Socjolog, prof. Piotr Gliński kandydatem PiS na premiera

Socjolog, profesor Piotr Gliński jest kandydatem PiS na premiera. - Musimy nie tylko zmierzyć się z kryzysem, ale przede wszystkim wprowadzić w kraju poważne zmiany. Musimy nauczyć się marzyć i nauczyć się, jak wprowadzać te marzenia w życie - mówił podczas konferencji prasowej. - To zabieg taktyczny - tak wybór prof. Piotra Glińskiego przez PiS komentuje dla Wirtualnej Polski politolog dr Ryszard Kessler. Jak tłumaczy ekspert, Polacy wysoce nie ufają politykom, stąd bezpieczna kandydatura "technicznego premiera", nieznanego szerzej opinii publicznej.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jarosław Kaczyński i prof. Piotr Gliński podczas konferencji prasowej.
Jarosław Kaczyński i prof. Piotr Gliński podczas konferencji prasowej. (PAP, Fot: Radek Pietruszka)
WP

Zdaniem dr. Kesslera PiS chce pokazać opinii publicznej, że nie jest tylko partią "tragedii smoleńskiej", ale staje się poważnym przeciwnikiem dla PO. - Pokazanie programu gospodarczego, debata gospodarcza i zgłoszenie własnego kandydata na premiera ma wytworzyć u wyborców przekonanie, że PiS ma pomysł na rządzenie krajem, na własną politykę gospodarczą i reformy. To poważne rzucenie rękawicy PO i chęć przejęcia inicjatywy na opozycji – tłumaczy politolog.

Dr Kessler pytany o cel, jaki PiS chce osiągnąć wyłaniając kandydata, odpowiada, że jest nim powrót do poważnej polityki. – Mimo błędów i niepopularnych decyzji podejmowanych przez PO, nie rosło poparcie dla PiS. Stąd też zmiana czy przegrupowanie strategii PiS – tłumaczy politolog.

* Prezes PiS: sytuacja w Polsce domaga się zmian*

WP

Jarosław Kaczyński przedstawił kandydata na premiera na konferencji prasowej w Warszawie, a następnie opuścił salę. Uzasadniając inicjatywę stworzenia rządu pozaparlamentarnego Kaczyński powiedział, że "PiS jest jedyną formacją opozycyjną, która ma możliwość konstruktywnego wotum nieufności".

- Mamy dzisiaj w Polsce sytuację, w której żaden problem społeczny nie jest rozwiązywany - powiedział prezes PiS. Mówił o "rosnącym bezrobociu, wyjazdach z Polski, kryzysie finansów publicznych, kryzysie różnych instytucji, w tym wymiaru sprawiedliwości". - Mamy nieustanne głoszenie nieprawdy z różnych wysokich trybun. Mamy sytuację, która domaga się zmiany. Danie polskiemu parlamentowi szansy na zmianę jest naszym obowiązkiem, nie tylko politycznym, ale także moralnym obowiązkiem wobec Polski. To wymaga stworzenia rządu pozaparlamentarnego - powiedział lider PiS.

Prof. Gliński: musimy ruszyć Polskę do przodu

Wtórował mu Gliński. Wskazywał, że w Polsce rośnie bezrobocie, bankrutują firmy, fundusze europejskie w znacznej mierze wydawane są nieefektywnie, badania socjologiczne pokazują, że zwiększa się rozwarstwienie, a Polacy uciekają na emigrację. - Tak dalej być nie może. Musimy nie tylko zmierzyć się z kryzysem, ale musimy realnie i zdecydowanie zmienić Polskę. Nie stać nas na marazm i rachityczne próby reform, musimy ruszyć Polskę do przodu, mieć wizję i odwagę (...) wprowadzenia od zaraz prawdziwych zmian - oświadczył.

WP

Sporą część przemówienia Glińskiego zajęła krytyka działań rządu Donalda Tuska. Według niego obecny rząd nie podejmuje realnej debaty o koniecznych reformach, skłóca społeczeństwo, doprowadził do "monstrualnego" zadłużenia kraju i wzrostu administracji. Gliński dodał, że ekipa Tuska "angażuje się w propagandę medialną i kolonizuje najważniejsze obszary ludzkiej wolności".

- To rządy bez jakiejkolwiek myśli intelektualnej, bez żadnego instytucjonalnego centrum strategicznego. To rządy demokracji ad hoc, od jednego do drugiego tematu medialnego, kolejnych afer - stwierdził.

Kandydat PiS na premiera przedstawił pięć zadań dla nowego rządu: zastąpienie gabinetu Donalda Tuska rządem ekspertów; natychmiastowe wprowadzenie w życie decyzji zmierzających do przeciwdziałania kryzysowi gospodarki, państwa i społeczeństwa; sprawne administrowanie krajem; przedstawienie wizji rozwojowej Polski oraz strategii wprowadzania niezbędnych, długofalowych reform; zmiana stylu uprawiania polityki w Polsce - by była ona "uczciwą rozmową o dobru wspólnym", Polsce i Polakach.

Według profesora proponowany przez niego program jest "realny, oparty o największy wspólny mianownik i możliwy do zaakceptowania przez różne opcje polityczne".

WP

Gliński podkreślił, że program rządu, którym miałby kierować obejmowałby "osiem priorytetowych obszarów działań": praca i gospodarka, państwo i instytucje publiczne, edukacja i wychowanie, społeczeństwo obywatelskie i samorządy, rodzina, wieś i rolnictwo, wykorzystanie środków europejskich, bezpieczeństwo i walka z korupcją.

