granica polsko-niemiecka (strona 2 z 6)

Oburzenie po słowach Bąkiewicza. Europoseł PiS odcina się
WIDEO

Oburzenie po słowach Bąkiewicza. Europoseł PiS odcina się

W niedzielę Robert Bąkiewicz opublikował nagranie z pracy funkcjonariuszy Straży Granicznej na granicy z Niemcami. Do sprawy odniosła się SG. "Nazywanie Straży Granicznej 'Uberem dla nielegalnych migrantów' jest pluciem na nasz mundur" - napisano w komunikacie. Film Bąkiewicza zniknął z internetu, jednak wcześniej zdążył je udostępnić członek młodzieżówki PiS Oskar Szafarowicz z podpisem: "Polskie służby na polecenie ekipy Tuska znów uczestniczą w bezprawnym procederze przerzutu migrantów z Niemiec". O tę sprawę w programie "Tłit" WP był pytany europoseł PiS Michał Dworczyk. - Bez wątpienia mamy do czynienia z sytuacją nieakceptowalną, mianowicie taką, że osoby, które są uznawane przez niemieckie służby za nielegalnych imigrantów przybyłych z Polski, mimo tego, że nie zawsze są dowody na to, są przekazywane na teren RP. To są wydarzenia nieakceptowalne - stwierdził gość programu. Dopytywany o nazwanie Straży Granicznej "Uberem", polityk podkreślił, że "zawsze dystansował się od wypowiedzi, które mogłyby być oceniane jako obraźliwe, w szczególności wobec funkcjonariuszy". - Uważam, że tu trzeba zachować dużą ostrożność i byłem oburzony, kiedy Platforma Obywatelska, a rzeczywiście osoby z tej partii politycznej i celebryci związani z tą partią, wielokrotnie obrzucali obelgami zarówno funkcjonariuszy Straży Granicznej, jak i żołnierzy - stwierdził Dworczyk. - A nie ma pan wrażenia, że teraz sytuacja się odwróciła? - dopytywał prowadzący. - Zupełnie nie mam takiego poczucia. Zupełnie czym innym, jeżeli chodzi o skalę, był atak i jest atak hybrydowy na granicy polsko-białoruskiej. To, co się dzieje na granicy niemieckiej, jest również groźne, również niebezpieczne, ale jednak nie ma porównania - odparł Dworczyk.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Kamila Gurgul Kamila Gurgul
Tusk nie chciał zepsuć relacji z Niemcami? Bielan komentuje kontrole
WIDEO

Tusk nie chciał zepsuć relacji z Niemcami? Bielan komentuje kontrole

Polityk związany z Prawem i Sprawiedliwością Robert Bąkiewicz zainicjował obywatelskie "patrole" na granicy polsko-niemieckiej. Osoby zrzeszone do Ruchu Obrony Granic w ostatnim czasie pojawiają się na granicy polsko-niemieckiej i twierdzą, że pilnują granicy przed osobami, które nielegalnie próbują ją przekroczyć. W następstwie tych wydarzeń premier Donald Tusk ogłosił wprowadzenie kontroli granicznych na przejściach z Niemcami oraz Litwą. W programie "Tłit" WP europoseł PiS Adam Bielan został zapytany, czy w związku z uruchomionymi kontrolami, ruch powinien nadal działać. - Ja bym chciał, żeby Ruch obrony Granicy nie musiał działać. To znaczy, żeby Straż Graniczna wypełniała swoje swoją rolę, żeby otrzymywała dobre polecenia ze strony rządzących - ocenił gość programu. Według Bielana decyzja rządu jest "spóźniona o wiele miesięcy". - Zobaczymy, jak będzie wyglądało w praktyce. Czy te kontrole będą rzeczywiście skuteczne, czy będzie tak, jak mówią znowu przedstawiciele rządu niemieckiego, że to będą wspólne patrole i tak naprawdę mrugają do swojej opinii publicznej - powiedział Bielan. Dziennikarz, nawiązując do słów prezesa PiS, zapytał, na czym polega wspaniałość tego ruch, zwracając uwagę, że pojawiały się doniesienia o skandalicznych zachowaniach osób "pilnujących" granicy wobec służb. - Tusk by nie podjął tej decyzji, gdyby nie Ruch Obrony granicy, choćby to jest piękne w tym ruchu. Tusk nie podjąłby żadnej decyzji, która byłaby w kontrze do jego niemieckich przyjaciół, gdyby nie presja społeczna - stwierdził Bielan. Dodał, że wolałby, gdyby ochroną granic zajmował się profesjonalne służby. - Natomiast tak nie było dotąd, ponieważ rząd Donalda Tuska robił wszystko, żeby nie zepsuł swoich relacji z niemieckimi partnerami - podsumował.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Kamila Gurgul Kamila Gurgul