Trwa ładowanie...
Łukasz Mejza od marca jest posłem - od października jest też wiceministrem sportu. Jak sam o sobie mówi: uratował rząd Zjednoczonej Prawicy
Łukasz Mejza od marca jest posłem - od października jest też wiceministrem sportu. Jak sam o sobie mówi: uratował rząd Zjednoczonej Prawicy Źródło: FORUM, fot: RM

Jak Łukasz Mejza postanowił zarobić na cierpieniu

Firma Łukasza Mejzy obiecywała leczyć umierających na raka i stwardnienie rozsiane, chorych na Alzheimera, Parkinsona oraz inne nieuleczalne przypadłości. Obecny wiceminister sportu osobiście jeździł i przekonywał rodziców chorych dzieci, że terapia jego firmy je wyleczy. Cena wyjściowa - 80 tys. dolarów. Metoda, którą zachwalał, nie ma medycznego potwierdzenia. Ujawniamy dokumentację biznesu Łukasza Mejzy.

Share
  • Łukasz Mejza ze swoimi współpracownikami chciał zarabiać na zbiórkach i leczeniu ciężko chorych ludzi. Przekonywali, że oferują skuteczną terapię na wiele nieuleczalnych chorób.
  • W oficjalnych, firmowych folderach obiecywali leczenie w Ameryce Północnej, a w Polsce wsparcie medyczne po zabiegu. Chorymi miała zajmować się spółka Vinci NeoClinic. Według KRS wiceminister sportu nadal jest jej prezesem, choć firma zmieniła nazwę i adres.
  • Spółka Mejzy miała się zajmować organizowaniem w Polsce terapii "pluripotencjalnymi komórkami macierzystymi". To metoda uznawana przez lekarzy w Polsce i na całym świecie za niesprawdzoną i niebezpieczną. Pomysł nie wypalił.
  • Dotarliśmy do ludzi, którym przedstawiciele firmy obiecywali pomoc dla chorych dzieci. 
  • W ubiegłym tygodniu opisaliśmy część biznesów wiceministra sportu. Materiał pt. "Długi, wspólnicy zarzucający oszustwo, handel maseczkami i powoływanie się na wpływy. Oto tajemnice ministra Łukasza Mejzy" można przeczytać tutaj.

- Byli u mnie w drugiej połowie ubiegłego roku. We czterech. Moja Hania ma dystrofię mięśniową, a pan Mejza i ci inni zaczęli tłumaczyć, że istnieje szansa na wyleczenie córki - wspomina pani Patrycja z Trzcińska-Zdroju. - Zrobili mi nadzieję.

Mama 6-letniej Poli miała uzbierać 1,2 mln zł. Leczenia nie ma, została jej zmyślona faktura na 300 tys. dolarów.

Rodzina 6-letniej Poli wciąż prowadzi zbiórkę na jej leczenie. Środków szukają na własną rękę - dziewczynka jest podopieczną stowarzyszenia "Warto jest pomagać"
Rodzina 6-letniej Poli wciąż prowadzi zbiórkę na jej leczenie. Środków szukają na własną rękę - dziewczynka jest podopieczną stowarzyszenia "Warto jest pomagać"Źródło: Archiwum prywatne

Na podstawie dokumentów i opowieści oszukanych rodziców oraz byłych współpracowników Łukasza Mejzy opisujemy schemat działania ekipy wiceministra.

d444oz5

Zdjęcie ma podpis: "Szczęśliwy lekarz wspierający pozytywne dziecko chore na raka noszące chustę". W agencji fotograficznej kosztuje 63 dolary - dziś to około 263 zł. Lekarz i dziecko uśmiechają się z okładki folderu reklamowego firmy Łukasza Mejzy - nowego wiceministra sportu w rządzie Zjednoczonej Prawicy.

Hasło firmy Vinci NeoClinic brzmi: "Leczymy nieuleczalne". Opatrzony zdjęciem za 63 dolary folder reklamowy ma tytuł: "Materiał dla pacjenta. Pluripotencjalne komórki macierzyste i choroby nowotworowe"

Słowo wyjaśnienia: pluripotencjalne komórki macierzyste to te, które przekształcają się w każdą tkankę i narząd organizmu. Zaczynają swoją pracę już w zarodku człowieka. I można też je w tym momencie pozyskać. 

Przez 23 strony pacjent jest przekonywany, że komórki o trudnej nazwie są skuteczne w leczeniu praktycznie wszystkich odmian raka. Nowotwór piersi? Terapia działa. Rak płuc lub jelita grubego? Też. Białaczka? Owszem. Sprosta też nowotworowi prostaty, żołądka, szyjki macicy, pęcherza, jajników i jąder. Rak jelita grubego - przez niedbałość - pojawia się nawet dwa razy na liście leczonych schorzeń.

"Nasi pacjenci to w głównej mierze osoby, które cierpią na schorzenia uznawane do tej pory za nieuleczalne. (...) terapia Vinci NeoClinic łamie wszystkie bariery znane do tej pory w medycynie" - to fragment opisu przedsiębiorstwa na samym początku ulotki.

Źródło: WP, WP
Ulotka

Na ostatniej stronie jest numer telefonu do Łukasza Mejzy. Można dzwonić i umawiać się na leczenie. Cena leczenia: 80 tysięcy dolarów na start.

Jest też inny folder. Tytuł: "Materiały dla pacjenta. Pluripotencjalne komórki macierzyste i choroby neurologiczne". 

