Trwa ładowanie...
d424wam

Wybory 10 maja się nie odbędą. Senat odrzuca ustawę PiS, Kaczyński żegna się z Gowinem i szuka pomocy u prezes TK

Wybory prezydenckie. Prezes PiS nadal nie jest pewny, czy uda mu się przeforsować w Sejmie ustawę o głosowaniu kopertowym. Jarosław Kaczyński o pomoc prosi szefową Trybunału Konstytucyjnego Julię Przyłębską. Partia rządząca wybory chce zorganizować 23 maja. Z wnioskiem w tej sprawie zwróci się do Trybunału marszałek Sejmu Elżbieta Witek. To polityczna i prawna jazda po bandzie – oceniają eksperci.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Wybory 10 maja się nie odbędą. Senat odrzuca ustawę PiS, Kaczyński żegna się z Gowinem i szuka pomocy u prezes TK
(PAP)
d424wam

Wtorek, 5 maja. Przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie ruch jak nigdzie w mieście: tabuny dziennikarzy, najważniejsi ministrowie, premierowskie limuzyny.

W gabinecie Jarosława Kaczyńskiego od kilkudziesięciu godzin trwają rozmowy na szczycie, między najważniejszymi politykami w kraju. Napięcie jest olbrzymie. Wszyscy mają świadomość wagi sytuacji, w jakiej dziś znajduje się polskie państwo. A także sam obóz władzy.

– Zjednoczona Prawica jest na granicy rozpadu – powtarzają nieoficjalnie politycy.

d424wam

Wybory prezydenckie. Trybunał Konstytucyjny na ratunek PiS

Najpóźniej w czwartek rano Sejm ma głosować nad ustawą o przeprowadzeniu wyborów korespondencyjnych w maju. Przeciwko niej opowiedział się Senat, który odrzucił w całości projekt PiS. Część Porozumienia Jarosława Gowina również mówi stanowcze: "nie". To właśnie koalicjant PiS – wraz z opozycją – może sprawić, że plan Jarosława Kaczyńskiego o przeprowadzeniu wyborów prezydenckich w szczycie pandemii upadnie.

Dlatego PiS – o czym pisaliśmy w Wirtualnej Polsce – intensywnie od kilkunastu dni pracuje nad tym, by przeciągnąć na swoją stronę posłów z partii Gowina, ale także z innych opozycyjnych klubów.

Czy skutecznie? Dziś nikt nie ma pewności. Obóz Zjednoczonej Prawicy jest w największym kryzysie od początku swojego istnienia, a PiS znajduje się w defensywie. Politycy tej partii na kilka dni przed 10 maja nie są w stanie powiedzieć Polakom, kiedy odbędą się wybory prezydenckie. To dowód na to, że lider tego obozu – Jarosław Kaczyński – stracił polityczną kontrolę.

d424wam

"Niestabilność wewnątrz obozu władzy wywołana przez Jarosława Gowina, połączona z prawną dezynwolturą (pozbawianie PKW kompetencji), problemami organizacyjnymi (od poczty, przez samorządy i drukarnie) i ogólną niesprawnością państwa polskiego (które nagle musiało się zmierzyć z nowym wyborczym wyzwaniem o niespotykanej skali) doprowadziły do sytuacji, kiedy PiS nie daje rady" – tak sytuację w Zjednoczonej Prawicy opisała dziennikarka Agata Szczęśniak.

Sytuację tę dobrze oddaje także inne określenie: niepewność.

– Do samego głosowania w środę lub w czwartek w Sejmie nie będzie wiadomo, co się wydarzy – zauważają nasi rozmówcy z obozu władzy.

Takiego momentu nie było w polskiej polityce od lat. Wiele zależy od jednego człowieka.

d424wam

CZYTAJ TEŻ: PiS straszy przyspieszonymi wyborami do Sejmu, łowi ludzi Gowina i szuka szabli w opozycji

Wyborcze spotkanie z Gowinem

W dobrej atmosferze, ale bez przełomu – tak najkrócej można z kolei podsumować spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z Jarosławem Gowinem ws. wyborów prezydenckich.

