Ukraińcy pojmali "wagnerowca". Mówi o losie "kogutów"
Wagnerowiec pojmany przez Ukraińców opowiedział, jaki jest los "kogutów", czyli wykorzystywanych seksualnie więźniów, który trafili w szeregi grupy Wagnera. Przydzielane są im najgorsze zajęcia, a także separowani od reszty żołnierzy.
Aleksander Bolczew, pojmany przez Ukraińców najemnik z grupy Wagnera, opowiedział na youtubowym kanale Butusow Plus, jaki jest los "kogutów", czyli wykorzystywanych seksualnie więźniów wcielonych w szeregi wagnerowców.
Stwierdził, że zajmują się oni głównie kopaniem okopów i latryn. Są kwaterowani zawsze w innych miejscach niż reszta najemników. Dodał, że znajdują się wśród nich ludzie skazani za różne przestępstwa - kradzieże, rozboje, handel narkotykami czy gwałty. Zaznaczył, że za próbę ucieczki czeka ich "kula w plecy", a "ich miejsce szybko zajmują kolejni więźniowie".
Rosjanie porwali ukraińskich więźniów
W czwartek przewodnicząca niezależnej organizacji pozarządowej Ruś Siedząca Olga Romanowa podała, w rozmowie z rosyjską opozycyjną telewizją Nastojaszczeje Wriemia, że z okupowanych terenów Ukrainy wywieziono około 5 tys. więźniów, aby następnie wcielić ich do rosyjskiej armii i wysłać na wojnę przeciwko ich własnej ojczyźnie.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Desperackie decyzje Putina. Ekspert nie ma wątpliwości
Tylko z zachodniej części obwodu chersońskiego, wyzwolonej 11 listopada przez ukraińskie wojska, wycofujący się najeźdźcy wywieźli około 2,5 tys. osób osadzonych w więzieniach. Skazańcy, którzy odbywali wyroki na podstawie wyroków ukraińskich sądów, zostali rozmieszczeni w dziesięciu koloniach karnych w Rosji - w obwodzie wołgogradzkim oraz Krajach Krasnodarskim i Stawropolskim, w "bezpiecznej" odległości od granicy z Ukrainą - relacjonowała Romanowa.
Jak dodała, ukraińscy więźniowie są źle traktowani oraz całkowicie izolowani od osadzonych Rosjan. Nie dopuszcza się do nich adwokatów, którzy mogliby udzielić im pomocy prawnej. Miejscowi skazańcy nie mają prawa rozmawiać z Ukraińcami pod groźbą kary.
Uprowadzonych mieszkańców sąsiedniego kraju postrzega się jako obywateli Rosji, podlegających mobilizacji na wojnę z Ukrainą - w ramach kolejnej branki ogłoszonej przez Kreml lub działań podejmowanych przez prywatną firmę wojskową, znaną jako grupa Wagnera. "(Władze w Moskwie) przypisują (więźniom z Ukrainy) taki status, jaki im się żywnie podoba. Podobnie jak uważają Chersoń za rosyjskie miasto" - podkreśliła Romanowa.
Armia skazańców
Od lipca z Rosji napływają doniesienia o masowej rekrutacji więźniów i wysyłaniu ich na front. Za realizację tych działań odpowiada Jewgienij Prigożyn - biznesmen blisko związany z Kremlem i właściciel grupy Wagnera. We wrześniu w sieciach społecznościowych i mediach pojawiły się nagrania, na których widać, jak Prigożyn agituje więźniów w koloniach karnych, obiecując im wolność w zamian za udział w walkach.
W ubiegłym tygodniu szef ukraińskich władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj powiadomił, że tylko na odcinku frontu pomiędzy Biłohoriwką i Bachmutem w Donbasie, na wschodzie Ukrainy, w działaniach zbrojnych uczestniczy około 2 tys. rosyjskich więźniów, zwerbowanych na wojnę w zakładach karnych.
Źródło: Butusow Plus/PAP
WP Wiadomości na:
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja Wirtualnej Polski