WAŻNE
TERAZ

Jest nominacja papieża. Oto nowy metropolita łódzki

bus (strona 2 z 11)

Bus wjechał wprost pod pociąg. Finał mógł być tylko jeden
WIDEO

Bus wjechał wprost pod pociąg. Finał mógł być tylko jeden

Kierowca busa nie zachował ostrożności na przejeździe kolejowym. PKP udostępniło mrożące krew w żyłach nagranie ze zdarzenia na torach w Kluczborku. Kamery nagrały, jak kierowca busa wjechał wprost pod jadący pociąg. Na szczęście lokomotywa poruszała się wolno i kierujący pojazdem przeżył. Do wszystkiego doszło 4 października, gdy sygnalizacja świetlna i rogatki były wyłączone ze względu na prace, w związku z czym obowiązywały specjalne procedury bezpieczeństwa. Pociągi poruszały się przez przejazd z prędkością do 20 km/h, a na miejscu znajdowały się żółte tablice ostrzegawcze informujące o usterce urządzeń. PKP udostępniło nagranie dopiero teraz, apelując do kierowców o szczególną ostrożność na przejazdach kolejowych. Przed torami zawsze ustawiony jest znak "Stop", wymagający zatrzymanie pojazdu. "Osoba kierująca autem kompletnie zignorowała znaki ustawione przed przejazdem oraz nie zachowała należytej ostrożności, przez co nie dostrzegła zbliżającego się pociągu. Kierowca naraził na niebezpieczeństwo innych uczestników ruchu oraz pasażerów nadjeżdżającego składu. Jeśli widzisz tory, zawsze spodziewaj się pociągu! Nawet pozornie nieużywane trasy bywają wykorzystywane przez składy towarowe, a rozkłady jazdy się zmieniają. Jeżdżenie na pamięć grozi tragedią" - brzmiał podpis do nagrania PKP.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Wjechał na zalaną drogę busem. Gwałtowny nurt porwał pojazd
WIDEO

Wjechał na zalaną drogę busem. Gwałtowny nurt porwał pojazd

Pasażerka busa uchwyciła telefonem groźny moment wjazdu na zalaną drogę w Gorzuchowie w powiecie kłodzkim. Kobieta była jedyną pasażerką w niedużym busie. Kierowca podjął decyzję o próbie przejazdu przez zalany odcinek drogi. W konsekwencji pojazd "został porwany przez gwałtowny nurt wody". W rozmowie z WP pasażerka busa poinformowała, że złożyła zawiadomienie z akt. 160 kk, który mówi o odpowiedzialności karnej za narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Nagranie z momentu próby przyjazdu kobieta opublikowała w sieci. Do sprawy odniósł się przewoźnik. "15 września 2024 roku, około godziny 19:00, nasz pojazd znalazł się w trudnej sytuacji podczas przejazdu przez zagrożony odcinek drogi. W wyniku bardzo dynamicznych zmian pogodowych oraz nieprzewidywalnych zrzutów wody, warunki atmosferyczne nagle uległy pogorszeniu, a poziom wody wzrastał w niekontrolowany sposób" – poinformowała w mediach społecznościowych firma. Jak dodał przewoźnik, droga w tym czasie nie była odpowiednio oznakowana ani zamknięta. "Służby ratunkowe zostały niezwłocznie powiadomione i przybyły na miejsce, aby przeprowadzić ewakuację pasażera i kierowcy za pomocą pontonów. Dzięki szybkiej interwencji służb ratunkowych nikt nie odniósł obrażeń" – czytamy w opublikowanym oświadczeniu.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Dwa razy pod prąd na S7. Kuriozalne zachowanie kierowcy busa
WIDEO

Dwa razy pod prąd na S7. Kuriozalne zachowanie kierowcy busa

Nieodpowiedzialne zachowanie kierowcy na ekspresówce. W trakcie przemierzania trasy S7 nagle kierującym osobówki pokazał się szary bus, który włącza się do ruchu, jednak zamiast jechać prosto, zawraca wprost na czołówkę. Jeden z uczestników z tego zdarzenia miał akurat kamerkę samochodową, która nagrała całą akcję. Na udostępnionym przez policję nagraniu widać, że kierowca busa próbuje włączyć się do ruchu na ekspresówce, po czym na ciągłej linii skręca w lewo, zajeżdżając drogę innym kierowcom. Gdy dochodzi do mężczyzny, co się właśnie stało, wykręca i ucieka z odcinka S7 do drogi zjazdowej, z której właśnie przyjechał, czyli drugi raz w odstępie kilkudziesięciu sekund wykonał manewr jazdy pod prąd. "Jeden nieudany zakręt przyniósł konsekwencje w postaci 29 punktów karnych - tyle właśnie uzbierał pewien kierowca, który wioząc busem dzieci wjechał pod prąd na drogę ekspresową S7 i nie ustąpił pierwszeństwa prawidłowo jadącym pojazdom. Na szczęście nie doprowadził do wypadku, ale po chwili zawrócił i pojechał dalej… znów pod prąd. Mężczyzna w najbliższym czasie ze swojego zachowania będzie tłumaczył się przed sądem" - brzmi komunikat policji. Kierowcą był 71-latek, który na co dzień zajmuje się przewozem dzieci. Wielkie szczęście że przy tym zdarzeniu nikomu nic się nie stało, ponieważ w środku busa znajdywali się młodzi piłkarze z Iławy, którzy wracali Elbląga. Oprócz punktów karnych i zatrzymania prawa jazdy grozi mu też wysoka grzywna.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki