odkrycie (strona 17 z 31)

Gotycka sensacja w gdańskim kościele. Dominikanin: elektryzujące odkrycie
WIDEO

Gotycka sensacja w gdańskim kościele. Dominikanin: elektryzujące odkrycie

To perła architektury gotyku i sensacyjne odkrycie w centrum Gdańska. W kościele pw. św. Mikołaja dokonano aż dwóch wyjątkowych odkryć. Podczas prac polegających na usunięciu wtórnych tynków z kaplicy pw. Świętego Józefa w południowej nawie świątyni, odnaleziono relikt dawnej klatki schodowej, prowadzącej w średniowieczu na lektorium oraz zachowane na ścianach historyczne, wielobarwne polichromie. Jak zaznacza w rozmowie z Wirtualną Polską o. Michał Osek, przeor dominikanów w Gdańsku, jest to, na obszarze Polski, odkrycie elektryzujące. Dotychczas można się było tylko domyślać, gdzie się takie schody znajdowały i jak w rzeczywistości wyglądały. Z kolei ukryte pod warstwami farb polichromie pochodzą z okresów zarówno gotyckiego barokowego, jak i neogotyckiego. - To są kolory, których dzisiaj byśmy się pewnie bali używać w kościele. Intensywne czerwienie, głębokie odcienie niebieskiego, żółcie i kontrastująca z tym biel. Okazuje się, że ludzie średniowiecza takich kolorów się nie bali. – podkreślił o. Osek. Polichromię wyróżnia niezwykle rzadki typ przedstawienia Chrystusa i Maryi z wstawiennictwem za grzesznikami. Do tej pory w całej Polsce znane były tylko trzy takie przykłady. Prace konserwatorskie w kościele św. Mikołaja trwają już kilka lat. Jest to jedyna świątynia w centrum Gdańska, która nie została zniszczona podczas II wojny światowej. Średniowieczny obiekt wciąż skrywa masę nieodkrytych jeszcze skarbów. W 2018 roku w wielu miejscach kościoła popękały filary, sklepienia oraz posadzka nawy bocznej, przez którą wchodziło się do środka. Świątyni groziło zawalenie. Kościół został wówczas zamknięty i pozostawał niedostępny dla wiernych przez kolejne 22 miesiące. Dziś dominikanie pragną oddać do użytku całą świątynię i przywrócić wiernym niezwykłą, barwną przestrzeń. Wymaga to jednak dużego wkładu finansowego. W związku z tym dominikanie zachęcają wszystkich zainteresowanych do wsparcia zbiórki na renowację świątyni. Wpłat można dokonywać na dane: Klasztor Dominikanów, ul. Świętojańska 72, Gdańsk, 50 1140 1065 0000 3926 9300 1019, tytułując przelew: kaplica gotycka.
Sensacyjne odkrycie na Wawelu. To na 99 proc. grób króla Jana Olbrachta
WIDEO

Sensacyjne odkrycie na Wawelu. To na 99 proc. grób króla Jana Olbrachta

To niemal pewne. Na Wawelu odkryto grób sprzed ponad 500 lat, który ma należeć do króla Jana Olbrachta. W rozmowie z Wirtualną Polską, Konserwator Zabytków Wzgórza Wawelskiego i dyrektor Zamku Królewskiego na Wawelu Andrzej Betlej, potwierdził wcześniejsze doniesienia. Według badaczy odnaleziona podczas prac konserwatorskich krypta zawiera szczątki polskiego króla. - Członkowie komisji wiedzieli, że krypta musi się znajdować gdzieś w tej kaplicy - mówił. - Po zdjęciu posadzki, pod południową ścianą kaplicy, pojawiło się kamienne sklepienie krypty, którą zidentyfikowano jako prawdopodobną kryptę, gdzie pochowano króla Jana Olbrachta. Prowadzi do niej niewielki otwór, prawdopodobnie wykonany przypadkowo przy okazji budowy ołtarza w XVIII wieku. Jak zaznacza dyrektor, trumna jest zachowana w dobrym stanie, chociaż swoim kształtem nie przypomina znanych nam dziś, nowożytnych trumien. Jest ona raczej wydrążonym kawałkiem drewna, w którym spoczęło ciało króla. Prace konserwatorskie w kaplicy wciąż trwają, a kolejne kroki mają na celu dokładniejsze zbadanie wnętrza krypty poprzez wprowadzenie do niej kamery endoskopowej. Badacze nie mogą otworzyć trumny. - Jest to pewnego rodzaju wyzwanie, ponieważ nie należy burzyć panujących wewnątrz warunków mikroklimatycznych. To jest dość skomplikowany proces, on na pewno jeszcze potrwa. Tu wymagana jest przede wszystkim rozwaga, zwłaszcza w tak wyjątkowym miejscu, jakim jest Katedra.
WIDEO