Na liście schorzeń, z którymi ma walczyć metoda Vinci NeoClinic, są autyzm, udar mózgu, choroby Alzheimera i Parkinsona, stwardnienie rozsiane, dystrofia mięśni (czyli ich powolny zanik), ma sobie radzić nawet z odbudową układu nerwowego.

d444oz5

Schemat jest ten sam. Przez 26 stron chory jest przekonywany, że bilet do jego zdrowia ma firma obecnego wiceministra. Na końcu numer telefonu do przedstawiciela firmy. Numer Łukasza Mejzy.

Trzecia ulotka jest dla seniorów. Obiecuje wieczną młodość. 

"Nasi pacjenci to w głównej mierze osoby, które wymagają od życia więcej i chcą dokonać niemożliwego". Na liście rzekomo rozwiązywanych przez terapię problemów są kłopoty ze wzrokiem i słuchem, a nawet sprawność seksualna. 

Źródło: WP, WP
Oto dwie kolejne ulotki firmy Łukasza Mejzy - Vinci NeoClinic. Tym razem są skierowane do osób z problemami neurologicznymi i seniorów

Mamy dowody, że udział w tworzeniu i kolportowaniu powyższych reklam brał osobiście wiceminister rządu Zjednoczonej Prawicy Łukasz Mejza. 

Vinci, czyli podbity

Mejza, według Krajowego Rejestru Sądowego, figuruje w siedmiu podmiotach gospodarczych. Polityk utrzymuje, że udziały w spółkach odsprzedał - nie ujawnia jednak komu i za ile. Na nasze pytania o te transakcje nie odpowiedział.

Cztery spółki, w których Mejza jest wspólnikiem lub prezesem, mają w nazwie słowo "Vinci". Z łaciny to "być podbitym" lub "przegrać".

Poniżej przegląd pomysłów Łukasza Mejzy, wszystkich spod logo "Vinci": 

Vinci Sport to firma z 3 kwietnia 2020 roku. Podstawowa działalność to roboty budowlane. Inna spółka - Vinci Eco Energy - zaczęła istnieć 14 stycznia 2021 roku. Miała zarabiać na rynku paneli fotowoltaicznych. Kolejny biznes - pod nazwą Vinci Work - powstał 26 maja 2021 roku. To miała być agencja pracy tymczasowej. 

Ale Mejza chciał się też sprawdzić w medycynie. Spółkę Vinci NeoClinic założył z Tomaszem Guzowskim. Biznes wystartował 17 lipca 2020 roku, a po niespełna siedmiu miesiącach zmienił nazwę na Mejza Business Group i siedzibę - na dom rodziców Mejzy. Numer w KRS jest ten sam.

Z metadanych plików reklamowych Vinci NeoClinic (czyli z wewnętrznych danych pliku, które zawierają informacje o dacie jego utworzenia) wiemy, że dokładnie 18 września 2020 roku o godzinie 19:34 powstał pierwszy folder dla pacjentów cierpiących na choroby neurologiczne. 

d444oz5

Dwa tygodnie później powstaje folder reklamowy, w którym firma Łukasza Mejzy zapewnia, że leczy nowotwory. 

Rekonstrukcja rządu. Wiemy więcej. Adam Bielan zdradza szczegóły

Stworzony 28 października folder dla seniorów pod hasłami "regeneracja" i "forever young" obiecuje m.in. regenerację mózgu, poprawę sprawności seksualnej, redukcję blizn oraz wydłużenie długości i jakości życia "nawet o 14 proc.". Na okładce ma zdjęcie zatytułowane "Starsza kobieta i mężczyzna biegający, wykonujący ćwiczenia fitness". Do kupienia w agencji fotograficznej za jedyne 79 dolarów (ok. 330 zł).

Fragment folderu: "Doświadczenie tysięcy przypadków, które zwyciężyły, pomimo wystawionego przez lekarzy wyroku, świadczy o wpływie, jaki mają na organizm pluripotencjalne komórki macierzyste. To właśnie sprawia, że Vinci NeoClinic łamie bariery znane do tej pory".

Według oferty za 80 tys. dolarów pacjent dostawał przelot do San Diego, transport na miejscu, opiekuna oraz noclegi. W cenie jest też sama terapia - mająca polegać na wlewach dożylnych.

Na końcu folderu znów znajdujemy numer telefonu do Łukasza Mejzy. Ten sam, który znaleźliśmy w ulotce nieistniejącej fabryki maseczek, opisanej w poprzednim tekście o wiceministrze. Tego samego używał, gdy chciał działać przy panelach słonecznych (z oczywistych powodów w pokazywanych tu materiałach go częściowo zakrywamy).

Vinci NeoClinic
Na ostatnich stronach folderów można znaleźć numer do Łukasza Mejzy Źródło: WP, fot: WP

Obecny wiceszef resortu sportu był zatem - w biznesie, którego był prezesem - nie tylko kontaktem dla pacjentów, ale również - co wykażemy dalej - sam aktywnie szukał chętnych do skorzystania z terapii. W tym przedsięwzięciu miał jednak partnera.

d444oz5

Tomasz, czyli cud medyczny

Łukasz Mejza nie chce rozmawiać z Wirtualną Polską o tych biznesach. 

O początkach Vinci NeoClinic opowiedział nam jego wspólnik w tym biznesie - Tomasz Guzowski. W pierwszej rozmowie stwierdził, że jego firma z wiceministrem sportu powstała tylko na papierze. Zarzekał się, że nie prowadziła żadnej działalności. 