Za konieczne uznał m.in. aktywny program walki z bezrobociem, uruchomienie środków z Funduszu Pracy, wprowadzenie ulg inwestycyjnych dla przedsiębiorców, ulgi i zniżki dla rodzin wielodzietnych, uproszczenie ustaw podatkowych, racjonalizacja Karty Nauczyciela, wyrównanie dopłat bezpośrednich dla polskich rolników.

Zadeklarował, że wnioski z niedawnej dyskusji ekonomistów na temat gospodarki, którą zorganizowało PiS, będą "jednym z podstawowych kierunków programu gospodarczego rządu technicznego".

Gliński zapowiedział, że o poparcie dla idei powołania rządu z nim na czele zwróci się do przedstawicieli wszystkich sił politycznych, w tym wszystkich partii parlamentarnych. Jak dodał, nie ma jeszcze konkretnych terminów konsultacji, ale odbędą się one wcześniej niż za kilka tygodni.

WP

Zapowiedział również, że zwróci się też o poparcie "do środowisk obywatelskich i eksperckich".

- Uważam, że stawka, jaką w Polsce gramy, to nie tylko przeciwdziałanie kryzysowi, ale także cywilizacyjny rozwój lub zacofanie kraju i nie stać nas, już nie ma na to po prostu czasu, na zaniechanie tego rodzaju działań - przekonywał Gliński.

Zaznaczył, że trzeba "zakończyć wojnę polsko-polską i uruchomić wspólny projekt Polska", który - jak powiedział - "wymaga zmiany obecnego rządu". - Musimy natychmiast usprawnić instytucje publiczne tam, gdzie są one obecnie bezradne, gdzie rząd pana premiera Donalda Tuska ogłosił właściwie kapitulację, a wycofać państwo z tych obszarów, gdzie jest ono niepotrzebne - powiedział.

Gliński podkreślił, że nie jest członkiem PiS. Uzasadniał, że przyjął nominację od tej partii nie tylko dlatego, że bliskie są mu niektóre treści jej programu, ale też dlatego, że chce zamanifestować solidarność z partią, która jest w niesprawiedliwy sposób traktowana w polskim życiu politycznym. - Jestem jednym z tych, którzy nie godzą się na mowę nienawiści w życiu publicznym. Chcę łączyć dla dobra Polski, wierzę, że możemy słuchać swoich argumentów i rozmawiać, mimo że często się bardzo różnimy - mówił.

WP

Przyznał, że propozycja, by był kandydatem PiS na premiera, padła w lipcu, a przyjął ją w sierpniu. Tłumacząc, dlaczego się na to zdecydował, powiedział, że "przeważyło poczucie zaufania do Jarosława Kaczyńskiego". - Myślałem nad tym ok. sześć tygodni, ale ostatecznie przeważyło to, że zgodziła się na to moja żona - dodał.

Prof. Gliński: jestem optymistą

Jak mówił, swoją misję traktuje jako "szansę zaproponowania Polsce w cywilizowany sposób alternatywnego programu działań politycznych, szansę zmiany charakteru polskiej debaty politycznej". - Jeżeli uda się dzięki temu zmienić sposób rządzenia w Polsce, to dobrze, ale wiem też, że misja, której się podjąłem, przez wielu uważana jest za beznadziejną, niektórzy sądzą, że interesy partyjne znowu zwyciężą nad dobrem Polski, ale tak być nie musi - powiedział Gliński. Dodał, że "choć nie zawsze bywa to łatwe, jest optymistą".

W sobotę, podczas konwencji poprzedzającej marsz "Obudź się Polsko", Kaczyński zapowiedział, że za kilka tygodni PiS złoży wniosek o konstruktywne wotum nieufności dla rządu. Zgodnie z konstytucją taki wniosek wymaga zgłoszenia kandydatury na szefa rządu.

Lider PiS mówiąc dziś o Glińskim stwierdził, że to człowiek "o wysokiej pozycji naukowej i bardzo wysokich kompetencjach, jeśli chodzi o rozeznanie sytuacji w Polsce". - Wielu uważa, że najlepszym rządem okresu międzywojennego był rząd Władysława Grabskiego, ten od wielkiej reformy. To był rząd pozaparlamentarny - podkreślił prezes PiS.

Piotr Gliński urodził się w 1954 roku w Warszawie. Pracuje w Zakładzie Społeczeństwa Obywatelskiego IFiS PAN; jest też kierownikiem Zakładu Socjologii Struktur Społecznych Instytutu Socjologii Uniwersytetu w Białymstoku.

Wśród kandydatów PiS na premiera wymieniani byli też m. in. prof. Zyta Gilowska, prof. Michał Kleiber, prof. Ryszard Bugaj czy prof. Grażyna Ancyparowicz.

Konferencja odbyła się w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, poprowadził ją szef SDP Krzysztof Skowroński.

Czytaj także: Znany dziennikarz konferansjerem PiS

* Solidarna Polska: to nasz kandydat jest najlepszy*

Z kolei liderzy Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro i Jacek Kurski apelują do PiS o poparcie kandydatury Tadeusza Cymańskiego na premiera, bo - jak podkreślają - bez ich głosów nie da się przeprowadzić konstruktywnego wotum nieufności dla rządu. Ich zdaniem Cymański jest "najlepszym kandydat na premiera rządu technicznego".

- Jeżeli prezes PiS nie przedstawi kogoś bardziej znanego, wiarygodnego, wrażliwego społecznie, doświadczonego, jeśli chodzi o zarządzanie państwem, chociażby na szczeblu samorządowym jak Tadeusz Cymański, to uznamy, że mamy kandydata lepszego - dodał Kurski.

Polub WP Wiadomości
WP
WP