Gigantyczna kometa zmierza w kierunku Ziemi. “To wierzchołek góry lodowej”

To kosmiczna rekordzistka. Teleskop Hubble’a zarejestrował prawdziwą megakometę. Obiekt ma niemal 130 km szerokości i masę ponad 500 bilionów ton. Kometa, nazwana C/2014 UN271 (Bernardinelli-Bernstein), została odkryta po raz pierwszy w 2010 roku, ale jej niesamowita wielkość została potwierdzona dopiero teraz. Jej jądro jest około 50 razy większe, niż jądra większości znanych komet i jest największe, jakie NASA kiedykolwiek widziała. Dla porównania, jej jądro zmieściłoby 30 Pałaców Kultury i Nauki postawionych jeden na drugim. Ogromna kometa przemierza obecnie przestrzeń z prędkością ponad 35 000 km/h. Znajduje się w odległości ponad 3 miliardów km od Słońca i zmierza w kierunku Ziemi. NASA jednak zapewnia, że nie stanowi dla nas zagrożenia. - Ta kometa jest dosłownie wierzchołkiem góry lodowej dla wielu tysięcy komet, które są zbyt słabe, by dostrzec je w bardziej odległych częściach Układu Słonecznego - powiedział profesor David Jewitt, współautor badań. - Zawsze podejrzewaliśmy, że kometa musi być duża, ponieważ jest wyjątkowo jasna z tak dużej odległości. Ogromna kometa przemierza obecnie przestrzeń z prędkością ponad 35 000 km/h. Naukowcy są przekonani, że prawdopodobnie powstała ona w Obłoku Oorta - najbardziej odległym regionie naszego Układu Słonecznego, gdzie, jak się uważa, znajdują się biliony komet. Obłok ten mimo hipotez, pozostaje wciąż teorią, jednak zespół ma nadzieję, że odkrycie tak dużej komety pomoże rzucić światło na hipotetyczny Obłok Oorta.
WIDEO

Jest tak gorąca, że skały zamieniają się w parę. Wyjątkowe odkrycie w kosmosie

Zespół naukowców z John Hopkins University i z Utah Valley University odkrył odległą od Ziemi o 1360 lat świetlnych egzoplanetę. Jest ona tak blisko swojej gwiazdy, że znajdujące się na niej skały parują, tworząc chmury. WASP-178b orbituje wokół WASP-178 o masie dwa razy większej od Słońca. Krąży na szalenie krótkiej orbicie, przez co jej temperatury gwałtownie rosną. Jest tak gorąca, że klasyfikuje się ją jako “bardzo gorący Jowisz”, prawdopodobnie najbardziej ekstremalny typ egzoplanety, jaki znamy. WASP-178b ma masę około 1,4 razy większą od Jowisza i jest około 1,9 razy większy od niego. Nowe badanie, z użyciem teleskopu Hubbla, po raz pierwszy zidentyfikowało tlenek krzemu w atmosferze egzoplanety, dając nowy wgląd w te obce światy. - Kiedy patrzysz na Ziemię, wszystkie nasze prognozy pogody są nadal precyzyjnie dostosowane do tego, co możemy zmierzyć. Ale kiedy udajesz się na odległą egzoplanetę, masz ograniczone możliwości przewidywania, ponieważ nie zbudowałeś ogólnej teorii o tym, jak wszystko w atmosferze idzie w parze i reaguje na ekstremalne warunki - powiedział astrofizyk David Sing z Johns Hopkins University. Tego typu egzoplanety stanowią zagadkę: nie mogły powstać na ich obecnej orbicie, ponieważ grawitacja, promieniowanie i intensywne wiatry gwiazdowe powinny zapobiegać zlepianiu się gazu. Jednak do tej pory wykryto ponad 300 gorących Jowiszów. Astronomowie uważają, że tworzą się one dalej od swoich gwiazd i migrują do wewnątrz.
WIDEO

Wyjątkowe odkrycie z IV wieku w Borach Tucholskich. "To fenomen w skali kraju"