Gdy udowodniliśmy, że spółka jednak działała, zdecydował się opowiedzieć o kulisach Vinci NeoClinic. Potwierdził swoje słowa w wiadomościach, by po kilkunastu godzinach znów zmienić zdanie. "Żyjemy w trudnym kraju religijnym i artykuł o tej metodzie (której dotyczyła działalność firmy Vinci NeoClinic - red.) jest bardzo nieetyczny i wiąże się z trudnościami" - napisał. 

Czego przestraszył się wspólnik Łukasza Mejzy?

Tomasz Guzowski jest 37-letnim przedsiębiorcą z Zielonej Góry. Jego historia znajduje się w folderach reklamowych firmy. Są tu jego zdjęcia podczas jazdy na koniu i udzielania wywiadów w lokalnych mediach. Był dowodem, że niemożliwe nie istnieje. Nazywany jest "ambasadorem" Vinci NeoClinic. Brak za to informacji, że był też wspólnikiem w tej spółce.

"Jego problemy zdrowotne rozpoczęły się w 2012 roku. (...) Kiedy pewnego dnia poczuł zwykłe sztywnienie nogi, jeszcze nie wiedział, że jest to preludium do śmiertelnie groźnej choroby (...). Historia Tomasza Guzowskiego jest dzisiaj rozpatrywana w kategoriach medycznego cudu" - czytamy w folderze - tym opatrzonym zdjęciem dziewczynki chorej na raka. 

Adrenoleukodystrofia, na którą cierpi Guzowski, to śmiertelna choroba genetyczna. Niszczy komórki nerwowe w mózgu. Lekarze są wobec niej bezradni. Kilka lat temu jeden ze znajomych polecił Guzowskiemu klinikę medycyny alternatywnej w Meksyku. - Byłem tam trzy razy, ostatnio we wrześniu 2020 r. - mówi. I podkreśla, że turnusy bardzo mu pomogły.

Jak opowiada w rozmowie z WP, po jednym z pobytów w Ameryce Północnej spotkał Łukasza Mejzę. Poznali się kilka lat wcześniej przez wspólnego znajomego, ale Guzowski nie precyzuje kiedy, przez kogo i w jakich okolicznościach.

d444oz5

- Jak wróciłem z jakąś poprawą z Meksyku, to Mejza stwierdził, że warto coś takiego zrobić w Polsce. Promować tę metodę, bo w Polsce jest ona zabroniona, ale warto, żeby ludzie się o niej dowiedzieli. A potem może wykorzystamy to np. do sprzedaży kosmetyków lub tego typu rzeczy. Że będziemy mówili o terapii genowej, że będzie można leczyć choroby nieuleczalne - opowiada Guzowski.

"Zanim zabije serduszko, wyciągamy komórki"

Na czym polega metoda stosowana przez meksykańską klinikę? Najpierw posłuchajmy wersji Tomasza Guzowskiego: 

- To terapia komórkami pluripotencjalnymi, czyli embrionalnymi. Jak to działa? To coś a’la in vitro. Jest jajeczko od kobiety, jest nasienie mężczyzny. Jest to ze sobą łączone i jest robione coś a’la ciąża. Przed 15 dniem, zanim zabije serduszko, są komórki wyciągane. Powiedzmy jest wyciągane 200 komórek. Są kładzione na płytkę Petriego, mnożone, łączone z osoczem i wlewane. Wlewane w krwioobieg. Powoduje to to, że z tych komórek stworzyłaby się każda część naszego organizmu, czy to wątroba, czy to palec, czy mózg. W tym momencie te komórki znajdują sobie to, co jest uszkodzone. U mnie uszkodzone są neurony w mózgu. I dzięki tej terapii odczułem realną poprawę - opowiada Guzowski. 

W tym miejscu uwaga - 11 minut po przesłaniu wypowiedzi do autoryzacji - Guzowski odesłał wiadomość; "Dobrze tylko dwie mikro poprawki. Mrożone -> mnożone, produkcji kosmetyków -> sprzedaży kosmetyków". 

A co o terapii z Meksyku mówią lekarze?

- Żadna szanująca się klinika i żaden odpowiedzialny lekarz nie będzie przekonywał, że terapią komórkami macierzystymi jest w stanie dziś skutecznie wyleczyć szereg różnych chorób, od problemów neurologicznych, przez uszkodzenia rdzenia kręgowego po nowotwory. Nie ma na to dowodów naukowych. Owszem, komórki macierzyste mają ogromny potencjał. Potencjał w przyszłości to jednak nie są terapie działające w teraźniejszości - mówi Wirtualnej Polsce prof. Józef Dulak, ekspert Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. To najbardziej znany i szanowany w Polsce ekspert ds. komórek macierzystych. 

- Należy podkreślić, że nie ma jeszcze żadnej zarejestrowanej i dopuszczonej do powszechnego stosowania terapii z wykorzystaniem komórek pluripotencjalnych - mówi jednoznacznie. 

- Nie ma leku na wszystkie choroby, nie są nim na pewno komórki macierzyste. Często jest to tylko wabik, chwyt reklamowy. Są pokazywane jako woda święcona, mityczny Święty Graal w jednym, czyli sposób na wyleczenie każdej choroby. Niestety nie jest tak, że wstrzykniemy pacjentowi do krwi komórki macierzyste i one magicznie powędrują tam, gdzie byśmy chcieli i leczą to, co byśmy chcieli - dodaje. 

Mówi wprost: wstrzykiwane w organizm nieprzygotowane (w języku medycznym niezróżnicowane) komórki pluripotencjalne mogą utworzyć guzy, czyli tak zwane potworniaki. - Takie zabiegi mogą być wyjątkowo niebezpieczne dla pacjenta - mówi.

I w krytycznej ocenie nie jest odosobniony. - Komórki macierzyste są w fazie badań przedklinicznych. Popieranie zbiórek na terapię bez badań klinicznych na ludziach uważam za niezasadne i niebezpieczne - stwierdza w korespondencji z Wirtualną Polską prof. Dorota Sands, kierownik Zakładu i Kliniki Mukowiscydozy w Instytucie Matki i Dziecka. 

- Ta terapia jest na etapie badań przedklinicznych. Zanim będzie mogła zostać bezpiecznie zastosowana u pacjentów, trzeba rozwiązać liczne problemy - mówi Wirtualnej Polsce prof. Henryk Mazurek z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc. A te problemy to wiarygodność i bezpieczeństwo. 

Źródło: WP, WP
A tak wyglądała ulotka, którą firma Vinci NeoClinic chciała wysyłać do lekarzy

Jak znaleźć chore dziecko

Ani Łukaszowi Mejzie, ani Tomaszowi Guzowskiemu nie przeszkadza, że lekarze nie pozostawiają suchej nitki na chwalonej przez nich metodzie prosto z Meksyku (choć w folderze Meksyk się nie pojawia ani razu).

Wracamy do 2020 roku. Vinci NeoClinic zaczyna się rozkręcać. Jak potwierdzają byli współpracownicy Mejzy, za projekt bezpośrednio odpowiada Franciszek Przybyła - prawa ręka Mejzy. Kim jest?

- To doradca wizerunkowy i autor tekstów reklamowych Łukasza. Pisze mu przemówienia - relacjonują byli pracownicy biura Mejzy. 24-latek z Zielonej Góry na stronach Sejmu figuruje jako asystent społeczny posła Mejzy. Z kolei według KRS, Przybyła to m.in. prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Osób Z Chorobą Parkinsona. 

Stowarzyszenie nie ma ani strony, ani profilu w mediach społecznościowych. Nie ma śladu po jego działalności, a w jego komisji rewizyjnej zasiada partnerka Przybyły - Marcelina Rafińska. I do niej, i do stowarzyszenia jeszcze wrócimy. 

Ekipa Mejzy pracowała w biurze przy ulicy Kupieckiej w Zielonej Górze. To centrum miasta. Po działalności firmy dziś nie ma tam śladu. - To były w sumie chyba cztery pokoje, plus biuro Łukasza. Warunki średnie. Bywało, że musieliśmy używać własnego internetu - opowiadają byli współpracownicy.

Zielona Góra
Tu miała się mieścić siedziba firmy Vinci NeoClinic Źródło: WP, fot: WP

W grupie pracowników przypisanej do Vinci NeoClinic działały przeważnie cztery osoby. Wirtualna Polska ma ich dokładne dane.

Wspólna praca w firmie odbywała się za pomocą udostępnianych poszczególnym osobom folderów na internetowym dysku Google Drive. WP posiada dowód, że dostęp do folderów oraz zaproszenia do współtworzenia materiałów wysyłał sam Łukasz Mejza (a na pewno ktoś z dostępem do jego skrzynki pocztowej). A tam były m.in. materiały reklamowe Vinci NeoClinic oraz dane potencjalnych klientów. Mówiąc wprost: Mejza inicjował prace nad materiałami firmy i kontrolował do nich dostęp. 

- Pracowaliśmy jak handlowcy - mówi nasz pierwszy rozmówca. - Siadałem do Facebooka i szukałem stron rodzin chorych dzieci. Wpisywałem np. "porażenie mózgowe" i dzwoniłem po kolei. Wysyłaliśmy setki, jak nie tysiące wiadomości. Łukasz Mejza co jakiś czas pytał, jak nam idzie - mówi kolejny były współpracownik.

- Naszym zadaniem było wyciągnąć dokumentację medyczną dziecka, przetłumaczyć ją na język angielski i wysłać do Meksyku, żeby nam powiedzieli, czy dziecko się kwalifikuje do leczenia. Tłumaczenie dokumentacji robiło się albo internetowym tłumaczem, albo pomagał w tym kolega studiujący filologię angielską na pierwszym roku - mówi kolejny nasz rozmówca niegdyś współpracujący z Mejzą. 

- Rodzicom dzieci nie mówiliśmy, że chodzi o leczenie w Meksyku i nie wskazywaliśmy, w której klinice, bo by nas ominęli i sami pojechali. Ludzie reagowali sceptycznie, ale niektórzy zgadzali się na spotkanie. Wtedy wkraczał Franek albo sam Łukasz - mówi kolejny informator. 

W naganianiu klientów do Vinci NeoClinic miała pomóc siatka 21 stowarzyszeń, które między 16 stycznia a 17 marca 2020 r. zarejestrowali asystenci społeczni Mejzy: Paweł Ciołka oraz Jakub Zgoła. 20-letni Ciołka jest prezesem osiemnastu z nich. W pozostałych zasiada w komisji rewizyjnej, a jako prezes figuruje Zgoła. We władzach jest też Marcelina Rafińska, wspomniana wcześniej partnerka Przybyły i również asystentka Łukasza Mejzy. 

Wirtualna Polska posiada też dokumenty, z których wynika, że rodzice chorych dzieci mieli podpisywać umowy ze stowarzyszeniami Ciołki i przekazywać im prawa do prowadzenia zbiórek. Do tego wykorzystywane było m.in. Stowarzyszenie Medycyna Przyszłości. 

