Warszawska plotka głosi, że jedynym artystą, którego zmartwił wynik ostatnich wyborów, był Jan Klata. Jego „Szewcy u bram” są trzy tygodnie po wyborach emocjonalnie spóźnieni. Opisują świat i polityków, którzy dostali właśnie niezłe manto. I tak oto runęła na pysk cała koncepcja nowego polskiego teatru politycznego. Skończyła się epoka teatralnej wojny z PiS