Niezwykłe odkrycie w Borach Tucholskich. Na terenie Wdeckiego Parku Krajobrazowego, w województwie kujawsko-pomorskim, odnaleziono pozostałości osady z IV wieku. - Stała się rzecz niesamowita! To fenomen w skali kraju – podkreślił znaczenie odkrycia archeolog prof. Andrzej Kokowski. Stanowisko archeologiczne w okolicy rezerwatu przyrody, w rejonie gminy Osie, zostało zauważone już w 2017 roku, dzięki skanowaniu laserowemu. Odkryto wówczas, że las skrywa pozostałości dobrze zachowanej osady sprzed mniej więcej 2 tysięcy lat. Była ona zamieszkiwana przez Gotów, którzy w początkach naszej ery prowadzili dynamiczną ekspansję terytorialną. Prace archeologiczne wspierane były przez specjalistów z krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. Do ich przeprowadzenia wykorzystano metody nieinwazyjne, a same wykopaliska naukowcy określili jako precyzyjną “chirurgię archeologiczną”. Wykopane elementy warsztatu tkackiego i ozdobiona wizerunkami kaczek zawieszka zostały właśnie zaprezentowane w Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu. Odkryta zawieszka to unikat w skali Europy - jedyna zachowana w całości. - Odkrycia archeologiczne na terenie naszego regionu pozwalają lepiej zrozumieć kim jesteśmy. Prezentujemy je szerokiej publiczności m.in. licząc na efekt w postaci wpływów z turystyki – podkreślił Piotr Całbecki, marszałek woj. kujawsko-pomorskiego. Z Torunia bezcenne artefakty trafią do Krakowa. Tam przejdą specjalistyczne badania, na ich podstawie powstaną modele w technologii 3D.
Tajemnicze słoje sprzed 4 tysięcy lat. Niezwykłe odkrycie naukowców w Indiach
WIDEO

Tajemnicze słoje sprzed 4 tysięcy lat. Niezwykłe odkrycie naukowców w Indiach

W stanie Assam w Indiach odkryto kolejne miejsce pełne tajemniczych kamiennych słojów. Zostały one po raz pierwszy odnalezione w 1929 roku, a dzisiaj całkowita liczba zawierających je znanych stanowisk w Assam wzrosła do 11. Daje to łącznie 797 słojów w różnych stanach zachowania na obszarze 300 km kw. Podobne stanowiska znaleziono również w Indonezji i Laosie, gdzie znana jest Równina Dzbanów z tysiącami kamiennych urn. Nie wiadomo, kto stworzył tajemnicze struktury i w jakim celu służyły. Niektóre z nich są wysokie i cylindryczne, inne bulwiaste, jeszcze inne mają kształt dwóch ustawionych razem stożków. Niektóre są częściowo lub prawie całkowicie zakopane. Niezależnie jednak od ich zastosowania, wydają się być bardziej rozpowszechnione, niż dotychczas sądzili naukowcy. Według nich słoje powstały w okresie od drugiego tysiąclecia p.n.e. do XIII wieku. Ludzkie szczątki znalezione w słojach Laosu i wokół nich sugerują, że mogły one być używane do praktyk pogrzebowych. Wszystko to wciąż owiane jest jednak wielką tajemnicą. - Wygląda na to, że w Indiach nie ma żadnych żyjących grup etnicznych związanych ze słojami, co oznacza, że ważne jest zachowanie dziedzictwa kulturowego – zaznacza archeolog Nicholae Skopal z Australian National University w Australii. - Nadal nie wiemy kto wykonał te gigantyczne dzbany i gdzie mieszkał. To wszystko jest dla nas zagadką – dodał. Dotychczasowe przypuszczenia naukowców nie zostały jeszcze potwierdzone. Szczegółowe wyniki badań opublikowano w czasopiśmie "Asian Archaeology".
WIDEO

