Nie przyjęli jej dziecka do żłobka, więc musi chodzić z nim do pracy. "Nie mam wyboru"
Ewa jedną ręką ciągnie wózek pełen pudełek z jedzeniem. W drugiej trzyma nosidełko z 7-miesięczną córką w środku. Rozwozi catering po korporacjach. Robi to z dzieckiem, bo ciągle czeka na decyzję, czy przyjmą je do żłobka. Podobną sytuację miała z synem - wtedy na wolne miejsce czekała prawie 1,5 roku. O swojej sytuacji opowiada w rozmowie z Wirtualną Polską.