Kaczyński i Gowin spotkali się we wtorek w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej. Rozmowa trwała niespełna godzinę. W teorii spotkanie miało być tym z gatunku decydujących, ale nasi rozmówcy z otoczenia Gowina przyznają, że lider Porozumienia zdania nie zmienił – i nadal jest przeciwny wyborom prezydenckim w maju.

d424wam

Rozmówca WP: – To była ostatnia szansa na wypracowanie wspólnego stanowiska w ramach koalicji. Kolejnej nie będzie.

Człowiek Kaczyńskiego: – Ultimatum jest jasne: albo Porozumienie poprze wybory, albo nie ma ich w koalicji.

Jeden Jarosław chce wyborów jak najszybciej, drugi – jak najpóźniej. Prezes PiS – jak twierdzą jego współpracownicy – rzekomo kontroluje sytuację i ma po swojej stronie część z osiemnastu posłów partii Porozumienie Gowina.

Współpracownicy lidera Porozumienia twierdzą jednak: PiS blefuje, zablokujemy wybory prezydenckie, które w obecnych warunkach – tłumaczą ludzie Gowina – nie mają prawa się odbyć.

d424wam

Politycy PiS robią dobrą minę do złej gry. – Niech pan nie będzie zdziwiony, jak niektórym kolegom z innych klubów w Sejmie zawiesi się laptop albo "wyjmie się" karta do głosowania – uśmiecha się rozmówca Wirtualnej Polski, parlamentarzysta partii rządzącej.

Niektórzy są pewni swego. – Udało się namówić, bez konieczności wywierania szczególnej presji, ważnych polityków Porozumienia do poparcia wyborów korespondencyjnych w maju – twierdzą nasi informatorzy z PiS.

Wskazują, że jednym z kluczowych współpracowników Gowina, którego PiS ma dziś po swojej stronie, jest były wiceminister Kamil Bortniczuk. Wybory w maju 2020 być może poprze także wicepremier i posłanka Porozumienia Jadwiga Emilewicz, do niedawna jedna z bliższych współpracowniczek byłego już ministra nauki.

d424wam

Do poparcia namawia parlamentarzystów Porozumienia inny poseł tej partii (przeciwny Gowinowi) Włodzimierz Tomaszewski, który zorganizował nawet w tej sprawie konferencję w Sejmie z dwoma innymi, nieznanymi szerzej przedstawicielami partii.

Szybko odpowiedziała mu rzeczniczka Porozumienia, stojąca murem za Gowinem: "Stanowisko zaprezentowane przez posła Włodzimierza Tomaszewskiego jest jego indywidualna opinią. Stanowisko partii Porozumienie reprezentuje jej prezes Jarosław Gowin" – odpowiedziała "rozłamowcom" posłanka Magdalena Sroka.

Jak wynika z informacji Wirtualnej Polski, sam Gowin ma być pewny lojalności większości swoich posłów – a to wystarczy, by zablokować wybory forsowane przez PiS.

Polityk PiS z frakcji "twardogłowych": – To się Jarek [Gowin] przeliczy. Część posłów Porozumienia przejdzie do nas, być może stworzy się z tego nowa formacja w Zjednoczonej Prawicy. Gowin i jego ludzie, a jest ich dziś garstka, są już poza koalicją. Na dniach kończymy współpracę.

Współpracownik Jarosława Gowina: – Jeśli PiS "pracuje" nad nami od kilku tygodni, a robi wielkie halo z konferencji jednego, nic nie znaczącego posła, to współczuję PiS-owi. Wiedzą, że przegrali.

Wybory 2020. Polityczny grill

Zwiastunem spodziewanej porażki PiS ws. głosowania nad ustawą o wyborach może być zadziwiający ruch marszałek Sejmu Elżbiety Witek. Zapowiedziała ona – choć nie wiadomo, w jakim trybie – zwrócenie się do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o stwierdzenie, czy zmiana terminu wyborów z 10 na 23 maja bez uchwalenia ustawy byłaby zgodna z Konstytucją.

TK stwierdzi zapewne, że jak najbardziej – mimo że nie ma dziś podstaw prawnych, które umożliwiłyby rządzącym taki ruch. Prezes Trybunału Julia Przyłębska jest jednak w pełni zależna od woli swojego przyjaciela, Jarosława Kaczyńskiego, dlatego z jej strony spodziewać się można wyłącznie orzeczenia zgodnego z oczekiwaniami lidera obozu władzy. Po to przecież PiS "odbijał" TK w 2015 roku.

PiS swój nagły ruch z TK argumentuje tak: zgodnie z Konstytucją, wybory muszą się odbyć między 100. a 75. dniem przed upływem kadencji urzędującej głowy państwa. Wchodzą więc w grę trzy majowe terminy: 10, 17 i 23 maja. Marszałek Sejmu w lutym zarządziła jednak wybory na 10 maja. Zatem dziś – bez uchwalenia odpowiedniej ustawy – Elżbieta Witek nie może dowolnie przesunąć terminu wyborów prezydenckich.

Wskazuje na to m.in. opinia Sądu Najwyższego. SN twierdzi, że przesunięcie daty głosowania oznaczałoby konieczność zmiany całego kalendarza wyborczego i powtórzenie wszystkich działań, które zostały wykonane od ogłoszenia przez marszałek Sejmu, że wybory odbędą się 10 maja. Konieczne byłoby m.in. powtórne zbieranie podpisów pod listami poparcia dla kandydatów i ponowne zgłaszanie kandydatów.

Ale dla PiS to nie problem. Partia rządząca powołuje się na zapisy z uchwalonej kilka tygodni temu tzw. tarczy antykryzysowej, która zakłada zmianę postanowienia o dacie wyborów.

A jeszcze 3 kwietnia sam Jarosław Kaczyński w jednym z wywiadów przyznał, że... "zgodnie z konstytucją nie ma możliwości odłożenia wyborów".

Chaos prawny jest ogromny.

Co na to Jarosław Gowin? Lider Porozumienia w programie "Tłit" Wirtualnej Polski 28 kwietnia powiedział wprost: – 10 maja wyborów nie da się przeprowadzić, a terminy 17 i 23 maja są niekonstytucyjne.

Za niezgodę z Jarosławem Kaczyńskim i jego obozem rządzącym Gowin jest od wielu dni na medialnym grillu prorządowych mediów.

Przykłady z kilku tekstów z jednego z portali: "Jak posłowie Porozumienia przejdą test politycznej dojrzałości? Czy możliwe, że Jarosław Gowin nie rozumie jak bardzo może szkodzić Polsce?"; "Porozumienie chce walczyć o przedsiębiorczość stanem wyjątkowym?"; "Jak przejdą test na polityczną odpowiedzialność? Kim się okażą? Za moment ujawnią prawdziwe oblicze i prawdziwe motywacje. Oby nie okazały się ciosem dla Polski i polskiej demokracji"; "Gdyby nie wolty Jarosława Gowina, już dawno można by wypracować alternatywne strategie, które pozwoliłyby na przeprowadzenie wyborów 10 lub 17 czy 23 maja 2020. Jarosław Gowin stanął jednak w tym sporze po stronie opozycji"; "Politycy Porozumienia rozpętali największy kryzys polityczny w ostatnich pięciu latach. Są rażąco niekonsekwentni. Domagają się dużo szerszego otwarcia gospodarki (...), a nie chcą pozwolić zorganizować wyborów, które narażają zdrowie Polaków w dużo mniejszym stopniu".

Ludzie Jarosława Gowina na taką presję się nie godzą.

Iwona Michałek, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, posłanka Porozumienia mówiła tygodnikowi "W Sieci": "My jesteśmy za Zjednoczoną Prawicą i nadal chcemy w niej być. Ale jesteśmy przeciw majowym wyborom, bo one są nie do zrobienia. Gdyby PiS się uparło, to trudno. Wezmą za to odpowiedzialność".

Według naszych informacji, drogi Jarosława Kaczyńskiego i Jarosława Gowina bezpowrotnie się rozeszły. Panowie negocjują już wyłącznie warunki cywilizowanego podziału.

O dalszych ruchach PiS ws. wyborów będziemy państwa informować na bieżąco.

Masz newsa? Daj znać na dziejesie.wp.pl. Czekamy na zdjęcia, nagrania oraz informacje.

d424wam

Podziel się opinią

Share

d424wam

d424wam
Więcej tematów