Teleskop Hubble’a pobił rekord. Naukowcy odkryli najstarszą gwiazdę w kosmosie

To spektakularne odkrycie - najstarsza widziana gwiazda w kosmosie. Teleskop Hubble'a NASA wykrył ogromną gwiazdę, która liczy 12,9 miliarda lat. Za niezwykłym odkryciem stoi zespół naukowców z Instytutu Maxa Plancka w Niemczech. Światło gwiazdy, nazwanej Earendel lub “gwiazdą poranną”, powstało, gdy Wszechświat miał 900 milionów lat. Prawdopodobnie jest miliony razy jaśniejsza od Słońca, co czyni ją nie tylko jedną z najstarszych, ale i najjaśniejszych gwiazd, jakie kiedykolwiek odkryto - wyjaśnił zespół. Odległość od Ziemi sprawiła, że Earendel nie była łatwym obiektem do zaobserwowania. Teleskop Hubble'a NASA pobił tu rekord odległości obserwacji. W dodatku o miliardy lat świetlnych. Zespół z Instytutu Maxa Plancka w Niemczech był w stanie wykryć bardzo słabe światło gwiazdy, dzięki skupisku galaktyk znajdującym się między nią a Ziemią, tworząc potężne naturalne szkło powiększające dla obiektów znajdujących się z tyłu. - To trochę jak znalezienie starego zdjęcia swoich pradziadków - powiedziała dr Selma de Mink z Instytutu Astrofizyki im. Maxa Plancka w Niemczech. - Te gwiazdy są w zasadzie naszymi "gwiezdnymi przodkami, w końcu jesteśmy stworzeni z pierwiastków, które kiedyś wytworzyły. Teraz będziemy mieli okazję zobaczyć, jak to wszystko się zaczęło – podsumowali niemieccy naukowcy.
Masowa mogiła w Gdańsku. Przypadkowe odkrycie na budowie
WIDEO

Masowa mogiła w Gdańsku. Przypadkowe odkrycie na budowie

Przypadkowe odkrycie w Gdańsku. 24 marca, podczas budowy toru sportowo-rekreacyjnego przy Szkole Podstawowej nr 72 w dzielnicy Stogi, natrafiono na poszukiwany od kilku lat masowy grób z końca II wojny światowej. O niecodziennym odkryciu na budowie właśnie poinformował Urząd Miejski w Gdańsku. Kości udowe, piszczelowe i czaszka spoczywały płytko, około 20 cm pod powierzchnią, co może być wynikiem zmarzniętej ziemi w marcu 1945 roku, kiedy doszło do szybkiego pochówku ciał. Szczątki zostały też częściowo przemieszane podczas budowy szkoły. Ciała należały do kilkunastu osób, przede wszystkim mężczyzn, dzięki czemu mamy pewność, że jest to mogiła wojenna. Jak przypominają historycy, Stogi były jedną z najbardziej zniszczonych wojną dzielnic Gdańska. W 2015 roku została odkryta pierwsza mogiła skrywająca szczątki z marca 1945 roku, należące do 187 osób. Już wtedy wiedziano, że w pobliżu jest ich więcej, niestety nie udało się ich wówczas zlokalizować. - Mogę zdecydowanie powiedzieć, że najnowsze odkrycie to sukces. Udało się rozwiązać zagadkę z przeszłości, którą staraliśmy się przez lata rozwikłać - podsumował archeolog Maciej Stromski. Do tej pory zabezpieczono szczątki ok. 10 osób, ale jest ich więcej. To prawdopodobnie niemieccy żołnierze i ludność cywilna z Gdańska lub Prus Wschodnich. Po ekshumacji szczątki trafią na cmentarz wojenny w miejscowości Glinna koło Szczecina. Do momentu zakończenia badań archeologicznych nie będzie też możliwa kontynuacja prac związanych z budową toru sportowo-rekreacyjnego.
Lodowe wulkany na Plutonie. Spektakularne odkrycie NASA
WIDEO

Lodowe wulkany na Plutonie. Spektakularne odkrycie NASA

Zdjęcia Plutona wykonane przez sondę NASA New Horizons ujawniły nieznane wcześniej lodowe wulkany. Średnia temperatura na powierzchni tej planety karłowatej wynosi - 232 st. Pokrywają ją góry, doliny, lodowce, równiny i kratery. Analiza zdjęć z sondy wykazała wyboisty region na Plutonie, nie przypomina żadnej innej jego części. - Znaleźliśmy pole bardzo dużych lodowych wulkanów, które nie przypominają niczego, co widzieliśmy w Układzie Słonecznym – powiedział autor badania Kelsi Singer, starszy naukowiec z Southwest Research Institute w Boulder w Kolorado. Według zespołu wulkany lodowe mają wysokość do 7 km i średnicę od 10 km do 150 km, a niektóre łączą się, tworząc jeszcze większe struktury. Największy wulkan lodowy, znany jako Wright Mons, jest mniej więcej tej samej wielkości co Mauna Loa na Hawajach. Wcześniejsze badania sugerowały, że wnętrze Plutona nie wytworzyło wystarczającej ilości ciepła do napędzania aktywności wulkanicznej. Zespół badawczy zauważył również, że obszar nie ma żadnych kraterów uderzeniowych, które można zobaczyć na całej powierzchni Plutona, co sugeruje, że wulkany lodowe były aktywne stosunkowo niedawno. Planeta miała kiedyś ocean podpowierzchniowy, a znalezienie lodowych wulkanów może sugerować, że ocean jest nadal obecny, a woda w stanie ciekłym może znajdować się blisko powierzchni. Odkrycia rodzą więc intrygujące pytania o potencjalną możliwość istnienia życia na Plutonie.
Ślady życia na księżycu Jowisza? Nowe nadzieje naukowców
WIDEO

