ycipk-1kglm7

Szpiedzy z Chin spenetrowali uniwersytety w USA. FBI bierze się do roboty

Amerykanie coraz bardziej podejrzliwie patrzą na studentów z Chin. FBI ocenia, że wśród młodych ludzi roi się od szpiegów Pekinu. Trump miał nawet pomysł radykalnego rozwiązania. Wybrano metodę łagodniejszą, ale czasy bezkarności chińskich szpiegów się kończą.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Student z Chin aresztowany przez FBI za szpiegostwo w USA
Student z Chin aresztowany przez FBI za szpiegostwo w USA (Chaoqun Ji / Facebook)
ycipk-1kglm7

Najnowszą chińsko-amerykańską aferą szpiegowską z uniwersytetem w tle jest przypadek Ji Chaoquna. Młody mężczyzna od 5 lat mieszka i studiuje w Chicago. Student został niedawno aresztowany pod zarzutem rekrutowania dla Pekinu amerykańskich naukowców i inżynierów. FBI uważa, że działał pod bezpośrednim kierownictwem chińskiej agencji szpiegowskiej.

Według oficjalnych danych, w roku akademickim 2016/17 w USA studiowało 350 tys. Chińczyków. To ponad połowa wszystkich zagranicznych studentów w USA. Nie wiadomo ilu spośród nich wykonuje pozaakademickie zlecenia agencji wywiadowczych z Pekinu, jednak infiltracja instytutów naukowych przez szpiegów Państwa Środka jest dużym problemem dla Amerykanów.

Drugą, najliczniejszą grupą studentów w USA są Indusi. Rząd w Delhii modernizuje kraj budując miliony toalet

ycipk-1kglm7

Kilka miesięcy temu gorąca dyskusja na ten temat wybuchła nawet w Białym Domu. Porywczy Donald Trump wspierany przez politycznych jastrzębi chciał działać szybko i zdecydowanie. Plan miał polegać na wstrzymaniu wydawania wiz studenckich dla Chińczyków. Prezydent chciał w ten sposób upiec dwie pieczeni na jednym ogniu, czyli usunąć szpiegów i zadać cios renomowanym uczelniom, które postrzega jako skupiska swoich krytyków.

Wojna celna Chin z USA przybiera na sile. Donald Trump nie zamierza odpuścić

Przeciwnicy tak radykalnego rozwiązania zwrócili uwagę na straty dla amerykańskiej gospodarki. Najwięcej straciłyby nie wielkie i słynne na całym świecie ośrodki akademickie, tylko mniejsze uczelnie. W sumie Chiny współpracują z ponad 100 uniwersytetami. W wielu przypadkach uderzyłoby to w elektorat Trumpa. Chińscy studenci co roku zostawiają w USA kilkanaście miliardów dolarów.

ycipk-1kglm7

Umiarkowani doradcy prezydenta USA zwrócili także uwagę na potencjalne kłopoty dyplomatyczne radykalnego posunięcia, które Pekin miałby prawo odebrać jako afront i gest złej woli. Eksperci podkreślali także długoterminowe konsekwencjach dla amerykańskiej gospodarki, a zwłaszcza współpracy gospodarczej pomiędzy krajami.

Prof. Michael Green, azjatycki doradca Białego Domu, przyznał, że USA mają problem, ale nie należy przesadzać z reakcją. Jego zdaniem studenci z Chin w USA w większym stopniu stanowią "pomosty, nie zagrożenie".

Chiny doganiają USA w Internecie. Aliexpress szybszy niż Amazon, a Didi przewyższa Ubera

ycipk-1kglm7

Sam fakt dostrzeżenia niebezpieczeństwa ze strony wysłanników Pekinu i dyskusja na jego temat jest już przełomem. Do niedawna nikt otwarcie w USA nie wspominał o tym, że komunistyczne Chiny rozpowszechniają propagandę, starają się wpływać na system edukacji, uciszają krytykę w ośrodkach akademickich i wykradają wiedzę z uczelni.

W rezultacie do Kongresu trafił projekt Ustawy o powstrzymaniu szpiegostwa i kradzieży na uczelniach. Jeśli prawo wejdzie w życie, FBI będzie mogła określać instytucje stanowiące zagrożenie dla uczelni i nakładać na nie obowiązek informowania o wszelkich związkach z tymi organizacjami.

W ustawie nie ma wprost mowy o Chinach, ale przesłanie jest jasne. Nie ma wątpliwości, że na celowniku FBI znajdą się Instytuty Konfucjusza. W USA działa 12 takich organizacji. Dyrektor FBI Christoper Wray uznał Instytuty Konfucjusza za organizacje wywiadowcze i zapowiedział, że agenci będą się im blisko przyglądać.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

ycipk-1kglm7
Polub WP Wiadomości
ycipk-1kglm7
ycipk-1kglm7