Źródło: WP, WP
Takie umowy do podpisania otrzymywali rodzice chorych dzieci

Żadne ze stowarzyszeń - m.in. Ogólnopolskie Stowarzyszenie Osób Chorych na Stwardnienie Rozsiane, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Osób Chorych na Raka Wątroby, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Chorób Nerek, Stowarzyszenie Profilaktyki i Leczenia Raka Szyjki Macicy i wiele innych - nie ma nawet strony internetowej. Co więcej, nie ma też śladu po jakiejkolwiek ich działalności.

- Miały wyszukiwać i naganiać chorych na rzadkie choroby do naszej działalności. Ale nic z tego nie wyszło. Miał się tym zająć Paweł Ciołka, ale przerosło go to zadanie - mówi jeden z byłych współpracowników Łukasza Mejzy. 

Mejza robi nadzieję 

Dotarliśmy do rodzin chorych dzieci, u których w domu, by namawiać na terapię, zjawili się ludzie wiceministra i sam Łukasz Mejza. Pani Anita wychowuje czteroipółletniego Maćka. Dziecko ma mózgowe porażenie dziecięce i padaczkę. 

- Zadzwonili w ubiegłym roku. Twierdzili, że trafili do mnie przez profil w mediach społecznościowych. Obiecywali, że załatwią leczenie Maćka, zorganizują zbiórkę. Początkowo się zgodziłam. Potem skonsultowałam to z lekarzami, a dla nich to było dziwne. W dodatku przedstawiciele fundacji Siepomaga.pl odradzili nam współpracę z nimi - wspomina pani Anita. 

Nie pamięta nazwisk ludzi, którzy byli u niej w domu. Na zdjęciach rozpoznaje od razu Franciszka Przybyłę. Przy zdjęciu Łukasza Mejzy się zastanawia. - Nie wiem czy ten pierwszy (Łukasz Mejza - red.) nie był obecny na wideo rozmowie na samym początku, ale pewna nie jestem - przyznaje.

Żadnych wątpliwości nie ma za to pani Patrycja, mama Hani z Trzcińska Zdroju. 

- Po długim namyśle podziękowałam i napisałam, że nie jestem zainteresowana. Pokazywali mi w laptopie różne rzeczy na temat tej terapii, ale ja nie byłam potem w stanie nic znaleźć na jej temat. W dodatku nie chcieli powiedzieć, co to za klinika - mówi.

Wtedy zdała sobie sprawę, iż "nie ma do czynienia z poważnymi ludźmi". - Po kilku dniach znowu zadzwonił ktoś od nich i zaczął od tych samych obietnic. Powiedziałam, że przecież już u mnie byli i rozmawialiśmy. Zmieszał się i bez słowa odłożył słuchawkę - opowiada pani Patrycja. Firmie nie zaufała. - Dobrze, że się nie zdecydowałam - kończy kobieta. 

Nasi rozmówcy podkreślają, że do chorych jeździł też Tomasz Guzowski. Ten sam, który twierdził, że Vinci NeoClinic istniało tylko na papierze. 

Pani Katarzyna, matka dziewczynki chorej na postępującą padaczkę, w ostatniej chwili wycofała się z podpisania umowy z Vinci NeoClinic. Wspomina, że zapytała o podwójną rolę Tomasza Guzowskiego. - Zobaczyłam go w folderze jako zadowolonego pacjenta, a potem sprawdziłam, że jest wspólnikiem w tej firmie. Nikt nie potrafił mi tego wytłumaczyć - wspomina kobieta. I dodaje, że ludzie od Mejzy bardzo namawiali ją na spotkanie, ale nie potrafili wysłać jej kosztorysu leczenia. 

Niestety nie wszystkim rodzicom od razu zapaliła się czerwona lampka. W przypadku 6-letniej Poli człowiek rzekomo wyleczony przez firmę wiceministra sportu, czyli jego wspólnik Guzowski, odegrał kluczową rolę. 

- Każdego dnia będę walczyć o oddech i uśmiech mojego dziecka. Jednak zaufaliśmy niewłaściwym osobom - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Paulina Materna. Przekonuje, że pomóc jej i jej córce Poli miała właśnie spółka wiceministra sportu. Jest gotowa tę historię powtórzyć przed sądem. I zastanawia się, czy nie złożyć zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. 

Córka pani Pauliny choruje na mukowiscydozę. To choroba genetyczna - powoduje uszkodzenia płuc, przewodu pokarmowego i układu rozrodczego. Nie ma na nią lekarstwa, są tylko leki przedłużające życie i poprawiające codzienność. Jesienią ubiegłego rok matka uruchomiła akcję w serwisie Zrzutka.pl. Cel: 5 tys. zł na leczenie. 

Tam znaleźli ją ludzie Mejzy. Dokładnie 30 września 2020 roku odezwał się Franciszek Przybyła. "Pani Paulino, piszę w związku ze zbiórką na leczenie pani córki, Poli. Liczę, że mógłbym pomóc. Czy mogę prosić o bezpośredni numer telefonu do Pani?" - napisał. 

W ciągu kilku tygodni doszło do spotkania. - Podczas rozmowy Franciszek Przybyła przedstawił się jako przedstawiciel spółki Vinci NeoClinic, jako jej pracownik. Jestem tego pewna na 100 proc. - pierwszy raz usłyszałam o tej firmie właśnie na tym spotkaniu. Powiedział mi, że (spółka - red.) organizuje akcje charytatywne dla swoich podopiecznych, pomaga im zbierać pieniądze, wysyła ich na terapię na całym świecie. Franciszek Przybyła na miejscu pojawił się z Tomaszem Guzowskim, którego przedstawił jako podopiecznego firmy - opowiada matka. 

