"Jak kura z jajkiem". Co z tą rekonstrukcją rządu Tuska? [OPINIA]

Donald Tusk nosi się z rekonstrukcją rządu jak kura z jajkiem. Wciąż tylko dumnie gdacze i przesuwa kolejne terminy - pisze dla Wirtualnej Polski prof. Joanna Senyszyn.

Prof. Senyszyn komentuje przekładaną rekonstrukcjęProf. Senyszyn komentuje przekładaną rekonstrukcję rządu Tuska
Źródło zdjęć: © AKPA, PAP | Paweł Supernak, Paweł Wrzecion, Przemysław Piątkowski, Szymon Pulcyn
Joanna Senyszyn

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Najnowszy, ogłoszony bezmyślnie przez Włodzimierza Czarzastego termin 22 lipca (sic!), też będzie zmieniony, bo byłaby to kolejna PRL-owska reminiscencja, obśmiana już przez PiS, podobnie jak termin powstania rządu: 13 grudnia. Swoją drogą wyskok Czarzastego potwierdza starą prawdę, że lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć.

Ponoć brak rekonstrukcyjnego zdecydowania wynika ze strachu o rządową większość, choć przecież koalicja stołków z zasady się nie rozpada. Nawet irracjonalny strach jest złym doradcą, a premier dobrych nie ma. Otoczył się zgrają potakiwaczy, którzy boją się wychylić, bo to grozi - jak kiedyś informowały tabliczki w oknach PKP - śmiercią lub kalectwem, tylko że politycznym. Nie umniejsza to grozy, bo Tuskowy dwór nie widzi dla siebie innego życia niż sejmowo-rządowe dolce far niente.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Posłowie w Sejmie skomentowali zachowanie Hołowni. "Ograniczone zaufanie"

W partii wciąż żywa jest pamięć o tych, których Tusk bez skrupułów eliminował, wypychał, odstawiał na boczny tor, kiedy tylko uznał, że zagrażają jego pozycji lub wizerunkowi króla słońce, ośmielili się mieć inne zdanie, podpadli, stali się niewygodni czy niepotrzebni. Czasem działo się to błyskawicznie, czasem wyrok był odroczony, ale zasada jest niezmienna: kto nie godzi się z dewizą, że partia i państwo to Tusk, nie ma w PO czego szukać, a jeśli nawet znajdzie, długo nie będzie się cieszył.

Lista ofiar "kierownika", jak skromnie nazywa Tuska jego otoczenie, dorównuje jego ego, bo to polityk nieznoszący konkurencji ani sprzeciwu, mściwy i pamiętliwy. Olechowski, Płażyński, Rokita, Gilowska, Chlebowski, Drzewiecki, Czuma, Ćwiąkalski, Nowak, Neumann to zaledwie wierzchołek góry lodowej.

Można się zastanawiać, dlaczego Tusk, który przez lata grzmiał, dziś zaledwie pomrukuje. W 2009 r., uzasadniając zdymisjonowanie sześciu swoich ministrów, mówił w Sejmie:

"Źle się stało, iż do najbliższego otoczenia premiera trafiają ludzie, którzy nie umieją dotrzymać standardów".

W 2023 r. wielu takich nabrał do swojego rozbuchanego gabinetu. Co gorsza, nawet kiedy przekraczają granice nieprzyzwoitości, zamiast ich z hukiem wyrzucać, pozwala na honorową rezygnację (Dariusz Wieczorek), urlop (Andrzej Szejna) lub wręcz udaje, że nic się nie stało (Katarzyna Kotula, Barbara Nowacka). Niekompetentnych, nieudolnych i całkowicie zbędnych, jak choćby Sławomir Nitras (sport) czy Marzena Czarnecka (przemysł) w ogóle nie ruszał, bo musiałby się pozbyć zdecydowanej większości, a przede wszystkim doprowadzić do uczciwego i racjonalnego podziału stanowisk między koalicjantów i zmiany umowy koalicyjnej.

W 2023 r. Koalicja 15 października skupiła się na rozszarpywaniu stanowisk. W bezpardonowej walce o władzę i pieniądze, prowadzonej do ostatniej sekundy przed zaprzysiężeniem rządu, Polska 2050 została oszukana i zmarginalizowana, a żenujące targi o stołki wygrał Czarzasty, wyprzedzając także KO i PSL. Dla siebie wywalczył wicemarszałka Sejmu od zaraz i obietnicę marszałkowania po dwóch latach, a dla swojego mini klubiku (po wyborach liczył 26 posłów, ale odliczając siedmiu "Razemków", którzy do umowy koalicyjnej nie przystąpili, zaledwie 19) wicepremiera, aż cztery ministerstwa i tak wielu wicków, że zabrakło posłów do ich obsadzenia.

Koalicja Obywatelska (157 posłów) wzięła, co było z góry wiadome, premiera, szefa jego kancelarii, dwóch wicemarszałków, 13 resortów i - jak pozostali koalicjanci - w każdym ministerstwie sekretarzy i podsekretarzy stanu.

