"Lekarz mówi, że umrę. Pomoże pan?" Przytakuje i bierze 150 zł za 10 minut "uzdrawiania"
Kobieta umierająca na raka, młoda dziewczyna z przerzutami, mężczyzna z poważnym schorzeniem. Josue Angsanto P., który przedstawia się jako filipiński uzdrowiciel, sprzedaje im za 150 zł nadzieję na wyleczenie ze śmiertelnych chorób. Zapisałam się do niego na "wyleczenie" nowotworu prawej nerki. – Czuję. Boli? – pyta "uzdrowiciel", dotykając lewej strony pleców.