Rozmowa o pieniądzach? Nie było takiej. - Oni nie powiedzieli, ile za to wszystko będą chcieli, ja o to nie pytałam. Miałam świadomość, że pewnie coś dla siebie z tego zostawiają, ale ważniejsza dla mnie była możliwość leczenia córki - opowiada. Z rozmowy wnioskowała, że firma ma wielu podopiecznych. I dorosłych, i dzieci. Nazwiska nie padły. 

Jedynym przykładem był obecny na spotkaniu Tomasz Guzowski. 

"Nie płać ZUS i załóż z nami firmę w USA" 

Pani Paulina nie została wtedy poinformowana, że Guzowski był wspólnikiem i członkiem zarządu Vinci NeoClinic. Późniejsze kontakty firmy Łukasza Mejzy z rodziną Poli ograniczały się wyłącznie do wiadomości i telefonów wysłanych przez Franciszka Przybyłę oraz Tomasza Guzowskiego. 

Organizacja zbiórek i leczenia szła im opornie. Wymówką i wyjaśnieniem przewlekłości była pandemia koronawirusa, która miała utrudnić wyjazdy poza Polskę. Temat wrócił dopiero na przełomie maja i czerwca 2021 roku, po blisko siedmiu miesiącach. Wtedy Tomasz Guzowski wręczył kobiecie rachunek wystawiony przez firmę Vinci NeoClinic.

Jednak nie tą zarejestrowaną przy ulicy Kupieckiej w Zielonej Górze, ale Vinci NeoClinic LLC z USA, którego siedzibą jest niewielki domek pośrodku pola w miasteczku Cheyenne w amerykańskim stanie Wyoming. To stan uchodzący za raj podatkowy. Amerykańska "bliźniaczka" Vinci NeoClinic powstała 7 miesięcy przed zarejestrowaniem spółki Mejzy i Guzowskiego w Polsce. Kto ją założył? Nie wiadomo.

Sprawozdanie roczne amerykańskiej spółki Vinci NeoClinic
Sprawozdanie roczne amerykańskiej spółki Vinci NeoClinic Źródło: WP, fot: WP

Amerykańską spółkę obsługiwała "Kancelaria Wyoming" - przedsiębiorstwo zajmujące się oficjalnie pomocą w zakładaniu biznesów za oceanem. Reklamuje się wprost: "Nie płać ZUS i załóż z nami firmę w USA" oraz "Właściciel/udziałowiec i Manager spółki mogą być całkowicie anonimowi". 

"W trosce o ochronę i bezpieczeństwo klientów nie udostępniamy żadnych informacji osobom nieupoważnionym" - odpisał nam przedstawiciel kancelarii, gdy zapytaliśmy o zleceniodawców Vinci NeoClinic. 

Siedziba firmy Vinci NeoClinic LLC
Siedziba firmy Vinci NeoClinic LLCŹródło: Google Maps, fot: Google Maps

O związku Łukasza Mejzy z firmą w USA mówi nam jednak dwóch byłych i bliskich współpracowników wiceministra sportu. 

- Pod koniec 2019 roku pokłóciliśmy się z Łukaszem Mejzą, mieliśmy dość jego podejścia do ludzi i ciągłego kręcenia. Próbował nas przekonać, żebyśmy przy nim zostali. Roztaczał przed nami wizję wejścia w biznes medyczny. Mówił, że powstanie w tym celu spółka w USA - mówią nam zgodnie dwaj byli współpracownicy wiceministra. 

Amerykańska tajemnica

Wróćmy do dokumentu, który matka chorej Poli dostała od Tomasza Guzowskiego. Jest to faktura opiewająca na kwotę 300 tys. dolarów, czyli blisko 1,2 mln zł. Są tu szczegóły leczenia, kosztorys oraz dane córki. Jest też adres wystawiającego fakturę - domek na prerii w Wyoming. 

Źródło: WP, WP
Najpierw 170 tys. dolarów, później 130 tys. dolarów miała zapłacić mama 6-letniej Poli za jej leczenie

Na dokumencie widnieje też meksykańska klinika Hino Medical Center. Miała prowadzić terapię - nie w USA, a w Meksyku. 

Guzowski poinformował Paulinę Maternę, że wkrótce ruszą ze zbiórką na całą kwotę na portalu Siepomaga.pl. To największy tego typu serwis w kraju, działa od 10 lat i pozwolił zebrać już blisko 1,5 mld zł na pomoc. 

Ale Siepomaga.pl zamiast zgody na zbiórkę dla Poli 2 czerwca 2021 r. rozsyła do lekarzy i fundacji zajmujących się mukowiscydozą alert - ostrzega wszystkich przed leczeniem w klinice Hino Medical Center.

"Leczenie pluripotencjalnymi komórkami macierzystymi oferowane pacjentom chorym na mukowiscydozę w Meksyku nie mieści się w standardach postępowania terapeutycznego w mukowiscydozie, nie jest zarejestrowanym badaniem klinicznym leczenia mukowiscydozy z udziałem pacjentów, może się wiązać z bardzo poważnym ryzykiem skutków ubocznych" - piszą przedstawiciele Siepomaga.pl.

Taki alert rozsyłał serwis do osób zaangażowanych w leczenie mukowiscydozy w Polsce
Taki alert rozsyłał serwis do osób zaangażowanych w leczenie mukowiscydozy w PolsceŹródło: WP, fot: WP

Odmowa uruchomienia zbiórki nie studzi zapędów firmy. Rozpoczyna się szukanie lekarzy, którzy wystawią terapii pozytywną rekomendację. Guzowski sam napisał treść takiego listu, który lekarz miałby tylko podpisać. Nikt nie podpisał. 