Ślady życia na księżycu Jowisza? Nowe nadzieje naukowców

Słona woda w lodowej skorupie Europy, księżycu Jowisza, może transportować tlen do pokrytego lodem oceanu – twierdzą amerykańscy naukowcy z UT Jackson School of Geosciences. Badacze sądzą, że może to potencjalnie pomóc w utrzymaniu obcego życia pod księżycowymi krajobrazami złożonymi z pęknięć, grzbietów i bloków lodowych, które pokrywają jedną czwartą księżyca Europa. Ilość tlenu transportowanego do oceanu może być równa ilości tlenu obecnego w oceanach na Ziemi. Teoria ta została zaproponowana już wcześniej, ale eksperci z University of Texas w Austin poddali ją testowi, tworząc pierwszą na świecie komputerową symulację tego procesu. Księżyc Jowisza Europa jest najlepszym miejscem do poszukiwania śladów obcego życia, ponieważ naukowcy wykryli na nim ślady tlenu i wody, a także chemikaliów, które mogą służyć jako składniki odżywcze. Jednak lodowa powłoka Europy — której grubość szacuje się na około 24 km — jest barierą między wodą a tlenem. Jeśli życie, jakie znamy, istnieje w oceanie, musi istnieć sposób, aby tlen mógł się do niego dostać. Marc Hesse, profesor na Wydziale Nauk Geologicznych UT Jackson School of Geosciences uważa, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest przenoszenie tlenu przez słoną wodę. Stworzony przez naukowców model komputerowy pokazał, że spływa ona w wyraźny sposób, przybierając postać porowatych fal. Ta "solanka" powoduje, że pory w lodzie chwilowo się rozszerzają — umożliwiając przepłynięcie słonej wody przed ponownym uszczelnieniem.
Zbiorowy grobowiec sprzed 2500 lat. Niezwykłe odkrycie archeologów w Rosji
WIDEO

Zbiorowy grobowiec sprzed 2500 lat. Niezwykłe odkrycie archeologów w Rosji

Archeolodzy z Polski i Rosji odkryli duży kurhan w syberyjskiej "Dolinie Królów" sprzed ponad 2500 lat. Został on wykryty dzięki wykorzystaniu lotniczego skanowania laserowego terenu. Ma około 25 metrów średnicy, zniszczone, spłaszczone centrum i tylko 30 centymetrów wysokości. W starożytnym grobowcu znajdują się szczątki pięciu osób, w tym kobiety i dziecka, które zostały pochowane wraz z szeregiem przedmiotów grobowych, takich jak wisiorek w kształcie półksiężyca, lustro z brązu i złote kolczyki. Naukowców zaskoczyła szczególnie jedna rzecz. Chodzi o pochówek kobiety z unikalną męską biżuterią – wisiorkiem z półksiężycem, który był domeną męskich pochówków w tym miejscu. Szczątki ok. 50-letniej kobiety znajdowały się w komorze otoczonej drewnem. Duża ilość drewna była prawdopodobnie symbolem bogactwa i wysokiego statusu społecznego zmarłej. W centrum kurhanu, badacze znaleźli też splądrowaną komorę grobową z bronią, w tym strzałami, co sugeruje, że został tam pochowany wojownik. Grobowiec został usypany przez Scytów, koczowniczy lud irański, który żył na stepach między Morzem Czarnym a Chinami od ok. 800 r. p.n.e. do ok. 300 r. Całość znajduje się zaledwie 20 metrów od wykopanego wcześniej kurhanu scytyjskiego wodza. - Biorąc pod uwagę tę odległość i pochowane wraz z kobietą cenne artefakty, myślę, że była to osoba o wysokim statusie wśród ludu nomadów – powiedział cytowany przez serwis livescience.com Łukasz Oleszczak, archeolog w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, który kierował polskim zespołem pracującym u boku archeologów rosyjskich. Archeolodzy wiedzą o "Dolinie Królów" od ponad wieku. Ta rozległa dolina w rosyjskiej republice Tuwy jest pełna licznych scytyjskich pochówków królewskich.
Potężny obłok pyłu wielkości gwiazdy. Przełomowe odkrycie naukowców
WIDEO

