dnia.
- Powiedział mi wtedy, że jechał normalnie – z prędkością autostradową, a kia zajechała mu drogę i nic nie mógł zrobić. Z tego, co powiedział Sebastian, winny był kierowca kii - zeznał w śledztwie świadek. Dodał, że nie ma powodu, by nie wierzyć oskarżonemu, ale chciałby cofnąć tamten dzień, żeby w ogóle go nie było, bo zginęli ludzie.
Sąd przesłuchał także dwoje świadków, których Sebastian M. wyprzedził na autostradzie tuż przed tragedią. Zeznali, że wyprzedziło ich bardzo szybko jadące auto, a chwilę później wjechali na odcinek drogi zasypany częściami rozbitych samochodów i porozrzucanymi przedmiotami i zobaczyli auto odwrócone o 180 stopni, całe zajęte ogniem. - Płomienie były takie, że nawet nie dało się podejść - zeznali świadkowie.
Na kolejnym posiedzeniu 25 listopada sąd będzie przesłuchiwał kolejnych świadków w procesie Sebastiana M.
Do śmiertelnego wypadku doszło 16 września 2023 r. na autostradzie A1 w rejonie Piotrkowa Trybunalskiego. W zderzeniu zginęła trzyosobowa rodzina – rodzice i ich 5-letni syn. Zanim prokuratura zdołała przesłuchać Sebastiana M., ten wyjechał za granicę. Został zatrzymany w Dubaju i wydany Polsce w maju br. Od tego czasu przebywa w areszcie tymczasowym. Za spowodowanie śmiertelnego wypadku Sebastianowi M. grozi kara do 8 lat więzienia