Pod koniec czerwca, już po informacjach z SiePomaga.pl, u matki Poli pojawia się znów Franciszek Przybyła. I przynosi do niej pierwszą i jedyną papierową umowę. Tym razem jednak dbać o nią i jej dziecko ma nie firma Vinci NeoClinic, a New Healthcare Medical Group. W tej udziałowcami są sam Przybyła i Tomasz Gaszyński, czyli były menedżer polskiego żużlowca Tomasza Golloba. Z informacji WP wynika, że New Healthcare Medical Group wysyłało też kosztorys leczenia do innych osób. Podniosło też cenę terapii - do 85 tys. dolarów.

Najpierw 80 tys. dolarów, później 85 tys. dolarów miała kosztować terapia w Meksyku. To kosztorys wysłany do rodziny 10-letniej dziewczynki, chorej na padaczkę
Najpierw 80 tys. dolarów, później 85 tys. dolarów miała kosztować terapia w Meksyku. To kosztorys, który później był wysłany do rodziny 10-letniej dziewczynki, chorej na padaczkęŹródło: WP, fot: WP

Umowa jest, zbiórki nie będzie

O tym, że mają pomagać Poli z Polski, nic nie wiedzieli lekarze z Meksyku. Twórca placówki - dr Michael Hino - w korespondencji z Wirtualną Polską pisze jasno i wyraźnie: "Nie wiem kim jest Pola Materna".

Hino przekonuje, że nie wie też nic o firmie Vinci NeoClinic ze stanu Wyoming. "Nie znam żadnej firmy w Stanach Zjednoczonych, która zbierała pieniądze od pacjentów, którzy zostali skierowani do mojej placówki". Pytaliśmy o to, czy kiedykolwiek współpracował z takimi spółkami jak - Vinci Neo Clinic, Mejza Business Group i Vinci Neo Clinic LLC ze Stanów Zjednoczonych.

W korespondencji z Wirtualną Polską dr Michael Hino potwierdza, że Guzowski jest jego pacjentem. "Wysłał mi e-maila o pacjentach w Polsce, którzy szukają zabiegów na wiele schorzeń" - przekazał lekarz. Dr Michael Hino poinformował swojego pacjenta o tym, że o niego pytaliśmy. 

Zbiórka, której nie chciało uruchomić Siepomaga.pl, powstała w innym miejscu. Od czerwca do września tego roku Franciszek Przybyła organizował licytacje na rzecz Poli. Stworzył grupę w mediach społecznościowych, moderował ją. Na koncie zamiast 1,2 mln zł było jednak niewiele ponad 50 tys. zł. Więc temat się skończył. Tak jak i pomoc, wiadomości, zainteresowanie. Zostały nieodebrane telefony.

Administratorem strony o chorobie Poli wciąż jest Franciszek Przybyła.

Pani Paulina rozkłada ręce: - Kontakt z ludźmi od pana Mejzy się urwał. Teraz już działamy sami, a ja nie wiem, co mam powiedzieć ludziom, którzy nam pomagali. Jak mam wyjaśnić, że zbierałam 1,2 mln zł, a teraz już nie zbieram? Może to i dobrze, że nie było tych pieniędzy, bo sama nie wiem, co by z tego wyjazdu było - mówi.

Czy ludzie pracujący dla Vinci NeoClinic dobrze zarabiali na pracy dla Łukasza Mejzy? Przekonują, że nie dostali ani grosza. - Mówili nam "coś dostaniecie", ale nic nie dostaliśmy do dziś - odpowiadają zgodnie byli współpracownicy wiceministra sportu.

Kolejna faktura wystawiona przez amerykańskie Vinci NeoClinic - tym razem na 87 tys. dolarów
Kolejna faktura wystawiona przez amerykańskie Vinci NeoClinic - tym razem na 87 tys. dolarówŹródło: WP, fot: WP

Znikająca klinika posła Mejzy

Dziś po medycznej firmie Łukasza Mejzy nie ma już śladu. A przynajmniej ktoś zrobił wiele, żeby takiego nie było. Usunięta została strona internetowa. Ktoś, kto to zrobił, zadbał też o to, żeby w sieci nie pozostała żadna jej kopia. Wyczyszczone są media społecznościowe, a komentarze na blogach zostały usunięte. 

- Chorych przestaliśmy szukać chyba jakoś w lutym. Przyszedł któryś z chłopaków od Łukasza i powiedział, że teraz przerzucamy się na fotowoltaikę. A część z nas zajęła się szukaniem pracowników dla agencji pracy - wspomina były pracownik. W ten sposób umarło Vinci NeoClinic, a narodziły się Vinci Eco Energy i Vinci Work. Na stronie tej pierwszej do niedawna widniał ten sam numer do Łukasza Mejzy, który znajdujemy w folderach Vinci Neo Clinic.

Strona firmy Vinci Eco Energy.
Strona firmy Vinci Eco Energy.Źródło: WP, fot: WP

- Trzeba mu przyznać, że opanował sztukę perswazji i manipulacji ludźmi do perfekcji. Pracowaliśmy z kolegami przez dziewięć miesięcy po siedem-osiem godzin bez żadnego wynagrodzenia i nie narzekaliśmy - stwierdza z przekąsem były współpracownik. I śmieje się na wspomnienie porannych łączeń video z Łukaszem Mejzą.

- Mieliśmy takie odprawy codziennie. Mówił, że jesteśmy zajebiści, że robimy super rzeczy, że jesteśmy super zespołem. Wszystko, żeby odwrócić uwagę od wypłat. Cóż jaki kraj, taki "Wilk z Wall Street" - gorzko kończy mój rozmówca. 