Ludowcy (32 posłów), jako sprawdzony koalicjant w dwóch rządach Tuska i rocznym Ewy Kopacz, dostał wicemarszałka, wicepremiera i cztery resorty, w których jest tak dużo szmalu i intratnych stanowisk w terenie, jak ludowcy lubią.

Polska 2050 (też 32 posłów), nie wiadomo, czy z powodu braku doświadczenia negocjacyjnego, czy braku miłości Tuska, dostała jedynie pół marszałka Sejmu i trzech ministrów, ale bez wicepremiera i bez wicemarszałka, nawet wtedy, kiedy Szymon Hołownia straci w połowie kadencji funkcję drugiej osoby w państwie. Trudno się dziwić, że jest o to wojna. W imię sprawiedliwości. Partyjnej.

W pierwszej połowie kadencji marszałek Sejmu został wyceniony jako równowartość wicemarszałka i wicepremiera z teką, więc Polska 2050 słusznie domaga się od połowy listopada 2025 r. przejęcia obu tych stanowisk: po awansującym Czarzastym - wicemarszałka, po Krzysztofie Gawkowskim - wicepremiera.

I pewnie tak by się stało, gdyby Hołownia nie podpadł Tuskowi, całej koalicji i części własnego klubu za nocne rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim. W odwecie mściwy Tusk jeszcze w Rzymie, bo tak mu się spieszyło do zgnojenia koalicjanta, oświadczył, że nie przewiduje stanowiska wicepremiera dla Polski 2050.

Zapowiadając partyjną odpowiedzialność zbiorową, osiągnął efekt odwrotny do zamierzonego. Jeszcze przed chwilą podzielony klub skonsolidował się we wspólnej walce z dyskryminacją. Nie wróży to dobrze Tuskowi i jego ulubieńcom.

Polska 2050 ma tylko o jednego posła mniej niż PSL i o prawie 50 proc. posłów więcej niż Czarzasty. Elementarna uczciwość wymaga uwzględnienia tych proporcji, co oznacza, że przynajmniej wicemarszałek i wicepremier z konkretnym resortem posłom od Hołowni się po prostu należą.

Jeśli przy rekonstrukcji rządu zostaną znowu potraktowani niesprawiedliwie, koalicja będzie jeszcze bardziej skłócona i już niczego wspólnie nie osiągnie. Nie oznacza to wcześniejszych wyborów, ale może prowadzić do nowej koalicji. Tej, o której nie rozmawiano u Adama Bielana.

Prof. Joanna Senyszyn dla Wirtualnej Polski

Prof. Joanna Senyszyn - kandydatka na prezydenta RP w wyborach 2025 r. Profesor nauk ekonomicznych, była europosłanka i posłanka SLD, znana z lewicowych i antyklerykalnych poglądów. Wykładowczyni akademicka i publicystka, przez lata związana z Uniwersytetem Gdańskim.

Wybrane dla Ciebie
"Pokazał środkowy palec". Orban sabotuje działania Unii?
"Pokazał środkowy palec". Orban sabotuje działania Unii?
Takich słów dotąd nie było. Zełenski o "finalizowaniu działań"
Takich słów dotąd nie było. Zełenski o "finalizowaniu działań"
Tragedia w USA. Wśród osób postrzelonych są dzieci
Tragedia w USA. Wśród osób postrzelonych są dzieci
Imigrancka rodzina z dziećmi żyje na ulicy. Warszawskie służby pod lupą
Imigrancka rodzina z dziećmi żyje na ulicy. Warszawskie służby pod lupą
Działo się w nocy. Zablokowali nalot na imigrantów w Nowym Jorku
Działo się w nocy. Zablokowali nalot na imigrantów w Nowym Jorku
Protest w Nowym Jorku. Zablokowali agentów imigracyjnych w garażu
Protest w Nowym Jorku. Zablokowali agentów imigracyjnych w garażu
Ona wybrała bukiety, on je ukradł. Kwiaciarnia prosi o pomoc
Ona wybrała bukiety, on je ukradł. Kwiaciarnia prosi o pomoc
Kuba oskarża USA o "zakłócenia elektromagnetyczne” nad Karaibami
Kuba oskarża USA o "zakłócenia elektromagnetyczne” nad Karaibami
"WSJ": Trump ostrzegł Maduro. Jeśli nie ustąpi, USA użyją siły
"WSJ": Trump ostrzegł Maduro. Jeśli nie ustąpi, USA użyją siły
Masakra w Rio de Janeiro. 10 policjantów aresztowanych
Masakra w Rio de Janeiro. 10 policjantów aresztowanych
Rozmowy na Florydzie. Już wiadomo, kto spotka się z delegacją Ukrainy
Rozmowy na Florydzie. Już wiadomo, kto spotka się z delegacją Ukrainy
Pogoda nie będzie nas rozpieszczać. Będzie zimno i pochmurno
Pogoda nie będzie nas rozpieszczać. Będzie zimno i pochmurno