Trwa ładowanie...
d28mhc9
Szczepionka na COVID-19. Leszek Miller zdradził, jak się czuje po szczepieniu

Szczepionka na COVID-19. Leszek Miller zdradził, jak się czuje po szczepieniu

Leszek Miller był gościem programu "Newsroom" Wirtualnej Polski. Były premier odniósł się do swojego szczepienia przeciwko COVID-19, które odbyło się poza kolejnością. - To nie ma znaczenia, czy ja żałuję, czy nie. Stało się i koniec - powiedział Miller. - My przez kilka dni rozmawialiśmy o tym, dlaczego zaszczepiło się 18 ludzi, a nie o tym, dlaczego nie zaszczepiło się 250 tys. ludzi, bo szczepionki były - powiedział gość Agnieszki Kopacz. - Naszą troską powinno być to, aby jak najwięcej ludzi się zaszczepiło - dodał Leszek Miller. - Gdybym ja był dziś premierem, to zobowiązałbym wszystkich ministrów do zaszczepienia się równolegle z personelem medycznym - przekazał Miller. Były premier Polski zdradził także, że czuje się dobrze po szczepieniu. W programie Wirtualnej Polski zaapelował także o to, aby ci, którzy są przed szczepieniem, odrzucili wszelkie medyczne bzdury.

Pan został zaszczepiony w tej grupRozwiń

Transkrypcja:

Pan został zaszczepiony w tej grupie kilkunastu osób zaszczepionych przez WUM. Czy gdyby mógł pan cofnąć czas, to jeszcze raz zdecydował się pan na szczepienie w tejże grupie i poczekałby pan troszkę na swoją kolej? To jest o tyle problem akademicki, że nie można cofnąć czasu. Może kiedyś w przyszłości ludzie wynajdą coś takiego. Innymi słowy, panie premierze, pytam, czy nie żałuję pan tego, że zdecydował się na szczepienie w tej grupie? To nie ma znaczenia, czy ja żałuję, czy nie, bo stało się i koniec. Ja już więcej niż to, co mówiłem, nie mam do powiedzenia. Mnie tylko zastanawia, jak PiS, trochę tak jak Trump, potrafi manipulować opinią publiczną i potrafi używać bardzo przemyślanej socjotechniki. Bo proszę zwrócić uwagę, że my przez wiele dni rozmawialiśmy o tym, dlaczego zaszczepiło się 18 ludzi, a nie dlaczego nie zaszczepiło się 250 000 ludzi. Bo szczepionki były, tylko nieudolny system dystrybucji spowodował, co spowodował. Przecież naszą troską powinno być to, żeby jak najwięcej ludzi i jak najszybciej się zaszczepiło. Ja zresztą uważam, że jest pełno hipokryzji, bo na przykład gdybym ja był premierem dzisiaj, ja bym zobowiązał wszystkich ministrów do zaszczepienia, równolegle z personelem medycznym, czyli w pierwszej kolejności. Po pierwsze po to, żeby oni dali przykład, a po drugie po to, żeby byli sprawni, żeby byli niezagrożeni i żeby sami się nie zakażali i żeby nie zakażali innych. A mam wrażenie, że dzisiaj w Polsce jest swego rodzaju konkurs pod hasłem "kto się zaszczepi najpóźniej". I ten, kto się zaczepi najpóźniej, powinien być bardzo pozytywnie oceniany przez opinię publiczną. To nie jest mądre. Panie premierze, co zatem z pana drugą dawką szczepionki, kiedy pan ją przyjmie, czy to będzie też w tej samej jednostce, w której razem z żoną przyjmował pan tę pierwszą dawkę szczepionki? Jeszcze nie wiem, bo to będzie zależało od mojego kalendarza zajęć w Brukseli. W poniedziałek wylatuję do Brukseli, nie wiem kiedy wrócę, bo tam obowiązuje kwarantanna, nie wiem, czy ta kwarantanna mnie obejmie, czy nie. Ale to nie jest specjalnie problem, dlatego że musi minąć co najmniej 20 dni. Natomiast powyżej 20 dni jest duża elastyczność. Niemcy na przykład uważają, że można to spokojnie przedłużyć nie do 20 dni albo 30, czy nawet do 40, więc ja to ustalę w zależności od moich zobowiązań w Brukseli. Panie premierze, ale chyba pan zamieszczał też jakąś informację, że chyba 20 stycznia ma być druga dawka, prawda, tej szczepionki? 20 stycznia to jest ten czas, w którym można się już zaszczepić, ale to nie jest termin, który musi być dotrzymany. Jeszcze raz powtórzę - co najmniej 20 chyba dni, ale można się zaszczepić później, w niektórych krajach są podejmowane w tej chwili wysiłki, żeby się zaszczepić o wiele później niż 20 dni. Więc mnie tutaj żaden czas nie goni, ja sobie dostosuję tą drugą szczepionkę do moich zobowiązań brukselskich. Panie premierze, ale jednak też wszystkich Polaków interesuje to, jak osoby zaszczepione reagują na samą szczepionkę. Jak pan się czuje, jak czuje się pana żona, jak zareagowaliście na podanie tej szczepionki? Ja się czuję dobrze, mija kolejna doba od tego zaszczepienia. Nieco żartobliwie mówiąc, nie wyrosła mi żadna sierść na grzbiecie, żadne kły, nie wyję do księżyca, nie chodzę w postaci wilkołaka i myślę, że pewnie tak się utrzyma i jeśli mogę to uczynić, to serdecznie zachęcam wszystkich, którzy mogą się już zaszczepić, jak i tych, którzy się będą szczepili później, żeby odrzucili te wszystkie brednie o tym, że szczepionka jest z abortowanych płodów i że Pan Bóg się temu przeciwstawia. Żeby jednym słowem myśleli jako ludzie oświeceni, a nie ci, którzy grzęzną gdzieś w odmętach średniowiecza. Trzeba się szczepić, jak najszybciej, jak najwięcej ludzi się powinno szczepić i patrzmy rządowi na ręce, czy da sobie radę. Bo jak na razie jest tak, że jest o wiele więcej szczepionek niż szczepień. I ta dysproporcja między szczepionkami leżącymi w magazynach, i liczbą zaszczepionych ludzi, mnie absolutnie smuci. Jeszcze smuci mnie jedna rzecz - otóż rząd podaje, że mniej więcej 70% lekarzy, pielęgniarek, w ogóle personelu białego, chce się zaszczepić. 30% się nie chce zaszczepić. Coś przerażającego. No ale jeśli w ciągu ostatnich lat mamy do czynienia z wyraźną ofensywną ciemnoty i prymitywizmu, no to nic dziwnego, że jest, jak jest. Rząd i wszystkie organizacje lekarskie powinien dołożyć starań, żeby nie było żadnego medyka, który nie zostanie zaszczepiony.
d28mhc9
d28mhc9
Więcej tematów