Jak tłumaczyła BBC, liczebność ochrony nie stanowiła problemu; kłopotem była sama broń - Nigeryjczycy nie zgodzili się bowiem, by strażniczki ją zatrzymały.
To doprowadziło Kadafiego do furii. Zagroził powrotem do domu.
Przypadek sprawił, że mniej więcej w tym samym czasie na lotnisku przebywał prezydent Nigerii Olusegun Obasanjo. Rozwiązał spór, pozwalając strażniczkom - podobnie jak i funkcjonariuszom ochrony innych przywódców państw - na pozostawienie ośmiu pistoletów. Resztę arsenału złożono w libijskim samolocie rządowym.
Kadafi przyleciał do stolicy Nigerii w związku z odbywającym się tam szczytem państw Afryki i Ameryki Łacińskiej. Przywódca rewolucji libijskiej zawsze podróżuje w towarzystwie swoich strażniczek.