"... a niech się zagryzą"
Zajadła „wojna na komisje” byłaby być może zabawną groteską, gdyby nie smutny fakt, że uczestniczący w niej ludzie nie zostali powołani do tego, aby urządzać Kowalskiemu spektakl rodem z Mrożka czy Ionesco. Kowalski zapewne nie miałby nic przeciwko temu, aby przedstawiciele obecnej tzw. klasy politycznej zagryźli się nawzajem i zapanował wreszcie spokój, rozsądek i względna uczciwość. Rzecz w tym, że nie ma na to większego wpływu.