WP

Trump ma "misję od Boga" i przyznaje Wzgórza Golan Izraelowi. Inni mogą się już bać

Donald Trump może realizować boską misję uratowania Izraela. Wierzy w to szef amerykańskiej dyplomacji. Tak Mike Pompeo tłumaczy zapowiedź uznania izraelskiej aneksji syryjskich Wzgórz Golan. Konsekwencje wstrząsną światem, od Syrii, przez Krym, aż po Suwałki.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Polscy żołnierze podczas ceremonii zakończenia misji na Wzgórzach Golan
Polscy żołnierze podczas ceremonii zakończenia misji na Wzgórzach Golan (PAP, Fot: Jerzy Undro)
WP

Donald Trump znowu użył Twittera, żeby zmienić obowiązujący od zakończenia drugiej wojny światowej porządek międzynarodowy. Zapowiedział, że USA uznają izraelską suwerenność nad należącymi do Syrii Wzgórzami Golan. Państwo żydowskie zajęło tę strategiczną wyżynę w 1967 r. Realizacja obietnicy Trumpa będzie prezentem dla Rosjan i Chińczyków. Wszyscy inni mogą zacząć się bać.

Layer 1

Po 52 latach nadszedł czas, by USA w pełni uznały suwerenność Izraela nad Wzgórzami Golan, które mają krytyczne znaczenie strategiczne dla bezpieczeństwa Państwa Izrael i stabilności regionu!

Prezydent Donald Trump, Twitter

Wzgórza Golan: Nikt z nich nie zrezygnuje

WP

Wzgórza Golan są wyżyną, z której rozciąga się przepiękny widok na Jezioro Kineret, biblijne Genezaret, i północną Galileę. Dla Izraela kontrola nad tym terenem jest kwestią życia lub śmierci. Stąd od dekad politycy w Jerozolimie powtarzają, że nie pozwolą, aby "syryjscy żołnierze moczyli nogi w jeziorze", które jest także największym zbiornikiem słodkiej wody w państwie żydowskim.

Wzgórza Golan leżą między Syrią i Izraelem

Google Maps / WP
Podziel się

Z drugiej strony Golan daje dostęp do równiny sięgającej w głąb Syrii, aż do odległego o 70 km Damaszku. Nad okolicą dominuje masyw Góry Hermon, z którego przy dobrej pogodzie widać przedmieścia syryjskiej stolicy. Izrael ufortyfikował też stożki wygasłych wulkanów montując na nich wielkie anteny pozwalające, podobno, podsłuchiwać nawet rozmowy telefoniczne w Damaszku. Stąd wzniesienie nad byłym obozem wojsk ONZ, w którym przez lata stacjonowali Polacy, nazywane jest "górą szpiega".

WP

Polacy na Wzgórzach Golan

Izrael zajął Wzgórza Golan pod koniec Wojny Sześciodniowej w 1967 r., a sześć lat później, w czasie Wojny Jom Kippur, w krwawych walkach odparł atak syryjskich brygad pancernych. Od tamtej pory zawieszenia broni i spokoju na wyżynie strzegły siły pokojowe ONZ, UNDOF. Aż do 2009 r. w szeregach "błękitnych hełmów" na Golanie służyli Polacy.

Dziennikarz WP służył na Wzgórzach Golan

Bolesław Breczko, arch. prywatne
Podziel się
WP

Izrael wykorzystał wprowadzenie Stanu Wojennego w Polsce, aby zaanektować sporne terytorium. Kneset, parlament w Jerozolimie, przegłosował odpowiednią ustawę w nocy z 13 na 14 grudnia 1981 r., gdy uwaga świata skupiała się na wydarzeniach w Polsce. W późniejszych latach konfliktu nie udało się rozwiązać w ramach bliskowschodniego procesu pokojowego pod koniec XX w. Syryjczycy nigdy jednak nie zrezygnowali z marzeń o odzyskaniu Golanu.

- Kiedyś staliśmy na punkcie kontrolnym po syryjskiej stronie Golanu – mówi Bolesław Breczko, dziennikarz Wirtualnej Polski, który służył w siłach pokojowych UNDOF. – Nadzorowaliśmy przekazanie transportu jabłek ze strony izraelskiej na syryjską. Zjadłem jabłko i zapytałem syryjskiego oficera, co zrobić z ogryzkiem. Pokazał na na pole minowe za płotem i powiedział, żebym tam wyrzucił, to wyrośnie z tego drzewo, które będzie jak znalazł, gdy jego kraj odzyska Golan – wspomina były żołnierz.

Wzgórza Golan: transport jabłek na punkcie kontrolnym

PAP/EPA
Podziel się
WP

Pomimo rozbicia potęgi armii syryjskiej na skutek trwającej od 8 lat wojny domowej wyżyna nie straciła znaczenia. Teraz Izrael używa jej do powstrzymania rosnących wpływów Iranu w regionie. Z kolei Teheran i wspierany przez Iran Hezbollah z Libanu ma nadzieję wykorzystać Wzgórza Golan jako kolejną linię frontu na wypadek przyszłej wojny z państwem żydowskim. Rząd w Jerozolimie uważa rosnące wpływy Iranu w regionie za największe obecnie zagrożenie dla przyszłości kraju.

Donald Trump jak królowa z Biblii

Dotychczas nikt na świecie nie uznał izraelskiej aneksji tego terytorium, która jest niezgodna z prawem międzynarodowym zakładającym, że żaden kraj nie może po prostu posiąść zajętego przez siebie terytorium. Jeżeli Donald Trump zrealizuje swoją obietnicę, to powody do radości będą mieli Rosjanie, którzy nadal usiłują przekonać świat do zaakceptowania aneksji Krymu, i Chińczycy zgłaszający pretensje do kilku archipelagów wysp wokół swoich wybrzeży.

Wzgórza Golan: Premier Netanjahu podziękował USA za uznanie suwerenności Izraela

WP

Świat stanie się mniej bezpieczny i wszystkie obecnie lub w przyszłości sporne terytoria będą "do wzięcia przez silniejszego". Łotwa, Litwa i Estonia będą miały kolejny powód do zmartwień, a jeżeli NATO ich nie obroni, nad swoją przyszłością będą musieli zastanowić się nawet mieszkańcy przesmyku suwalskiego oddzielającego obwód kaliningradzki od Białorusi.

Popierając izraelskie pretensje do Golanu Donald Trump z pewnością nie zastanawiał się nad tak daleko idącymi konsekwencjami. Przede wszystkim chce pomóc w kampanii wyborczej swojemu sojusznikowi Beniaminowi Netanjahu, który potrzebuje sukcesów, aby przykryć kolejne podejrzenia korupcyjne.

Pompeo i Netanjahu w Warszawie rozmawiali o Iranie. Zobacz, co powiedział szef dyplomacji USA

Sekretarz Stanu Mike Pompeo uważa, że prezydent USA ma do wykonania, nie mniej ni więcej, tylko plan od Boga. Zapytany przez dziennikarza, czy Donald Trump nie został powołany, tak jak biblijna królowa Estera, aby uratować naród wybrany z rąk Iranu, szef amerykańskiej dyplomacji odpowiedział: "jako chrześcijanin z pewnością wierzę, że to jest możliwe".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
WP
WP