Potężny obłok pyłu wielkości gwiazdy. Przełomowe odkrycie naukowców

Astronomowie wykryli obłok pyłu wielkości całej gwiazdy, oddalony o 330 lat świetlnych. Przyczyną jego powstania było zderzenie dwóch egzoplanet, które dopiero się formowały. Miały one wielkość planet karłowatych, o średnicy od około 400 do 600 kilometrów. Początkowe zderzenie musiało wytworzyć tak dużo ciepła, że część materiału wyparowała; reszta rozleciała się na fragmenty, które nadal zderzały się ze sobą, a także z innymi skałami w pobliżu, tworząc jeszcze więcej pyłu. Astronomowie przeanalizowali podczerwoną poświatę wspomnianego obłoku pyłu, wraz ze zmianami w świetle gwiazdy macierzystej, okresowo zamazanymi przez szczątki na orbicie wokół niej, dzięki czemu znamy teraz rozmiar obiektów i inne kluczowe szczegóły dotyczące kolizji. Gwiazda, o której mowa, ma zaledwie 10 milionów lat i nazwana została HD 166191. Ze względu na młody wiek, wciąż jest otoczona sporą ilością materiału pozostałego po procesie formowania. Gwiazdy powstają z gęstego węzła w obłoku gazu, który zapada się pod własną masą; wirując, gwiazda rośnie, kreując więcej materii z otaczającego obłoku, a ten układa się w dysk zasilający gwiazdę. Gdy gwiazda zakończy formowanie, wszystko, co pozostanie na dysku, może uformować inne elementy układu planetarnego. - Po raz pierwszy uchwyciliśmy zarówno podczerwoną poświatę pyłu, jak i zamglenie, jakie wprowadza pył, gdy obłok przechodzi przed gwiazdą - powiedział astronom Everett Schlawin z Obserwatorium Steward Uniwersytetu w Arizonie. Według naukowców odkrycie to pozwoli zobaczyć nieznane dotychczas procesy, które mogły ukształtować nasz Układ Słoneczny.
Szczątki z II wojny światowej na polu uprawnym. Odkrycie polskich archeologów
WIDEO

Szczątki z II wojny światowej na polu uprawnym. Odkrycie polskich archeologów

Jak poinformowało na swoim Facebooku Stowarzyszenie Templum, grupa archeologów prowadzona przez dr Przemysława Kołosowskiego dokonała niecodziennego odkrycia w woj. zachodniopomorskim. Przeszukując pole uprawne w poszukiwaniu śladów osady, odkrytej w listopadzie 2021 roku, badacze natrafili na mogiłę z końca II wojny światowej. W dole, który w przeszłości służył jako rów strzelecki, znaleziono szczątki pięciu lub sześciu niemieckich żołnierzy i liczne artefakty. Kości były rozczłonkowane i płytko pochowane. To efekt wybuchu moździerza lub innego pocisku. Ku zaskoczeniu ekspertów, rolnicy mimo orki pola, przez 77 lat na nic w tym miejscu nie natrafili. - Na owym polu i w jego okolicy "okopały" się wojska Kriegsmarine. Żołnierze niemieckiej marynarki wojennej ulokowani w dołkach strzeleckich, mieli ochraniać drogę, którą niemieccy uchodźcy - cywile uciekali w stronę Wolina - przekazał lokalny regionalista. Podejrzewa się, że zabitych Niemców pochowała ludność cywilna, lokalni rolnicy. Zrobiono to szybko i dość powierzchownie. Potwierdza to fakt, że przy szczątkach, oprócz rzeczy osobistych, znaleziono kompletne oporządzenie: buty, hełmy, pasy, ładownice, maski gazowe, bagnety, granaty, amunicję czy karabiny. Były wśród nich też dwa nieprzełamane wojskowe znaki tożsamości. Na miejsce wezwano policję i saperów, którzy przejęli nadzór nad zawartością wykopanej mogiły. Późniejszym badaniem szczątków zajmie się specjalista od antropologii sądowej dr hab. Andrzej Ossowski. Jego ekipa ustali również czy zidentyfikowani żołnierze z II wojny światowej mają jeszcze żyjących krewnych, którym można byłoby zwrócić znalezione przy nich przedmioty osobiste.
Odkrycie w Bałtyku. Niezwykła skamieniałość sprzed 30 mln lat
WIDEO

