ycipk-lbwr3s

Zamieszanie wokół ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Ofiara: ja dostałam raz

Jest projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Premier Mateusz Morawiecki już interweniował. Zapowiedział, że dokument wróci do autorów "w celu wyeliminowania wszystkich wątpliwych zapisów". Kobiety zdążyły już jednak powiedzieć, co myślą o zmianach.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Zmiany miałyby wejść w życie w 2020 roku
Zmiany miałyby wejść w życie w 2020 roku (Shutterstock.com)
ycipk-lbwr3s

Na stronie Rządowego Centrum Legislacji opublikowano projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Ostatniego dnia 2018 roku - w sylwestra. Internauci szybko to wyłapali. W mediach społecznościowych pojawiło się mnóstwo komentarzy osób zbulwersowanych propozycjami zmian. Swoje zdanie wyrazili dziennikarze, politycy, ale też najbardziej zainteresowane - kobiety, które same doświadczyły przemocy.

Zmiany, które zakłada projekt, miałyby wejść w życie w 2020 roku. Zanim zajmą się nim posłowie, autorzy mają nanieść poprawki. Tak zdecydował premier Mateusz Morawiecki. "Przeciwdziałanie przemocy domowej jest priorytetem rządu Prawa i Sprawiedliwości, a polskie prawo musi być klarowne i bez cienia wątpliwości w pełni chronić ofiary. Podjąłem decyzję, że projekt ustawy wróci do wnioskodawców w celu wyeliminowania wszystkich wątpliwych zapisów" - napisał na Twitterze.

Na jednym wpisie nie poprzestał. W kolejnym podkreślił: "Każdy akt przemocy domowej - ten 'jednorazowy', i ten powtarzający się - musi być traktowany stanowczo i jednoznacznie. Ofiary są często zastraszane, dlatego 'Niebieska Karta' ma bronić praw osoby, której dotknęła krzywda. Ofiary przemocy muszą czuć, że państwo stoi po ich stronie".

ycipk-lbwr3s

Jak dowiedziała się Wirtualna Polska, całe zamieszanie wyniknęło z chaosu komunikacyjnego wokół projektu, który nie pojawił się nawet na Prezydium Komitetu Politycznego PiS i zaskoczył premiera.

Co znalazło się w projekcie, który w środę zniknął ze strony Rządowego Centrum Legislacji? Pierwsza zmiana dotyczy samej nazwy ustawy. Miałaby się ona nazywać "ustawa o przeciwdziałaniu przemocy domowej", a nie jak dotąd "ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie". Ponadto, o przemocy można byłoby mówić dopiero w przypadku powtarzających się aktów agresji. Co więcej, założenie tzw. Niebieskiej Karty nie byłoby możliwe bez zgody ofiary.

Choć zapis jest... dość pogmatwany: "Przepisy ustawy wskazują, iż wszczęcie procedury 'Niebieskiej Karty' może nastąpić bez zgody osoby doznającej przemocy domowej pod warunkiem, że grupa diagnostyczno-pomocowa w trakcie realizacji tej procedury uzyska zgodę tej osoby".

ycipk-lbwr3s

Co z dzieckiem? O jego losie decydowałby policjant, a nie jak dotąd pracownik socjalny. To nie wszystko. Sprawca przemocy miałby dostęp do dokumentacji na swój temat.

W projekcie jest jeszcze więcej informacji. Określa, jak ma wyglądać pomoc ofiarom, praca grupy diagnostyczno-pomocowej. Czytamy, że może zostać wydany zakaz kontaktu oprawcy z ofiarą. Wyżej wymienione zmiany budzą jednak największe kontrowersje.

Kobiety zostają same

"Straszne", "To się nie może dziać naprawdę!", "Czasami jeden to ostatni raz, bo już nikt nie uratuje i co wtedy?" - to tylko niektóre z reakcji kobiet, które doświadczyły przemocy w domu.

ycipk-lbwr3s

"Ja dostałam raz" - mówi w rozmowie z WP Joanna Szatkowska, ofiara przemocy domowej. - To zamiatanie spraw pod dywan. Będzie więcej tragedii - podkreśla. Jej zdaniem za dużo jest przyznawanych "Niebieskich Kart", ale zaznacza, że nie mają one znaczenia, nawet w sądzie. - Nie ma fachowej pomocy w Polsce. Nikt moich dzieci nie przesłuchał - dodaje.

Szatkowska odniosła się też do zapisu mówiącego o tym, że konieczna jest zgoda ofiary na założenie "Niebieskiej Karty". - Kobiety milczą latami, boją się. Ja też się bałam, mąż - policjant, alkoholik - mi groził - powiedziała.

Uważa, że rząd staje po stronie rodziny, nawet jeśli się w niej źle dzieje. - Ja usłyszałam, że gdybym była dobrą żoną, mąż by nie pił.

Urszula Kuczyńska, działaczka feministyczna, mówi nam, że proponowane w projekcie zmiany tylko wydają się subtelne i błahe, a w rzeczywistości są rewolucją. Ocenia, że oznaczają one chęć "prywatyzacji problemu".

ycipk-lbwr3s

Zmiany dotyczące założenia "Niebieskiej Karty" to jej zdaniem "biurokratyzowanie spraw". - Panel ekspercki ma o tym decydować, za zgodą ofiary. A jeśli jest nieletnia, to sąd - tłumaczy. "Pogłębieniem nierównowagi sytuacji" Kuczyńska nazywa pomysł, by agresor miał dostęp do dokumentacji na swój temat. - Takie osoby wiedzą, jak manipulować - podkreśla.

Przy definicjach w projekcie usunięto przykłady. Mamy więc, jak mówi nasza rozmówczyni, do czynienia z uogólnieniem, a nie doprecyzowaniem. Zapisy dotyczące roli pracownika socjalnego, według Kuczyńskiej, to odbieranie im praw. - Policjanci nie jest przeszkolona. Nie wiedzą też, jaka jest sytuacja w danej rodzinie - zaznacza.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Ważne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-lbwr3s

ycipk-lbwr3s