Świadek o desancie na Chechło. "Skoczkowie byli zdziwieni"
Zamiast na pustyni, lądowali na dachu domu, albo linii energetycznej. Nieudany desant żołnierzy obserwowali mieszkańcy wsi Chechło, którzy natychmiast ruszyli im na pomoc. Pan Przemysław od jednego z nich usłyszał, że był to jego pierwszy skok. - Wylądował dosłownie metr przed betonowym murem. Jakby trafił w ten mur, to pewnie by się połamał - relacjonuje w rozmowie z WP.