Kirby: Stany utrzymywały stały kontakt z Rosją podczas buntu
Przedstawiciel Rady Bezpieczeństwa Narodowego Białego Domu poinformował, że Stany Zjednoczone utrzymywały bezpośredni kontakt z Rosją podczas niedawnego buntu zorganizowanego przez Prigożyna. John Kirby powstrzymał się jednak od komentarza na temat ostatnich wydarzeń.
27.06.2023 | aktual.: 27.06.2023 09:39
Kirby w trakcie briefingu w Białym Domu wyraził nadzieję, że komunikacja między obydwoma krajami będzie kontynuowana. Według przedstawiciela Rady Stanom Zjednoczonym zależało na przekazaniu dwóch komunikatów Federacji Rosyjskiej. Pierwszy dotyczył ochrony amerykańskich dyplomatów, a drugi zapewniał o braku zaangażowania Stanów Zjednoczonych w wewnętrzne wydarzenia w Rosji.
Kirby dodał, że "Stany Zjednoczone były na bieżąco i utrzymywały kontakt z sojusznikami i partnerami, aby zapewnić, że wszyscy mają takie samo stanowisko i podchodzą do sytuacji z tej samej perspektywy".
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Na pytanie, czy Rosja odpowiadała w czasie rzeczywistym na kontakty ze Stanami Zjednoczonymi, Kirby odpowiedział, że USA niepokoi niestabilność w Rosji i że pojawiło się wiele pytań dotyczących sytuacji w tym kraju. Wyjaśnił też, że urzędnicy mogli prowadzić rozmowy w czasie rzeczywistym ze stroną rosyjską za pośrednictwem kanałów dyplomatycznych.
Kirby odmówił jednak udzielenia informacji na temat dokładnego charakteru wydarzeń w Rosji. W odpowiedzi na pytanie, czy był to bunt, próba zamachu stanu czy zbrojne powstanie, zachęcił do powstrzymania się od "nadawania etykiet" sobotniej sytuacji. Dodatkowo przedstawiciel Rady oświadczył, że nie ma obecnie żadnych sygnałów wskazujących na jakiekolwiek zmiany w systemie dowodzenia rosyjskimi siłami zbrojnymi.
Co wydarzyło się w Rosji?
Szef grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn domagał się usunięcia ze stanowiska rosyjskiego ministra obrony Siergieja Szojgu i szefa Sztabu Generalnego Walerija Gierasimowa, którzy - jak twierdził - dopuścili się próby "likwidacji" Grupy Wagnera.
Prigożyn wezwał do puczu i ruszył wraz z wagnerowcami na Moskwę, która zaczęła się fortyfikować. Choć nad krajem zawisło widmo wojny domowej, Prigożyn niespodziewanie wycofał się ze swojego planu, tłumacząc to "ryzykiem rozlewu krwi". Głos w tej sprawie po raz kolejny zabrał Władimir Putin, który "chciał wymusić ujawnienie się ludzi najbardziej lojalnych wobec Prigożyna" - czytamy w nowym raporcie ISW.
Czytaj także:
Źródło: Biały Dom, Ukrinform