Odkrycie w Bałtyku. Niezwykła skamieniałość sprzed 30 mln lat

Niezwykłe odkrycie w Bałtyku. Badanie bursztynu sprzed 30 mln lat ujawniło skamieniałość owada z grupy Mantispidae, łudząco podobnego do modliszki. Naukowcy wykazali, że okaz bardzo przypomina istniejący rodzaj Mantispa. Owad pokryty jest jednak białym osadem, typowym dla bałtyckiego bursztynu, co mocno utrudnia szczegółowe rozpoznanie. Ostatecznie uznano, że to nowy gatunek. Naukowcy użyli znaku zapytania w nazwie i nowy gatunek określili jako Mantispa? damzenogedanica. Bursztyn z niezwykłą zawartością znaleziono w obwodzie kaliningradzkim. Skamieniałość trafiła do Gdańska. Owad ma prawie 2 centymetry długości i został zbadany za pomocą kombinacji kilku technik, w tym mikroskopii i mikrotomografii rentgenowskiej, co wykorzystano do stworzenia przekroju i modelu 3D organizmu. Dzięki badaniom pojawiła się możliwość poznania procesu ewolucji Mantispidae w ciągu ostatnich 66 milionów lat. Naukowcy szukają też odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak niewiele z nich zachowało się z tamtego czasu. Wpływ na to może mieć zmniejszanie się różnorodności odnóży modliszki od okresu kredy. Złoża bursztynu bałtyckiego zachowują historię sprzed ponad 34 milionów lat w północnej Europie. Naukowcy wciąż dokonują intrygujących odkryć za pomocą bursztynowych wehikułów czasu. Nie pierwszy raz udało nam się dowiedzieć więcej o grupie owadów, znanej jako Neuroptera, ze szczątków odnalezionych w bursztynie. Badanie zostało szczegółowo opisane na stronie berlińskiego dziennika "Fossil Record".
Nieznane wiry na powierzchni Słońca. Tajemnicze odkrycie naukowców
WIDEO

Nieznane wiry na powierzchni Słońca. Tajemnicze odkrycie naukowców

Naukowcy z New York University w Abu Dhabi odkryli nowy rodzaj fali akustycznej o wysokiej częstotliwości rozchodzącej się na Słońcu. Wydaje się on przeczyć dotychczasowym oczekiwaniom. Fale pojawiają się na powierzchni Słońca jako wzór wirów, poruszających się w kierunku przeciwnym do obrotu Słońca. Fale te wydają się poruszać trzy razy szybciej niż przewidywała teoria. Fizycy zajmujący się energią słoneczną nie byli w stanie określić, co może być tego przyczyną. Odkrycie to sugeruje, że istnieje nowa fizyka Słońca, której naukowcy jeszcze nie znają, a także daje nowy wgląd w wewnętrzne właściwości i aktywność Słońca. Chociaż tak naprawdę nie możemy zajrzeć do jego wnętrza, to gwiazdy, takie jak słońce, są wyjątkowe, ponieważ ich wewnętrzne procesy często można wywnioskować na podstawie aktywności powierzchniowej. Szczególnie dużo mogą powiedzieć właśnie fale akustyczne. Są one generowane blisko powierzchni, a następnie są odbijane, w kierunku wnętrza, gdzie rezonują, tworząc drgania akustyczne. - Te nowe fale nie wydają się być wynikiem znanych dotychczas procesów i jest to ekscytujące, ponieważ prowadzi do zupełnie nowego zestawu pytań - zaznacza fizyk słoneczny, Chris Hanson. Jednak zmiany dzieją się też bliżej Ziemi. Naukowcy odkryli w oceanie fale o wysokiej częstotliwości, rozchodzące się do czterech razy szybciej niż przewidywała teoria. Wspólne badanie obu zjawisk może pomóc w rozwikłaniu kryjącej się za nimi tajemnicy.