Najwierniejsi ludzie Mejzy wciąż zarabiają na szkoleniach fundowanych z dotacji unijnych.

Sam Mejza w poniedziałek wydał oświadczenie. Nie odniósł się merytorycznie do naszego poprzedniego tekstu. Zapowiedział jedynie "stosowne kroki prawne".

We wtorek o godz. 11.08 wysłaliśmy mu nasze pytania. O godz. 22.40 otrzymaliśmy następującą odpowiedź: "Proszę o przesłanie Pańskich dzisiejszych pytań do mojego pełnomocnika adw. Macieja Zaborowskiego oraz kierowanie do niego także w przyszłości wszelkich adresowanych do mnie pytań.

Jednocześnie informuję, iż z uwagi na liczne obowiązki służbowe w połączeniu z czasem niezbędnym na przygotowanie odpowiedzi, zostaną one udzielone niezwłocznie, do końca dnia w czwartek, 25 listopada 2021 r.".

Oto lista pytań, którą wysłaliśmy przed publikacją materiału:

Pytania do Łukasza Mejzy:

W jakim celu założył Pan firmę Vinci NeoClinic sp. zoo? Na czym miała polegać jej działalność? 

·    Kiedy zarejestrował Pan stronę vincineoclinic.com?

·     W jakim zakresie firma Vinci NeoClinic miała się zajmować terapią komórkami pluripotencjalnymi?

·     Czy może Pan przedstawić medyczne dowody na skuteczność terapii komórkami pluripotencjalnymi?

·     Kiedy i w jakich okolicznościach poznał Pan Tomasza Guzowskiego?

·     Czy Franciszek Przybyła był pracownikiem Vinci NeoClinic? 

·     Dlaczego ze spółki Vinci NeoClinic sp zoo odszedł Tomasz Guzowski? 

·     Jaka była Pana rola w zdobywaniu potencjalnych klientów firmy Vinci NeoClinic? 

·     Czym aktualnie zajmuje się spółka? 

·     Jeśli nie posiada Pan w niej udziałów - komu i kiedy Pan je sprzedał?

·     Czy jest Pan udziałowcem lub osobą pełniącą funkcje zarządcze w spółce Vinci NeoCllinic LLC? 

·     W jakim celu Pana asystenci Paweł Ciołka oraz Jakub Zgoła założyli 21 stowarzyszeń w okresie styczeń - marzec 2020 r. ?

Pytania do Franciszka Przybyły:

·     W jakim okresie był Pan pracownikiem firmy Vinci NeoClinic sp zoo? Co należało do Pana obowiązków?

·     W jakich okolicznościach skontaktował się Pan z Pauliną Materną w imieniu Vinci NeoClinic? 

·     Na jakiej podstawie twierdził Pan, że Tomasz Guzowski jest podopiecznym Vinci NeoClinic i firma mu pomaga?

·     Na czym miała polegać działalność Vinci NeoClinic na rzecz Pauliny Materny?

·     Dlaczego w 2021 r. zgłosił się Pan do Pauliny Materny w imieniu New Healthcare Medical Group? 

·     Co zawierała umowa, którą przedstawił Pan pani Paulinie Maternie?

·     Na czym polega działalność firmy New Healthcare Medical Group? 

·     Czy jest Pan udziałowcem lub osobą pełniącą funkcje zarządcze w spółce Vinci NeoCllinic LLC? 

Pytania do Thomasa Gaszyńskiego:

·     Na czym polega działalność firmy New Healthcare Medical Group? 

·     Czy może Pan przedstawić medyczne dowody na skuteczność terapii komórkami pluripotencjalnymi?

·     W jakich okolicznościach poznał Pan Franciszka Przybyło? 

·     Czy jest Pan udziałowcem lub osobą pełniącą funkcje zarządcze w spółce Vinci NeoCllinic LLC? 

·     Co zawierała umowa, którą w imieniu New Healthcare Medical Group Pana wspólnik przedstawił pani Paulinie Maternie?

·     W jakich okolicznościach poznał pan Łukasza Mejzę?

Pytania do Pawła Ciołka:

·     W jakim celu w okresie od stycznia do marca 2020 r. zarejestrował Pan liczne stowarzyszenia, w tym te zajmujące się chorobami nieuleczalnymi lub rzadkimi?

·     Które z Pana stowarzyszeń występowały o przyznanie dotacji do jednostek samorządowych? z jakim skutkiem?

·     Jaka była Pan rola w działaniu firmy Vinci NeoClinic? 

·     Czy jest Pan udziałowcem lub osobą pełniącą funkcje zarządcze w spółce Vinci NeoCllinic LLC? 

Pytania do Jakuba Zgoły:

·     W jakim celu w okresie od stycznia do marca 2020 r. zarejestrował Pan liczne stowarzyszenia, w tym te zajmujące się chorobami nieuleczalnymi lub rzadkimi?

·     Które z Pana stowarzyszeń występowały o przyznanie dotacji do jednostek samorządowych? z jakim skutkiem?

·     Jaka była Pan rola w działaniu firmy Vinci NeoClinic? 

·     Czy jest Pan udziałowcem lub osobą pełniącą funkcje zarządcze w spółce Vinci NeoCllinic LLC? 

Napisz do autorów:

Szymon Jadczak

szymon.jadczak@grupawp.pl

Mateusz Ratajczak

mateusz.ratajczak@grupawp.pl

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.

Podziel się opinią

Share
Więcej tematów