Trwa ładowanie...
d2u6afg

Białoruś. Polacy wiedzą, kto katował ich w areszcie. Adwokat: To zbrodnia

Polacy, którzy zostali na Białousi zatrzymani, a następnie katowano ich w areszcie, identyfikują swoich oprawców. Wiadomo, że była wśród nich 27-letnia milicjantka. Polacy chcą teraz ukarania brutalnych funkcjonariuszy, również na Białorusi. - Brak reakcji to przyzwolenie na to, co się wydarzyło - mówi nam pełnomocnik Polaków.
Share
Polacy domagają się sprawiedliwości na Białorusi. Zidentyfikowali już milicjantów
Polacy domagają się sprawiedliwości na Białorusi. Zidentyfikowali już milicjantówŹródło: PAP/EPA, Fot: PAP/EPA/STRINGER, STRINGER
d2u6afg

Białorusini domagają się na protestach, żeby postawić przed sądem brutalnych milicjantów. Dotychczas jednak żaden funkcjonariusz nie poniósł konsekwencji. Problemem jest chociażby ich identyfikacja, co jednak udało się Polakom, których zatrzymano i katowano w białoruskim areszcie. - Ustaliliśmy tożsamość kilku osób - przyznaje w rozmowie z WP Tomasz Wiliński, pełnomocnik Polaków.

Wśród brutalnych funkcjonariuszy była m.in. 27-letnia kobieta, która, jak opisywały media, na zdjęciach wygląda na drobną osobę. Chwaliła się w mediach społecznościowych zdjęciami z rodziną. - Jeżeli mówimy o zbrodniarzach, to wiek, postura nie mają żadnego znaczenia. Bestiami mogą być też młodzi ludzie, którzy mają swoje rodziny, to się bardzo często zdarza - stwierdza adwokat.

- Ustalenie tożsamości nawet kilku funkcjonariuszy, pozwala na ustalenie tożsamości innych osób. Musimy pamiętać, że przy tych masowych zatrzymaniach nie wszyscy milicjanci byli, dosadnie mówiąc, bestiami - zauważa. - Wśród nich jest grono osób, które zachowywały się przyzwoicie, są też funkcjonariusze, których rodziny zostały zatrzymane. Oni odchodzą z formacji albo w sposób mniej oficjalny chcą współpracować, wskazują osoby, które dopuszczały się najgorszych czynów - wyjaśnia.

d2u6afg

Białoruscy milicjanci przed polskim sądem? "To zbrodnia zagrożona wysoką karą"

Pokrzywdzeni Polacy zostali uwolnieni z aresztu i wrócili do kraju, jednak nie zamierzają o sprawie zapomnieć. Ze swoim pełnomocnikiem walczą o sprawiedliwość zarówno w Polsce, jak i na Białorusi. - Niezbędne jest wyczerpanie wewnętrznej drogi krajowej, żeby otworzyć możliwość złożenia skarg na arenie międzynarodowej - mówi Wiliński. - Ale postępowanie prowadzone jest również przed polskimi organami ścigania - dodaje.

To postępowanie, jak informuje adwokat, prowadzi Prokuratura Krajowa. - Prowadzone jest w zakresie postępowania na szkodę obywateli Polski w związku z nieuprawnionym zatrzymaniem i pozbawieniem wolności ze szczególnym okrucieństwem. To zbrodnia zagrożona wysoką karą pozbawienia wolności. Jej dolna granica to trzy lata - wyjaśnia. - Jeżeli to postępowanie zakończy się aktem oskarżenia i sprawa zostanie skierowana do sądu, to bezkarność milicjantów może się skończyć. Mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności przed polskim sądem - stwierdza.

Zobacz też: Białoruś. Protesty nie ustają. "Większość ludzi nie wierzy w te bajki Łukaszenki"

Jednak samo pociągnięcie do odpowiedzialności pojedynczych funkcjonariuszy to nie wszystko. - Chodzi o to, żeby uznać winę milicji, ale też ich przełożonych i władz. W mojej ocenie to, co się dzieje na Białorusi, to zbrodnia przeciwko ludzkości - ocenia adwokat. - Oznacza to, że właściwym do rozstrzygania sądem były Międzynarodowy Trybunał Karny, przed którym wszystkie osoby zostałyby pociągnięte do odpowiedzialności karnej - dodaje.

d2u6afg

Białorusini też składają skargi. "Nabrali odwagi i pewności"

Mimo że dzisiaj brutalni funkcjonariusze unikają konsekwencji, to jednak coraz częściej sami Białorusini zawiadamiają służby o ich działaniach. - Białorusini nabrali odwagi i pewności, że można sprzeciwić się władzy. Składają skargi nie tylko do organizacji międzynarodowych, ale, co jest istotne, składają zażalenia na zatrzymania i zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przed własnymi organami ścigania. To oznaka bardzo wyraźnego buntu społecznego wobec postępowania służb - ocenia Wiliński.

Czy zdaniem adwokata takie działania mogą coś na Białorusi zmienić? - Najgorsza w tej sytuacji byłaby bierność. Brak jakiejkolwiek reakcji byłby przyzwoleniem na to, co się wydarzyło. Przecież mówimy tutaj o łamaniu praw podstawowych człowieka. Samo to, że wpływają skargi, już powoduje zwrócenie uwagi społeczności międzynarodowej na to, co się dzieje na Białorusi - podsumowuje.

Protesty po wyborach prezydenckich na Białorusi nie słabną. W ostatnią niedzielę w Mińsku znów zgromadziło się około 100 tysięcy osób. Protesty odbyły się też w Grodnie, Witebsku i Brześciu. Zatrzymano ponad setkę protestujących. Służby zatrzymują też kolejnych członków Rady Koordynacyjnej, która została powołana przez Swietłanę Cichanouską.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d2u6afg

Podziel się opinią

Share
d2u6afg
d2u6afg
Więcej tematów